Coraz bardziej potrzebujemy opowieści o tym, że miłość i akceptacja istnieją!

opowiesci z walizki 1

Kim jesteście? Jak się poznałyście?

Ania Wożniak: Grodzisk Mazowiecki to miasteczko, które nas połączyło.  Tak zaczęła się nasza znajomość, która owocuje wspólnymi spektaklami, które powstają w ramach Opowieści z walizki.  Opowiadaczem zostałam dzięki młodszemu synowi, który nie chciałby czytać mu bajek, tylko kazał je sobie opowiadać – zaczynałam, a on dopowiadał wątki.

Joanna Sarnecka: Z zawodu jestem antropolożką kultury. Od kilku lat mieszkam w Beskidzie Niskim. Dostałam tam propozycję pracy jako guwernantka do nauczania domowego w Zawadce Rymanowskiej i już zostałam w Beskidach. 10 lat temu założyłam projekt Opowieści z walizki. Opowiadamy historie z muzyką na żywo,  wędrując z naszą walizką po wielokulturowej Polsce, ale chętnie przekraczamy granice by poznawać inne, także odległe, kultury poprzez ich baśnie i muzykę.

Moja i Ani pierwsza wspólna opowieść to Opowieści pustelnika, która składa się z kazań znalezionych na Podkarpaciu. Szczególnie z opowieści św. Jana z Dukli. Stworzyłyśmy szkatułkową opowieść o bohaterze, który wędruje, by dowiedzieć się, jak ma żyć. Ta teoretycznie opowieść z kościoła jest bardzo uniwersalna.

Skąd pomysł na sztukę opowiadania, czyli Opowieści z walizki?

Joanna Sarnecka: Sztuka opowiadania ujęła mnie tym, że jest bardzo naturalna i prosta. Każdy może być sobą. U mnie w rodzinie są tradycje opowieściowe, wciąż wałkuje się te same historie. Zaczęłam zastanawiać się, dlaczego po raz 10 słyszę o Babci Walerci i skąd w nas jest  taka potrzeba powracania do tych samych historii. To jest nam po prostu potrzebne – buduje wspólnotę, poczucie ciągłości. Przeszłość ma być wykuta na blachę! To jest istotniejsze niż to, czego się uczymy  w szkole.

opowiesci z walizki 2

Czego symbolem jest walizka?

Joanna Sarnecka: Minimalizmu, bo wszystko, co robimy ma się w niej zmieścić, by dać się przewieść w każde miejsce na ziemi. Im mniej tym lepiej.  To też symbol związany niekiedy z trudną historią – kiedy ludzie musieli uciekać, emigrować, zmieniać miejsce zamieszkania nie z własnej woli. Często wędrujemy z nią do różnych nie istniejących już miejsc, by przywoływać przeszłość.

Ania Wożniak: To też symbol różnych miejsc. Opowiadamy historie, które słyszymy w różnych częściach Polski i świata.

Jakie emocje w opowieściach chcecie przekazać widzom?

Joanna Sarnecka: Najważniejsze jest zbudowanie relacji z odbiorcą, a żeby tak się stało, ta relacja powinna być otwarta – trzeba patrzeć sobie w oczy. Opowiadamy tylko takie opowieści, które nas poruszają.

Ania Wożniak: Szukam odpowiedzi na pytanie odwieczne – kim ja jestem pośród ludzi i jak jest moja relacja z słuchaczami. Na ile jesteśmy wspólnotą, na ile jesteśmy osobnymi bytami.

Joanna Sarnecka: Ważne są historie anty wykluczające. Któż nie miał takiego doświadczenia, że do jakiejś grupy nie był włączony, był gdzieś poza. Czuł się osamotniony i niechciany. Dziś jest to szczególnie istotna treść, bo ludzie są z różnych powodów wykluczani.

opowiesci z walizki 3

Wasze opowieści chyba szczególnie te dla dzieci są bardzo subtelne, delikatne i poetyckie. Chyba trudno nimi zainteresować współczesne nastolatki?

Ania Wożniak: Nie walimy po głowie, to prawda, ale dzięki temu jesteśmy autentyczne. Jesteśmy w stanie skoncentrować uwagę nawet dzieci przyzwyczajonych do kolorowych i intensywnych treści. Słuchają nas i przeżywają to, bo tego potrzebują. Nikt nie powiedział, że dzieci muszą być stymulowane non stop – brokatem, świecidełkami czy wulgaryzmami.

Joanna Sarnecka:: Często dostajemy komunikat, że to ciężka i rozbrykana grupa, nie dacie rady. A potem okazuje się, że dzieci słuchają i są zaangażowane. To nie jest tak, że należy dodać jeszcze więcej bodźców. Cisza jest potrzebna i dzięki niej można dotrzeć do ludzi. Potrzeba słuchania jest pierwotna i jest w każdym z nas cały czas.

Wasza ulubiona historia?

Joanna Sarnecka: Jest ich sporo. O Hienie Loli  jest dla mnie ważna, bo porusza problem wykluczenia, który widzę obok siebie i wydaje mi się aktualny, ważny i cały czas istotny, bo pojawia się w każdej grupie i każdy tego doświadcza. Ale robiłyśmy też spektakl niedawno Niewidzialne miasta 2.0, gdzie do opowiadanie zaprosiłyśmy sztuczną inteligencję. Ważne dla mnie było pytanie, które pojawiło się w ostatniej scenie – co jest naprawdę, a  czego nie ma. Czy istnieje świat zewnętrzny, a może to tylko nasza wyobraźnia? To przedstawienie o sile wyobraźni, o  tym, że nawet dwóch żebraków na śmietniku może wykreować sobie piękny świat – ogród wielkiego Chana. To potęga, której nikt nam nie zabierze. Tak, jak w Hamlecie: w łupinie od orzecha będę panem świata, bo mam wyobraźnię.

Ania Wożniak: Nieustannie lubię odkrywać baśnie braci Grimm, które zawsze zaskakują mnie swoją puentą i przebiegiem. Im jestem starsza tym odkrywam nowe wątki. To intelektualna rozrywka, kiedy poznaję kolejne poziomy tych opowieści.

Jak szukacie opowieści?

Czytamy, szukamy w archiwach, a czasem zmyślamy! Większość z nich znajdujemy u  Oskara Kolberga i  tekstów, które są jak najmniej przetworzone literacko. Ostatnio czytałyśmy na przykład Baśnie włoskie wyd. Czuły barbarzyńca czy Legendy indiańskie.

Opowiadanie historii to ucieczka od świata?

Nie! To opowiadanie o tym, że człowiek jest ciągle taki sam. Nic się nie zmieniło, mamy te same potrzeby: miłość i akceptacja. Być może teraz coraz bardziej potrzebujemy opowieści o tym, że to jest możliwe, bo teraz rzadziej doświadczamy tych uczuć. Poczucie bezpieczeństwa, domu – wszystkie archetypy, które są w nas domagają się swojego miejsca. W baśniach jest to zachowane. Wierzę, że warto słuchać baśni tradycyjnych, które pozwolą nam dojrzeć – gdzie na przykład słaby bohater wyrusza, by pokonać trudności. W czasie podróży zmienia się i zyskuje rękę królewny i królestwo – i jest to schemat bardzo nam dziś potrzebny. Pokazuje proces dojrzewania, bo wszyscy jesteśmy w procesie zmiany. Nieustająco.

Joanna Sarnecka – antropolożka kultury, opowiadaczka w założonej przez siebie grupie Opowieści z Walizki, stypendystka MKiDN. Autorka książki  „Dziennik uciekiniera”.  Performerka i aktorka teatrów offowych. Tworzy spektakle ze społecznościami, także grupami zagrożonymi marginalizacją: osobami z niepełnosprawnościami, seniorami, mieszkańcami małych wsi. Tańczy butoh. Prowadzi Fundację na Rzecz Kultury „Walizka”, której celem jest włączanie w kulturę. 

Anna Woźniak – edukatorka historyczna, animatorka kultury, opowiadaczka, archeolożka. Autorka programów edukacyjnych oraz wystaw popularyzatorskich. Z powodzeniem łączy edukację historyczną z kreatywnymi działaniami plastycznymi i teatralnymi. W latach 2012-2017 tworzyła Willę Radogoszcz w Grodzisku Maz. Pochodzi z Sanoka. Mieszka w Warszawie. W Opowieściach z Walizki działa od 2015.

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s