Uwielbienie go wykańczało

Kopia Kopia Kopia Winter is an etching, spring a watercolor, summer an oil painting, and autumn a mosaic of them all. (1)

Kiedy dowiedziałam się, że Robin Williams powiesił się na pasku do spodni – ryczałam długo. Nie tylko ja. Miliony fanów na całym świecie kochały Go, a on czuł się w obowiązku, by w swoich rolach i osobistych kontaktach dać cząstkę siebie każdemu. Jak przystało na osobą, która czuje się niepozornie i nie wierzy, że jest warta tego wszystkiego, co ją w życiu spotkało, uwielbienie go wykańczało.

….

Najlepiej czuł się w sklepie z komiksami i figurkami z filmów. Spędzał całe dnie przed witryną pełną drogich figurek, uzbrojonych robotów i sugestywnie wyglądających bohaterek. Nie szukał w nim nowych nabytków do swoich kolekcji, raczej porównywał ją z zasobami sklepu. Mówił do siebie: „Tę mam w domu. I tę. I tamtą też.”

Jego zbieractwo zaczęło się w dzieciństwie, kiedy spędzał długie rodziny w swoim bardzo wypasionym domu – rezydencji. To właśnie kolekcje żołnierzyków (miał ich ponad tysiąc)  były jego najwierniejszymi towarzyszami. Długie godziny spędzane w samotności powodowały, że każdemu z nich nadawał własną tożsamość, każdego obdarzał własnym głosem. W ich towarzystwie czuł się dobrze, a kiedy rodzice wracali do domu i pojawiali się w nim ich przyjaciele, Robin czuł się w obowiązku zabawiać i uszczęśliwiać wszystkich, a wśród tych, którzy go kochali najbardziej, czuł się przeraźliwie samotny… Przez całe życie był kolekcjonerem. Po jego śmierci dzieci Robina znalazły w jego domu m.in. ponad 50 rowerów, 85 zegarków i kolekcję żołnierzyków.

Robin spędził znaczną część życia, pomagając innym. Niezależnie od tego, czy zabawiał miliony ze sceny, ekranu czy chore dziecko w szpitali… najbardziej zależało mu, żebyśmy się śmieli i zapomnieli na chwilę o strachu. Sam strasznie się bał: pił, brał narkotyki, by było mu łatwiej, a pół życia spędził na odwyku. Pod koniec życia dostał od niego strasznego kopa… zachorował na Parkinsona. Wtedy wreszcie zachował trzeźwość i dzielnie, aż po kres swoich możliwości – walczył z depresją i stanami lękowymi.

Do końca życia też pracował, bo kiedy nie pracował wydawał się być cieniem samego siebie. Działał dzięki pracy, to ona była miłością jego życia. Wydawała się Robinowi panaceum, które zawsze pomagało mu się uporać z problemami. Jego przyjaciel Bill Crystal podkreśla, że był najdzielniejszym komikiem, artystą jakiego znał! Ale kiedy zadzwonił do niego i powiedział mu o swojej chorobie: był przerażony. Jeszcze bardziej niż zwykle wycofywał się w swój świat „jakby zanurzał się w najgłębszy ocean”- wspomina Crystal.

Kiedy Robin umarł wśród obrazów pojawiających się tego dnia w mediach społecznościowych najczęściej pojawiał się kadr z filmu przedstawiający Aladyna obejmującego dżina z podpisem: „Dżinie jesteś wolny!”(Robin podkładał głos tej postaci). Niektórzy wielbiciele aktora byli zbulwersowani tym wpisem, bo wynikało z niego, że całe życie aktora było więzieniem, z którego chciał uciec, a samobójstwo – sposobem tej ucieczki.

Jak wytłumaczyć, że jego przyjaciel Bill Crystal, co rano od powrotu do domu po śmierci Robina dostrzegał małego żółto-zielonego ptaszka czekającego na parapecie i próbującego przyciągnąć jego uwagę dziobaniem w szybę:

„Cały czas uderzał dziobem w okno i nie chciał odlecieć. Kiedy puknąłem w okno od swoje strony – wspomina Crystal – odpowiedział tym samym, a potem podleciał i usiadł na gałązce pobliskiego krzewu, i tak w kółko. To było przedziwne”.

Biorąc pod uwagę rysy twarzy przyjaciela i jego skłonność do popisów – nie mówiąc już o tym, że jego imię oznaczało także ptaka – Billy doszedł do wniosku, że to Robin. Dlatego nagrał ptaka telefonem i pokazał filmik synowi Robina. Ten spojrzał na ekran i powiedział: „Och, to mój tato!”.

 

 

Piszą txt korzystałam z książki „Robin” Dave Itzkoff

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s