W szafie trzyma kamerdynera

agnieszka j janas

Zacznijmy od początku, jak studia historyczne wpłynęły na Twoją pasję, czyli modę… podobno twoje kreacje w latach 80.  szokowały szacownych wykładowców.

Agnieszka L. Janas: Zaczęło się tak naprawdę w podstawówce.

Szczerze nienawidziłam „plastikowych”, wiecznie przepoconych fartuchów, które były wówczas obowiązkowe. W okolicy 6 klasy zbuntowałam się przeciwko nim. Mama, która również miała bunt przeciwko fartuchom za sobą, poszła do dyrektorki szkoły i powiedziała, że ja i moja młodsza siostra Monika nie będziemy w nich chodziły. Kupiła nam sukienki szmizjerki: rękawy podwijane i zapinane na patki, u góry kołnierzyk i zapięcie, jak przy koszulkach polo. Guziczki ? Oczywiście złote. Wyglądałyśmy bardzo szykownie. W 8. klasie mogłam już nosić do szkoły dżinsową princeskę oraz kostium w stylu safari uszyty z khaki. Oba cuda wyciągnęłam z szafy mamy. Sukienka miała piękne kieszenie: zaszewki tworzyły na nich wzór poprzecznej kraty. Ale przede wszystkim kochałam kostium – do tej pory safari to jeden z moich ulubionych stylów.

W LO, na szczęście, nie wymagano od nas fartuchów. Nie można było jednak się malować i lakierować paznokci. Tymczasem dostałam od rodziców na gwiazdkę cienie do powiek, brązowy i biały, w ozdobnym pudełeczku oraz tusz do rzęs marki Celia. Kupiłam sobie lakier do paznokci: bordowy i czarny. Mama powiedziała do mnie : „Kup zmywacz. W tej kategorii nie ma nic gorszego niż obtłuczony lakier na pazurach”. Od razu kupiłam.

Niestety w szkole mój zapał do upiększania się nie zyskał aprobaty … pani od historii! Co było absurdalne. Jako jedyna z klasy startowałam (z sukcesami) w olimpiadzie historycznej i jako jedyna dostałam się po maturze do Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Wyrzuciła mnie z klasy. Tata poszedł do dyrektora, pana Andrzeja Dubielaka, i powiedział, że lakier do paznokci i makijaż nie przeszkadzają mi myśleć. Od tamtej pory mogłam chodzić do szkoły z czernią na pazurach.

Szczytowym moim osiągnięciem w tej dziedzinie była reakcja wykładowcy prowadzącego zajęcia z historii starożytnej na IH. Moją idolką była Małgorzata Ostrowska. Kupiłam srebrną kredkę do powiek, którą malowałam oczy na „Ostrowską” oraz zielony lakierożel do włosów. Spryskałam nim obcięte na krótko włosy, postawiłam pionowo i poszłam na zajęcia. Prowadzącego wstrząsnął mój widok. Odpytał mnie w tę i we w tę z „Odysei”. Byłam z niej dobra i wiedziałam o tym! Bardzo podobały mi się homeryckie porównania, szczególnie dotyczące opisów przedmiotów użytku codziennego, biżuterii i ubrań. Błysnęłam. Prowadzący popatrzył i sapnął: „Pani Agnieszko, jest pani taka inteligentna i przygotowana … Dlaczego pani TAK wygląda”.

Jak to się stało, że napisałaś swoją pierwszą książkę o modzie?

Moja mama lubiła opowiadać nam o swojej młodości, a my, jej trzy córki, to chłonęłyśmy. Nie było jej łatwo; moja babcia wychowywała ją sama w ciężkich powojennych czasach. Jednak mama zawsze miała aspiracje, aby się dobrze ubierać. Ma dar opowiadania, pamięta wiele szczegółów, zachowało się kilka zdjęć. Zapadały w moje serce i pamięć. Sprawił, że po latach zdecydowałam się wykorzystać doświadczenie dziennikarskie oraz metody historyczne i napisać pierwszą książkę: „Elegantki. Moda ulicy lat 50. i 60. XX wieku”. Mama, jedna z jej bohaterek, wspomina także kilka anegdot związanych z ubieraniem mnie.  Nie chce się powtarzać, więc zapraszam do lektury.

Co cię najbardziej fascynuje w modzie z lat 50. i 60.? Jakie jej elementy powinny wrócić na polską ulicę?

Fascynują mnie przede wszystkim te zawzięte i kreatywne dziewczyny oraz ich chłopcy, którzy nie chcieli dać się szarzyźnie i na przekór wszystkiemu stworzyli, z niczego, autentyczną modę ulicy. Chciałabym, aby przede wszystkim wróciła potrzeba akcentowania indywidualności, szukania własnego stylu, umiejętność bawienia się modą tak, aby wybierać z niej to, w czym konkretnej osobie jest dobrze. Wspaniałe jest to, że nie wiedząc o tym stosowali oni w praktyce zasady slow fashion!

To było dla nich naturalne, wynikało z konieczności, ale także zamiłowania do tworzenia. Przerabiano ubrania, wymieniano się nimi, szukano nowych sposób wykorzystania dostępnych materiałów. To działało! I to jak jeszcze. Przetrwała przecież legenda szykownych Polek.

Podobno masz w szafie… kamerdynera. 😉

No jak to, bez kamerdynera?! W garderobie?! To mój ulubiony mebel w sypialni, który „podkradłam” eleganckim mężczyznom. Kamerdyner, w tym przypadku, to stojący na ziemi wysoki wieszak z kilkoma drążkami. Jest idealny do przygotowywania kompletnego ubrania na następny dzień, lubię go też ubierać i sprawdzać nowe możliwości stylizacyjne. Nazwa mebla to żart. Kiedy mężczyznę nie było stać na żywego kamerdynera pomagającemu mu w garderobie, kupował drewnianego.

W poprzednim wcieleniu ponoć zajmowałaś się garderobą Królowej Marii Leszczyńskiej…

Musimy się trochę cofnąć w czasie. Wiele razy byłam w sanatorium Instytutu Matki i Dziecka w Rabce. Znajdowało się tam olbrzymie pomieszczenie – garderoba na ubrania małych pacjentów. Kiedy zamknę oczy to widzę: rzędy półek aż po sufit, masywną drabinę, by sięgnąć wyżej, do miejsca przeznaczonego dla nastolatków, deskę do prasowania i ciężkie żelazko; czuję intensywny zapach proszku do prania. Półki były szerokie i głębokie, moje rzeczy zajmowały aż 2! Napawało mnie to dumą i radością. Sanatorium urządzone było w przywłaszczonym przez rząd klasztorze. Zakonnicom zostawiono jedno piętro. Pracowały jako pomoc: salowe, opiekunki, garderobiane. Byłam bardzo zżyta z siostrami garderobianymi. Wiele im zawdzięczam, dzięki nim pobyt w tym miejscu był znośny. Dlatego dziś śmieję się, że gdybym urodziła się we Francji Ludwika XV zostałabym „wielką szatną” królowej Marii Leszczyńskiej. Lubię prać i prasować, znam się na modzie. A Maria Leszczyńska nie miała gustu! Może bym mogła służyć jej swoją wiedzą i wyczuciem?

To prawda, że kompletujesz swoją garderobę na bazarkach i w lupmeksach?

Z lumpeksami mam problemy – nie potrafię w nich wykopać skarbu. Natomiast świetnie radzę sobie na bazarkach charytatywnych (szczególnie upodobałam sobie organizowane dla bezdomnych zwierząt). Stamtąd pochodzą moje najcenniejsze skarby, zaiste godne królewskiej garderoby. Posiadam torebkę od kreatora Louisa  Férauda z 1966 lub 67 roku w stylu Mondrain z ręcznie wpisanym piórem numerem przedmiotu. W kasetce mam: srebrną broszkę z dwudziestolecia międzywojennego w stylu Art Deco. Jest pięknie zdobiona a pośrodku znajduje się … maleńki diamencik (!). Mam też komplet złożony z kolczyków i zawieszki, prawdopodobnie z lat 50. Jak oka w głowie pilnuję zawieszki-broszki kamei. To wzór kultowy dla biżuterii srebrnej okresu PRL – na półszlachetnym zielonym kamieniu znajduje się elegancka kobieca główka ze srebra.

Za najdroższą z tych rzeczy, kameę, zapłaciłam 50 zł (słownie: pięćdziesiąt złotych)

Czym jest dla Ciebie elegancja? Zdradziłaś kiedyś, że lubisz się obwiesić jak choinka 😉 biżuterią…

Jest tyle pięknych rzeczy, dlaczegóż więc mam się ograniczać?

Elegancja według mnie to stosowność stroju do: miejsca, czasu i wydarzenia. Umiejętność podkreślania przymiotów ciała i umysłu we własnym, niepodrabialnym stylu. Nie bez kozery użyłam słowa „umiejętność”. Uważam, że można się tego nauczyć! Elegancją jest także takie podążanie za modą, aby nie zostać fashion victim, ale także nie trącić myszką. A na koniec – świadomość, że dobrze się wygląda i świetnie się czuje!  Moja skłonność do obwieszania się jak choinka stała się elementem mojego ulubionego stylu retro rocka. Od lat 50. do 90. dziewczyny i kobiety nie hołdowały w tym względzie minimalizmowi, a charyzmatyczni rockmeni dźwigali na sobie kilogramy biżuterii.

Kto się według Ciebie ubiera/ł z klasą – z żyjących i nie żyjących osób?

Można je znaleźć zarówno na ulicy, jak i w środkach przekazu. Z klasą i we własnym, świetnym stylu, ubiera się Kaya, doskonale tę sztukę opanowały Magdalena Cielecka i Maja Ostaszewska. Wyróżniają się prawdziwe  damy jak Beata Tyszkiewicz i Helena Norowicz.

Lubię patrzeć także na niebanalne, wręcz kampowe stylizacje: Magdy Gessler, Krystyny Mazurówny i Małgorzaty Potockiej. Bez takich osobowości utonęlibyśmy w morzu sztampowo wyglądających celebrytek przebranych przez stylistki i zrobionych przez lekarzy medycyny estetycznej, czy chirurgów-plastyków.

Nie mogłabym nie wspomnieć o Dorocie Wróblewskiej, której styl i osobowość uwielbiam. Najpierw wydała moja książkę „Dandysi i dżentelmeni”, potem przekopała moją szafę,  by w wyniku wspólnej pracy wyszedł nasz poradnik „Drzwi do stylu”.

Z nieżyjących osób niezwykła klasą i znawstwem odznaczała się Mira Zimińska-Sygietyńska. To była prawdziwa fashionistka, kolekcjonerka zabytkowych: strojów, wachlarzy, biżuterii, a nawet perfum. Zbiory przepadły po upadku Powstania.

Nad jaką książką teraz pracujesz?

W tej chwili zajmuję się pracami wydawniczymi i redakcyjnymi nad dwoma książkami. Pierwsza z nich ukaże się nakładem wydawnictwa Arkady późną jesienią tego roku. Często myślę o niej, że to młodsza siostry „Elegantek”. Jej tytuł? „Dziewczyny. Moda ulicy lat 70. I 80. XX wieku”. Jest bezpośrednią kontynuacja mojego pisania o modzie jak życie. Tamte dekady wspomina 13 niezwykłych kobiet:

Jolanta Kwaśniewska

Bożena Walter

Teresa Rosati

Halina Frąckowiak

Małgorzata Ostrowska

Mariola Bojarska-Ferenc

Maria Szabłowska

Małgorzata Potocka

Lidia Popiel

Barbara Zabłocka

Magdalena Sentkiewicz

Krystyna Tomczyk

Dorota Olejniczak

Ta ostatnia wychowała znanego projektanta mody Tomasza Olejniczaka. Bo moda, jak życie to sztafeta.

Druga ma zupełnie inny charakter. To wywiad-rzeka z gwiazdą elit filmowych, teatralnych i artystycznych PRL-u. Opowiada o życiu wśród największych legend takich jak:  Zbyszek Cybulski, Daniel Olbrychski, Roman Wilhelmi, Jerzy Kosiński, Jerzy i Walentyna Hoffmanowie, Roman Polański, a także: Edith Piaf, Gina Lolobrigida, Sam Peckinpah, Włodzimierz Wysocki, Nikita Michałkow. Długo jeszcze można by wymieniać! Indeks osób zawiera 80 wybitnych nazwisk. Wyda ją Magda Koperska właścicielka Anagramu. Na razie nie podajemy szczegółów, ani tytułu, ponieważ publikacja planowana jest na zimę 2020 roku.

O jakich ciuchach i dodatkach marzysz, by znalazły się w Twojej szafie?

Jestem fanką vintage, które z lekkim snobizmem wymawiam po francusku. Dlatego moimi modowymi marzeniami są: oryginalna torebka Hermes Birkin, płaszcz Chanel (projektu madame), pantofle Salvatora Ferragamo (rozmiar 37), bluzka i spódnica Christiana Diora, oczywiście projektu tego kreatora, płaszcz jajko Cristobala Balenciagi, sukienki przedstawicieli mody Swinging London: Ossie’go Clarca lub Barbary Hulanicki, jeszcze jedna skóra rockowa (wprawdzie mam, ale jedna to mało), biżuteria Art Deco … Większość z nich jest nieosiągalna, ale mówimy o marzeniach.

A one czasem się spełniają. W mojej szafie wisi wieczorowa czarna suknia haute couture Billa Blassa z lat 70. Nie mogłabym  sobie tego wymarzyć, a znalazłam ją na bazarku dla psiaków!

zdjęcie Agnieszki:  Agnieszka Rzymek

Agnieszka L. Janas  jest autorką książek poświęconych modzie. W sprzedaży znajdują się jej cztery pozycje wydawnicze, które są inspiracją dla osób zainteresowanych modą, wspomnieniem młodości czy też „na żywo” opowiedzianą historią mody czasów PRLu.

Z wykształcenia jest historykiem, zawodowo zajmuje się dziennikarstwem, dzięki czemu jej książki wyróżniają się „lekkim” piórem oraz obrazowymi opisami krojów i fasonów ubrań, jak i codzienności tamtych lat.

Książki:

  • Moda ulicy lat 50. I 60. XX wieku”. Premiera – październik 2014r. Wydawnictwo BOSZ,
  • Niegrzeczny chłopiec polskie mody”, współautor Jerzy Antkowiak. Premiera – październik 2015 r. Wydawnictwo Bukowy Las
  • Dandysi i dżentelmeni”. Premiera – październik 2016 r. Wydawnictwo SOPHISTI BOOKS.
  • „Drzwi do stylu” współautorka Dorota Wróblewska. Premiera – listopad 2018 r., wydawnictwo Świat Książki

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s