Fascynuje mnie Czerwony Kapturek – czyli o wpływie bajek na dorosłe życie

joanna piekarska biblioteka narodowa.jpg

Książki to Pani całe życie?

JOANNA PIEKARSKA: Jak ktoś je lubi to przewijają się przez całe życie. Z wykształcenia jestem bibliotekarzem i literaturoznawcą, a od 15 lat pracuję w Bibliotece Narodowej.  Przez wiele lat zajmowałam się przekazywaniem publikacji zbędnych dla BN innym bibliotekom, instytucjom, organizacjom. Udało mi się znaleźć miejsce dla setek tysięcy książek, dać im drugie życie.

I jest Pani bardzo kolorowym ptakiem. Pani pokój w BN przypomina bardziej pracowni artystyczną niż biurowy pokój, tak jak i styl ubierania zdradza duże potrzeby kreacji! Może dlatego zajmuje się Pani też biblioterapią?

Moje kolory są  związane z książkami, które czytam. A biblioterapia to narzędzie wykorzystywane w psychoterapii; opiera się na przekonaniu, że w procesie zdrowienia może być pomocna odpowiednio dobrana książka. Interesuje mnie w tej metodzie tekst i możliwości jego wykorzystania, w sposób który może komuś pomóc.

Czyli przychodzą znajomi, czytelnicy i mówią jaki mają problem, a Pani proponuje im odpowiednią książkę?

Nie. Wyszukuję w książkach treści, wartości, które mogą być odpowiedzią na pewne problemy. Interesuje mnie tekst i to, jak go wykorzystać, by zrozumieć drugiego człowieka – czasem poprzez interpretację prostych symboli, opowieści. Słuchając jak dziecko opowiada znaną mam historię można łatwo zorientować się co je niepokoi, czego się obawia, co jest dla niego ważne.

 Pracowała Pani też z osobami osadzonymi w więzieniach.

Tak. Było to dla mnie bardzo ważne doświadczenie. Pracowałam z osadzonymi ojcami i odkryłam, ze w tej sferze życia niewiele się od siebie różnimy; kochamy swoje dzieci, troszczymy się o nie, chcemy je ochronić.

Najbardziej szokującym odkryciem było spotkanie z człowiekiem, który nigdy nie słyszał żadnej baśni, bo nikt mu w dzieciństwie bajek nie opowiadał.

I co mu Pani poleciła do czytania?

Fascynuję się „Czerwonym Kapturkiem” i mam największą w Polsce kolekcję związaną z tą baśnią. Dlaczego tą baśnią nie odpowiem, bo to zbyt intymne, dlatego proszę nie pytać.

?

Dzięki niej odkryłam jakie wielkie znaczenie mają w naszym życiu baśnie. Co można w nich znaleźć… Kiedy się jest pogodnym i zadowolonym z życia człowiekiem to w Czerwonym Kapturku widzi się piękną łąkę, zielony las, fantastyczną przyrodę i pielęgnowaną więź z babcią. A jeśli się ma problemy, to można dostrzec samotne dziecko w lesie. W baśniach odnajdujemy to, kim jesteśmy.

Co w kolekcji związanej z „Czerwonym kapturkiem” jest najważniejsze?

Książki! Zbieram wszystkie możliwe wydania. Ostatnio wrażenie zrobiła na mnie adaptacja wydana przez Kulturę Gniewu pt. „Czerwone Wilczątko”, która jest odwróconą wersją klasycznej opowieści. Przyjaciel przywiózł mi niedawno z Estonii wersję z pięknymi, ażurowymi ilustracjami. Są przepiękne, delikatne, subtelne – aż trudno uwierzyć, że to obrazy towarzyszące tak strasznej historii. Lubię dotykać, oglądać tę książkę, mój zachwyt nie gaśnie – wciąż znajduję w niej coś nowego. Dawno czegoś tak pięknego nie widziałam. Znajomi przywożą mi wersje Czerwonego Kapturka z całego świata np. Chin. To są nie tylko piękne książki – najbardziej doceniam to, że ludzie rozumieją, jak to jest dla mnie ważne. W skład mojej kolekcji wchodzą też obrazy, figurki, porcelana, tkaniny, świeczniki na których jest również  wilk – bardzo ważna postać w tej baśni.

Bo?

Teraz byśmy go przenosili do innego lasu, bo to wilk pedofil, który się rzuca na małą bezbronną dziewczynkę.

W czerwonym ubranku…

Ta czerwień nie pojawia się z czasem, bo mam XIX wieczną grafikę niemiecką, gdzie czerwony kapturek jeszcze nie jest czerwony. To kolor, który kojarzy nam się jednoznacznie z miłością i erotyką.

Strasznie męczące jest takie czytanie bajek z tym drugim dnem.

Można nie doszukiwać się niczego, przecież ta baśń jest napisana pięknym, literackim językiem i wystawczy się nim zachwycać. Lub ilustracjami. To tylko od nas zależy.

W każdej bajce szuka Pani drugiego dna?

Ludzkość wymyśliła baśnie, by odpowiedzieć na najbardziej podstawowo pytania dot. tego jako powstał świat, co jest w życiu ważne, jaki jest jego sens. Czerwony Kapturek miał ostrzegać dziewczynki, że jeśli będą nadmiernie ufne, niefrasobliwe, pozostawione same sobie bez odpowiedniego przygotowania, kiedy wejdą w świat dorosłych bez wiedzy jak ten świat funkcjonuje to świat je zje…

Pierwsze baśnie pojawiły się 5 tys. lat przed Chrystusem i są popularne do dzisiaj. W katalogu BN wersje Czerwonego Kapturka pojawiają się około 400 razy, a przecież występuje on w setkach zbiorów baśni. Jeśli byłby to tylko piękny literacki tekst, który w dzisiejszych czasach bywa ohydny, spłycony, niegramatyczny to nie cieszyłby się taki zainteresowaniem obecnie.

Ile książek czyta Pani w roku?

W ubiegłym roku ok. 180! Od dziecka jestem pilnym czytelnikiem, przeczytałam wszystkie lektury, bo mnie bardzo interesowały. Pochodzę z niewielkiej wsi i w domu była zasada, że jak się uczysz to nie musisz robić niczego innego. Książek było u nas dużo, więc sporo czytałam. Trzeba czytać i nie wstydzić się tego, że jak książka nam się nie podoba, to ją odkładamy. Nie czytając nie mamy szansy, by wyrobić sobie gust i wiedzieć, co nam się podoba, interesuje mnie i jest na poziomie, który mnie satysfakcjonuje. Ja czytam wszystko co dotyczy baśni – również opracowania socjologiczne, psychologiczne na ich temat.

Poleci coś Pani do poczytania? Jak dorosły czytelnik ma się zabrać do baśni?

Baśnie Braci Grimm w adaptacji Philipa Pullmana. Może dorosły czytelnik powinien się zastanowić and tym, które mu się podobają? Które były jego ulubione w dzieciństwie? Jakie fragmenty miały dla niego znaczenie i to być może będzie bardzo fascynująca przygoda, gdy przypomnimy sobie te literackie teksty, a przy okazji odbędziemy podróż w głąb siebie: co dla mnie było przyjemne, straszne. Polecam też książki bez tekstowe. Moja ulubiona to „Przybysz”: Shaun Tan  – absolutne odkrycie na skalę światową. Przepiękna historia opowiedziana bez słów. To taka forma medytacji; możemy się zastanowić nad tym, co nam drugi człowiek chce powiedzieć. Czy potrzebujemy słów, by się porozumieć…

A jakie poważne książki powinien przeczytać dorosły, by się rozwijać?

Każdy musi się sam zastanowić w jakim kierunku chce się rozwijać i co jest mu akurat potrzebne. Jedni się zaczytują w Paulo Coelho, a ktoś inny twierdzi, że to „tani mistyk” i nie warto nawet grosza wydać na jego książki. Warto się przyjrzeć rynkowi komiksowemu, który się świetnie rozwija i może być formą zachęty dla np. młodych ludzi, którzy uważają, że litery gryzą. Czasy się zmieniają,  a widząc „Wesele” na deskach teatru możemy doznać większych wzruszeń niż czytając je na pożółkłych kartkach. Uważam też, że i dobry serial ma wartość. Wszystko, co sprawia nam przyjemność i powoduje, że się zastanawiamy nad światem; jak my podchodzimy do niego i innych ludzi, jest ważne i nie wolno tego deprecjonować – mówię to jako bibliotekarz i rodzic.

A jakie książki poprawiają Pani humor?

„Mikołajek”, niezmiennie od lat, a ostatnio kupiłam sobie „Emila ze Smalandii” –  te lektura zapewniła  mi radość.

Joanna Piekarska – Kierownik Pracowni Uzupełniania Zbiorów w Bibliotece Narodowej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s