Paulina Christa: Dziadek podobny był do Kokosza nie tylko wizualnie. Sam mawiał, że się z nim trochę utożsamia

38264017_1739291989439699_5125805182990417920_n

Zdjęcie: Mazury 1992r – archiwum prywatne

Janusz Christa – genialny rysownik, idol dla fanów komiksów. Miewała Go Pani tylko dla siebie? Jak spędzaliście razem czas? Rysowaliście?

Z Dziadkami spędzałam w dzieciństwie bardzo dużo czasu. Po śmierci ich Syna, a mojego Ojca (miałam wtedy 1,5 roku) stałam się ich oczkiem w głowie. W wakacje wynajmowaliśmy jacht i pływaliśmy przez dwa tygodnie po mazurskich jeziorach. Dziadek kochał żagle,  a ja wyczekiwałam tych wspólnych eskapad w nieznane.  Jeździliśmy razem na grzyby, wspólnie ubieraliśmy choinkę czy malowaliśmy pisanki na Wielkanoc.

_DSC6998 kopia

Zdjęcie:  Marcin Cedzyński

Gdy przychodziły do mnie koleżanki dziadek puszczał country i tańczył z nami „kowbojskie wygibasy”. Oglądaliśmy razem bajki Disney’a na video, uczył mnie różnych wierszyków i piosenek. Rysować chciał mnie nauczyć, ale szybko się poddał. 🙂 Dzieciństwo miałam barwne i kolorowe. Pełne humoru i wygłupów, choć tak „na serio” też czasem rozmawialiśmy. Zapamiętałam go jako człowieka pogodnego, z ogromnym poczuciem humoru.

Jak zaczęła się Jego przygoda z rysowaniem, gdzie uczył się rysować, bo z wykształcenia był ekonomistą, prawda?

Był samoukiem. Rysownikiem, scenarzystą i kolorystą. Z tego, co mi wiadomo, tego ostatniego najtrudniej  się nauczyć (twierdzą tak rysownicy po wyższych studiach plastycznych). Miał dar. Mówił, że od zawsze ciągnęło go do rysowania, malował niemal od urodzenia, ale nie spodziewał się, że odniesie taki sukces.

Skąd  czerpał pomysły do Kajko i Kokosz? Odnajduje tam Pani historyjki z waszego życia?

Dziadek skończył tworzyć na początku lat 90. Ja miałam zaledwie 4 lata i niewiele wtedy rozumiałam. Nie umiem odpowiedzieć na pytania dotyczącego jego procesu twórczego, ponieważ nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Trzymał mnie z daleka od tego. Sama nie wiem do dziś dlaczego.

Musiał mieć niesamowitą wyobraźnię. Czy w życiu bywał szalony i miał zwariowane pomysły?

Był bardzo pozytywnie zakręconym człowiekiem – tak ja to nazywam. W dzieciństwie nie mogłam narzekać na nudę. Nawet pod koniec życia uwielbiał dowcipkować. Byliśmy kiedyś w sklepie kupić kabinę prysznicową. Dziadek był dość dużym mężczyzną. Chcąc sprawdzić czy kabina ma odpowiedni rozmiar wszedł do niej, zamknął drzwi i … zaczął udawać, że bierze prysznic :-). Miał ogromny dystans do siebie. Powtarzał, że człowiek z poczuciem humoru to taki, który umie się śmiać sam z siebie. On umiał.

.. i miał chyba duży dystans do świata, bo przecież  Mirmiła czy zbója Łamigata nie wymyśliłby jakiś sztywniak.  No, i te genialne teksty Łamigata: jestem słaby jak niemowlę, to chyba przez ciśnienie atmosferyczne.

Zgadza się Pani, że Dziadek dał swoją twarz – Kokoszowi?

Dziadek był smakoszem. Pociesznym, czasem lekko niezdarnym w sprawach codziennych co miało swój urok. Podobny był do Kokosza nie tylko wizualnie. Sam mawiał często, że się z nim trochę utożsamia.

Którą postać z Jego komiksów lubi Pani najbardziej i dlaczego?

Moim ukochanym bohaterem jest Miluś. Od zawsze darzyłam go największym sentymentem. Jest oddanym, wiernym przyjacielem – pupilem jakiego każdy chciałby mieć. Ma w sobie „to coś” .

Założyła Pani fundację im. Janusza Christy. Jakie macie plany? Są szanse na wydanie powtórne Jego biografii? Uda się przenieść Jego bohaterów do kina?

„Kreska” powstała 3 lata temu, ale tak naprawdę w lipcu 2017 nabyła prawa do rozporządzania tym, co stworzył mój Dziadek (poza komiksami – to pozostało w najlepszych jak dla mnie rękach, czyli u wydawnictwa Egmont ). Od tamtej pory dzieje się wiele. Marzeniem moim i Dziadka było zobaczenie jego postaci na ekranach. Obecnie podpisaliśmy umowę z wytwórnią EgoFilm na serial, który miejmy nadzieję za 2 lata będzie można zobaczyć. Kolejnym krokiem może będzie pełen metraż? Kto wie. Z pewnością chcemy otworzyć galerię, w której znajdą swoje miejsce pamiątki po Dziadku, ale ma to być też siedziba wydarzeń kulturalnych, eventów i spotkań z miłośnikami komiksu.

Jak myśli Pani dziadek – to za czym tęskni Pani najbardziej?

Za Przyjacielem z którym mogłam porozmawiać o wszystkim i niczym. Za człowiekiem, który wysłuchał, nie oceniał, ani nie narzucał własnego zdania. Powiernikiem, któremu mogłam powiedzieć o wszystkim i wiedziałam, że zostanie to tylko między nami.

W listopadzie minęło 11 lat, a ja wciąż tęsknię…

Nakładem wydawnictwa Egmont ukazał się właśnie nowy komiks Edycja Góralska Cudownego leku, czyli Wodzicka Zdrowości w tłumaczeniu Bartłomieja Kurasia. Polecamy!

15987736o

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s