Wszystkie zmiany nie mogą odbywać się naraz tylko krok po kroku

Projekt bez tytułu

foto: Deepika Chauhan

Pamiętasz swój pierwszy pobyt w Indiach?

Tata zabrał mnie ze sobą na konferencję, stwierdzając, że skoro studiuję Indologię to warto, żebym odwiedziła ten kraj. To był zupełnie inny pobyt od tego, jak wygląda teraz moje życie w Indiach, bo to był tydzień spędzony w 5 gwiazdkowym hotelu…

Wtedy postanowiłaś, że się tam przeprowadzasz?

Nie jestem osobą, która spontanicznie rzuca wszystko i gdzieś wyjeżdża. Po trzecim roku studiów w Polsce złożyłam wniosek o stypendium na wyjazd, by studiować dalej w Indiach. I już zostałam.

Dlaczego?

Chciałam się tam dalej kształcić. Poza tym od najmłodszych lat byłam przyzwyczajona do podróży. W szóstej klasie szkoły podstawowej mieszkałam przez rok w Algierii. Moja mama pracowała tam jako wykładowca. Ten wyjazd do kraju, gdzie była inna kultura, religia, język bardzo zmienił moje postrzeganie świata. Nauczyłam się, że porozumienie między ludźmi jest możliwe bez znajomości języka. Miałam tam wspaniałego przyjaciela – on nie mówił po angielsku, a ja nie znałam zbyt dobrze francuskiego ani arabskiego, ale razem się uczyliśmy na klatce schodowej historii. On siedział ze swoją książką, a ja ze swoją i pokazywaliśmy sobie obrazki. I to była fantastycznie funkcjonująca przyjaźń.

Co cię najbardziej szokuje, jak wracasz teraz do Polski. Ostatnio po 8 latach nieobecności…

Podziały, to jest coś co mnie przeraża, ale nie jest to  związane tylko z Polską. Sama mieszkam w potwornie podzielonym kraju: religijnie, politycznie. Tu się dzieją rzeczy czasem straszne na tle wyznaniowym. Moim zdaniem wszystkie formy zorganizowanej religii mają w sobie potrzebę dzielenia: my i oni. Tylko my jesteśmy lepsi, ci jedyni i prawdziwi. No, i warto pamiętać, że radykalizm dotyczy  tylko garstki muzułmanów, chrześcijan, hinduistów. To jest przykre, że głównie o tym się teraz mówi. Ważne dla mnie słowa powiedziała kiedyś tancerka, która m.in. walczyła o prawa zwierząt: Rukmini Devi Arundale: Bóg mieszka na wysokiej górze i są różne drogi, które prowadzą na szczyt, ale cel jest ten sam…

Ważne jest dla Ciebie określenie się w co wierzysz itd?

Jest mi wszystko jedno czy pójdę do kościoła czy świątyni, bo i tak nie chodzę nigdzie. Nie mam takiej potrzeby. Nie wierzę w Boga takiego osobowego, ważne jest bycie dobrym człowiekiem i pomaganie ludziom w znalezieniu dobra w sobie. Pracuję jako nauczyciel, terapeuta. To, co robię nie jest związane z tym, że mieszkam w Indiach, bo to można robić wszędzie. Ja akurat żyję w Indiach, bo wyjechałam z Polski mając 23 lata i całe moje dorosłe życie się rozgrywa tutaj. Teraz dla mnie przeprowadzić się Polski to jest tak, jakby rozpocząć życie od nowa. Tu skończyłam studia, kurs terapeutów.

Z czym nie radzą sobie Twoi podopieczni?

Wiele osób jest bardzo skupionych tylko na sobie i nie potrafi spojrzeć na innych ludzi. Często brak komunikacji między nami  polega na tym, że przeważnie mamy różne potrzeby i się ścieramy. Brakuje nam umiejętności zrozumienia drugiej osoby.

Co ci pozwala zachować równowagę?

Nie zmuszam się do pewnych rzeczy. Nie mówię sobie: chcę być człowiekiem, który nie będzie się złościł – bo wtedy jestem jeszcze bardziej sfrustrowana. Ważne jest, by zaakceptować to, że nie jest się ideałem, że często jesteśmy zazdrośni, czegoś nie wiemy,  jesteśmy źli czy zranieni. Dajmy sobie pozwolenie na to i zaakceptujmy to.

Co cię złości?

Mnóstwo rzeczy: że ludzie śmiecą, są hipokrytami – choć podejrzewam, że ja też bardzo często jestem hipokrytką.

Dużo czasu przeznaczasz na działania dot. ochrony środowiska.

Miałam dużo szczęścia w życiu, bo poznałam wiele osób, dla których bycie z naturą jest czymś ważnym. Odkryłam radość z tego, jak fajnie można żyć w zgodzie z przyrodą. I to są takie proste rzeczy, które dają mi dużo radości jak: segregowanie śmieci czy to, że na balkonie mam kompostownik, dzięki któremu po kilku miesiącach mam dobrą ziemię dla swoich pomidorów. To daje mi dużo satysfakcji.

Bo robisz to dla siebie!

Na kursie dla terapeutów nauczyłam się ważnej rzeczy: wszystko co robię – robię dla siebie! Po to, by spełniać swoje potrzeby.

Malujesz też obrazy. Od dawna?

Nigdy nie myślałam, że potrafię malować. Zaczęłam jak miałam 36 lat! Pamiętam, że w szkole podstawowej nie potrafiłam nawet rysować. A tu nagle 😉 zaczęłam pracować w szkole jako nauczyciel. Tu większe placówki mają obowiązkowo zajęcia z tańca, teatru, malowania itd. Uczyłam tańca i zaprzyjaźniłam się z nauczycielami plastyki. Swoje okienka spędzałam na lekcjach z malarstwa, patrząc co robią dzieci. Ktoś mi dał kartkę papieru, no i zaczęłam malować. Potem zaczęłam chodzić po galeriach i tak to się zaczęło.

Wszyscy w Indiach są tam spokojni jak Ty? 😉

Pewnie tak, jak wszędzie. Jest część takich i takich osób. Powtarzam, miałam dużo szczęścia w życiu, bo spotkałam ludzi, którzy potrafią żyć niestandardowo bez potrzeby wyścigu. W Polsce ludzie mają poczucie, że Indie to jest taki uduchowiony kraj, a to nieprawda. Miasto, w którym teraz mieszkam Bangalur, to miejsce, które bardzo się zmieniło przez 20 lat. Było pełne ogrodów, jezior, zielonych drzew, a w 2000 roku pojawiły się firmy z branży IT. I są ogromne korki, zagrożenie, że za kilka lat zabraknie wody w mieście. Jest coraz więcej gigantycznych centrów handlowych typu warszawska Arkadia. 😉

Wracając do mnie 😉 ja nie zawsze byłam taka, jak teraz. To dzięki spotkanym na mojej drodze ludziom, którzy zainspirowali mnie i się zmieniłam. Tak jest w życiu, że wszystkie zmiany nie mogą odbywać się naraz tylko krok po kroku. Ostatnio jestem z siebie bardzo dumna, bo zaczęłam robić swój własny płyn do mycia naczyń, który działa: z cytryny, soli i octu. Ale jeszcze dziesięć lat temu kupowałam chiński makaron z warzywami i to jadłam. W tej chwili nie wyobrażam sobie tego. Jem to, co ugotuję! Patrzę na opakowania produktów, mięsa nie jem od 12 roku życia. Staram się wiedzieć, na czym polegają problemy związane ze środowiskiem i próbuję jak najmniej szkodzić.

55929429_10157210709796528_4156262177579204608_n

foto: Sandeep Nema

I czego jeszcze warto nie robić?

Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to nie robić drugiemu, co tobie nie miłe. To trudne dla każdego, ale bardzo potrzebne. Widać to w takich rzeczach jak: język polityków – z obu stron jest przerażający. Ostatnio w Indiach są wybory i w czasie lekcji moi uczniowie – 13 letnie dzieci, zaczęły dyskutować o polityce i to był moment, kiedy zrozumiałam, że ich poglądy to poglądy ich rodziców i zasłyszane z mediów. Mogłam im powiedzieć, że nie mają racji i narzucić im swoje poglądy, bo ja jestem w pozycji siły, ale jakbym to zrobiła, stałabym się kolejną osobą, która im coś narzuca. Kimś kto znów im mówi: to jest złe, a to dobre! Odbyłam z nimi rozmowę, mówiąc, że warto jest słuchać co ludzie mówią. Niech zwrócą uwagę jak ludzie mówią: oni są tacy, oni robią to i tamto. Warto zastanowić się wtedy, co ta osoba ma do powiedzenia jako JA. Ja jestem taki, uważam tak.

Tego nauczyłam się na pierwszej lekcji jogi, że tak łatwo jest pokazać palcem na kogoś: on, oni. Trzeba skierować palec na siebie: ja zrobiłem to  i tamto. I to jest najważniejsze!

Indie są dla Ciebie…

Domem.

Asha Ponikiewska: terapeutka, artystka, tancerka.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s