Nie chce patrzeć na życie bez emocji

Kopia Kopia Projekt bez tytułu

foto: Natalia Wierzbicka

Sporo razy waliłeś głową w mur, czyli zdawałeś do szkoły teatralnej 10 razy… dlaczego, po co? 😉

Bogusław Zbigniew Byrski: (śmiech) Do dziś się zastanawiam. Chciałem być śpiewakiem, muzykiem. Byłem przez pewien czas  w szkole muzyki rozrywkowej, ale kiedy spalił się Teatr Polski we Wrocławiu – muzyk, który mnie uczył powiedział, że to jest znak, żeby aktorzy przestali śpiewać, bo we Wrocławiu jest Festiwal Piosenki Aktorskiej. Pomyślałem wtedy, że może wokalistą nie będę, ale zostanę na przekór – aktorem śpiewającym. Po prostu chciałem być aktorem i konsekwentnie do tego dążyłem. Wylądowałem w końcu na lalkarstwie we Wrocławiu. Dużo się tam nauczyłem, bo lalki pomagają budować dobrą komunikację z widzem. Odkryłem tam też, że stół na scenie nie zawsze jest stołem i do dziś w swojej pracy zastanawiam się czym jeszcze może być. Wyobraźnia jest niesamowitym narzędziem…

Które powoduje, że czasem się gubimy w rzeczywistości…

To tak, jakbyś powiedziała, po co czytać książki? Przecież tam są tylko literki i słowa, ale  jak się czyta to człowiek maluje sobie w głowie, to co chce. Możemy wmawiać ludziom, że wyobraźnia nie jest potrzebna i pewnie wielu ludzi chciałoby to nam wmówić, ale bez niej nie powstałoby wiele fascynujących i fajnych rzeczy. Ktoś pomyślał kiedyś, że można jeździć pociągiem czy pływać statkiem i pewnie mu mówili: że tak się nie da… Bez wyobraźni świat byłby słaby i biedny. Bylibyśmy jak trybik w zwykłej maszynie.

Jak korpoludki?

Wcale nie. Korpoludek może spotkać w pracy ludzi z podobnym hobby i wyobraźnią, by po pracy spotykać się i tworzyć. Wyobraźnia pobudza wrażliwość w ludziach.

W dzisiejszym świecie nie warto jej budzić… lepiej, jak w piosence „Na życie patrzyć bez emocji”.

Ale to jest smutna piosenka! Jak jestem wrażliwym człowiekiem i spotkam osobę w potrzebie to jej pomogę. Wiem, że wszyscy nam wmawiają, że to nie jest potrzebne. Mam inne zdanie. Trzeba być wrażliwym na innych i wyrażać swoje emocje.

Ta… to dobre dla psychologów, którzy mają narzędzia, by radzić sobie z tą otwartością niektórych.

Gdyby ludzie byli dla siebie dobrzy to by nie wylewali na siebie złości. Może ktoś im powiedział, że jak wyleją na innych całe zło, to się będą lepiej czuli. Moje narzędzie otwierające innych  to uśmiech! Wrażliwość na drugiego człowieka powinna powodować to, że w efekcie będziemy coś razem robić. Niektórym ludziom nie zależy, byśmy się dobrze czuli, pomagali sobie. W gruncie rzeczy trzeba pomyśleć o sobie… zastanowić się, kiedy się będę dobrze czuł: nie wtedy kiedy zrobię komuś źle, ale dobrze!

Masz jakieś rady dla tych, co ciągle szukają i coś im nie wychodzi?

Trzeba pomyśleć o sobie w tym wszystkim. Robić różne rzeczy, bo to pomaga odkrywać siebie. Jestem przygotowany na to, że któregoś dnia rozstanę się z aktorstwem i będę robić coś innego. Jak będę robił różne rzeczy z pasją i radością to będzie dobrze!

Nie wierzę, że będziesz robił coś innego. Jakieś czas temu założyłeś teatr.

Tak, ponad rok temu powstał teatr Lukla. Założyliśmy go razem z przyjaciółmi, którzy mieli podobne zainteresowania i pomysły. Spróbowaliśmy, nie było nikogo, kto by tego nie chciał. Podeszliśmy do tego: uda się albo się nie uda. Na razie się udaje.

Da się z tego żyć?

Odpowiem tak: pytanie jest ile pieniędzy potrzebujesz. Mniejsza ilość daje większą satysfakcję, większa ilość powoduje frustracje. Trzeba wyważyć… wiem, że jako aktor pracujący w teatrze muszę sobie dorabiać, ale dzięki temu poznaję nowych ludzi i jestem cały czas kreatywny.

Och teatr…

Łączy wszystkie sztuki. W teatrze spotykasz plastyków, kostiumologów, kompozytorów – wiele kreatywnych ludzi, a jak się spotykają takie osoby, to powstają fajne rzeczy.  Jest tyglem artystycznych dokonań. Lubię w teatrze podpatrywać innych dzięki temu się uczę. Jest też narzędziem do poznawania ludźmi i  kontaktu z nimi. Bardzo sobie cenię relacje z innymi, a reszta, czyli bycie aktorem jest miłym dodatkiem, bo aktorzy są przeważnie lubiani. Są rozmowni, mili – sztuka jest zawsze polem do rozmowy

Chodzisz na castingi do filmów?

(śmiech) Nie marzę o wielkiej sławie, więc rzadko mi się to zdarza. Choć kto wie, może kiedyś, ale mam czas na sławę! Teraz mam inne priorytety. Chcę, żeby moja córka była szczęśliwa. Gdybym stał się popularny musiałbym jeździć ciągle na plany zdjęciowe i byłby ciągle zajęty przez co, nie mógłby spędzać tyle czasu z rodziną ile chcę.

Co jest nie fajne w byciu aktorem?

Długie przerwy… Zdarza się, że robisz spektakl i masz nie masz czasu na nic, a potem nie robisz nic, bo kolejna premiera dopiero za jakiś czas.

A jak sobie radzisz z emocjami przy wchodzeniu w rolę i wychodzeniu z niej?

Myślisz, że sędzia w sądzie podchodzi emocjonalnie do każdego przypadku? Nie. Oczywiście, że do każdej roli człowiek daje coś z siebie, bo nie jesteśmy robotami, ale można czasem poudawać. Nie muszę wyrywać z siebie flaków na scenie, żeby widownia płakała. Czasem wystarczy drobny mały gest, żeby rozśmieszy czy wzruszyć widza. Nie zawsze muszę być sobą na scenie. Lepszy jest aktor, który poudaje, a przekona widza, niż przeżywa wszystko naprawdę, a do widza nic nie dociera.

Jak sobie radzisz ze stresem?

Za pomocą muzyki: śpiewam, słucham, komponuję albo robię zdjęcia.

Lubisz rozśmieszać ludzi, prawda?

O tak, lubię farsy! Wyreżyserowałem już dwie i jak siedziałem na widowni, to świetnie było słyszeć, jak 500 osób parska śmiechem. Doprowadzanie widza do śmiechu i pozytywnej energii to jest to, co lubię najbardziej.

Kiedy ostatni raz płakałeś?

Na filmie „Edukacja seksualna”. Wzruszyła mnie historia czarnoskórego geja, którego nikt nie akceptował. To jest takie smutne, że człowiek musi walczyć, by być sobą, bo są ludzie, którzy mu to utrudniają. Żyjemy w czasach, kiedy inni  mają gotowe recepty, jak mamy żyć. Jedynym rozwiązaniem jest BYĆ SOBĄ!  To nie jest łatwe, ale nikt nie mówił, że w życiu będzie łatwo…  Nie musimy być przecież  w każdym środowisku. Jak jestem tylko w takim, które mnie akceptuje. Uciekam od ludzi, którzy blokują innych.

 

Bogusław Zbigniew Byrski: Przyszedł na świat jako Ślązak, jednak postanowił na stałe związać się z Lublinem. Aktor, reżyser, twórca muzyki i wizualizacji do przedstawień teatralnych, właściciel firmy Projekt Kultura, założyciel projektu muzycznego Człowiek z Maszyną. 

Praca twórcza Bogusława Byrskiego była wielokrotnie nagradzana. W 2016 roku artysta wyróżniony został Listem Gratulacyjnym Prezydenta Miasta Lublina oraz Nagrodą Okolicznościową Prezydenta Miasta Lublina.

 

.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s