Zróbmy coś, co sprawi, że świat będzie lepszy – Tata Muppetów – Jim Henson

320px-Jim_Henson_(1989)

Marzyciel, który zrewolucjonizował lalkarstwo. Jako dziecko stracił ukochanego brata. Ta trauma odcisnęła się na jego psychice, ale też zbudowała jako człowieka –  pracę traktował jako zabawę i umiał doceniać to co ma. I przez całe swoje – w sumie dość krótkie życie – umarł nagle w wieku 53 lat – patrzył na jasną stronę rzeczywistości.

Mówił, że o wiele łatwiej jest pokazać świat pełen cynizmu i złości, gdzie problemy rozwiązuje się przemocą.

O wiele trudnej jest zaproponować alternatywę, pokazać inne sposoby na rozwiązywanie konfliktów i to, że każdy może mieć pozytywny wpływ na swoje otoczenie – mówił.

Nie był  święty, ale nie bał się ryzyka i wiedział, że takie deklaracje zawsze będą wzbudzały u innych sarkazm i podejrzenie, że chce uszczęśliwiać innych na siłę. Jim Henson robił swoje. Stworzył postacie, które uwielbiają kolejne pokolenia –  nie tylko Muppetów, ale i Fraglesów, królów goblinów i Ulicę sezamkową.

Zaczyna jako młody chłopak w lokalnej telewizji, by potem z żoną Jane powoli zdobyć czas antenowy w największych stacjach. Na szczyt sławy doprowadziły go Muppety, z którymi się nie rozstawał i z nimi zaczynał.

Jim Henson był sympatycznym, młodym  chłopakiem. Zamyślonym. Oczywiście rodził się w nim geniusz – tak wspomina go jeden z gospodarzy programów, w których zaczynał swoją legendę.

Hanson na planie wyciszał swoją osobowość i pozwalał, by jego postaci ożywały. Po rozpoczęciu show ludzie zdawali sobie sprawę, że on sam znikał, by dać życie swoim kukiełkom. Jego ukochaną postacią, którą prowadził najczęściej był Kernit. To niesamowite, że tydzień przed swoją śmiercią Henson pojawił się na planie, jak zawsze ubrany po hipisowsku w kolorowych spodniach i swetrze. Założył Kermita na rękę i powiedział jego głosem, że: mam żabę w gardle, ale nie powiem. Nigdy nie narzekał i nie chorował, dlatego ta wypowiedz zdziwiła jego współpracowników, którzy znali go tylko ze strony pozytywnego patrzenia na świat.

Niewiele osób wiedziało, co dzieje się w nim naprawdę. Był tytan pracy z apetytem działający i ciągle wymyślający nowe historie. Tak jakby smutek, jaki pozostał w nim po odejściu brata w dzieciństwie mógł zasypać tylko pracą w radosnym świecie, gdzie dominują nieśmiertelne i wesołe muppety i inne postacie, które wymyślał.

Ukojenie znajdywał też w uprawianiu jogi, od uprawiania której zaczynał każdy dzień.

– Kilka minut medytacji i modlitwy każdego dnia pomaga mi zacząć dzień. W ramach moich modlitw zastanawiam się, kto mi pomaga – jestem pewien, że ktoś albo coś to robi – mówił w jednym z nielicznych wywiadów – wyrażam swoją wdzięczność za to, co mam, i staram się wybaczać ludziom, wobec których mam negatywne uczucia. Bardzo staram się nikogo nie oceniać i błogosławić wszystkich, którzy są częścią mojego życia, zwłaszcza tych,  z którymi mam jakieś problemy.

W dniu jego śmierci – jego dzieci – dostały od niego listy, w których przeczytały:

Zupełnie nie obawiam się myślenie o śmierci,  a pod wieloma względami czekam na nią z ciekawością i zainteresowaniem. Czekam, aż spotkam się z niektórymi moimi przyjaciółmi, zmarłymi przede mną, i będę tam czekał na tych z Was, którzy nadal są tutaj. Jako że uważam śmierć za raczej radosny krok ku kolejnemu etapowi…

Na koniec w swoich listach napisał:

Proszę, opiekujcie się sobą nawzajem, kochajcie i wybaczajcie wszystkim. To dobre życie, więc cieszcie się nim.

Z miłością

JIM

 

Pisząc ten tekst korzystałam z książki pt. Jim Henson Tata Muppetów – Brian Jay Jones

zdjęcie: domena publiczna CC wikipedia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s