Fascynują mnie kościelne feministki

fot. Aleksandra Kosiec

foto: Aleksandra Kosiec

Życie jest muzyką czy Ty nią jesteś? Skończyłaś szkołę muzyczną, studia muzyczne teraz śpiewasz, dyrygujesz. Umiesz bez niej żyć?

Teresa Gręziak: Muzyka mnie budzi. Nie pozwala spać niekiedy. Fruwam wobec niej, ale nią samą nie jestem. Staram się żyć muzycznie, ściślej rzecz ujmując – chóralnie. Nie potrafię dobrze funkcjonować bez dźwięków, ulubionych melodii, harmonii. W najtrudniejszych i najpiękniejszych momentach życia, gdy choruję, kocham, płaczę, cieszę się – muzyka zawsze jest obecna. W dodatku – to muzyka różnych stylów, gatunków… Od Bacha po Kaliber 44, przy czym częściej jest to muzyka klasyczna bądź filmowa, teraz rzadziej hip-hop. Dziś na przykład wzruszył mnie utwór „Patointeligencja”.

Śpiewasz w chórze. Nie myślałaś nigdy o solowej karierze? Czym jest dla Ciebie takie grupowe śpiewanie? Trwa od 20 lat…

Chóralne życie to sporo miejsca na solowe występy: takie, czy inne. Grupowe śpiewanie to nic innego, jak… hasztag. Hasztag #TworzymyRazem, którego autorem jest mój szef i przyjaciel zarazem – Hubert Świątek, prezes Chóru Akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego. Ten hasztag wyraża wszystko.

Ważny w twoim życiu jest Bóg, czyli kto? Jest jakiś utwór muzyczny, który nazwijmy to z nim ci się kojarzy.

Bóg, czyli Matka… I Ojciec. Tak, Bóg, ale też święci i święte Kościoła katolickiego – to osoby ważne dla mnie, od dziecka. Z miłością Boga kojarzy mi się utwór „Gdziekolwiek” do Księgi Rut. Napisałam go w 2014 roku jako finał mojego projektu „Kobiety Kościoła”. Tam jest wszystko (w tłumaczeniu Biblii Gdańskie): „Nie wiedź mnie do tego, abym Cię opuścić miała… Gdziekolwiek pójdziesz, pójdę, gdzie mieszkać będziesz, z tobą mieszkać będę…”.

https://www.youtube.com/watch?v=Kss26wxfmR4

Mój obraz Boga ukształtowali Rodzice, bliscy, potem ważni ludzie, w tym x. Roman Indrzejczyk, mój Katecheta, a potem jeszcze bardzo istotny udział miały przyjaciółki z TEKLI – wybitne osobistości, kobiety Kościoła w różnych stanach, formie życiowej, statusie społecznym, z którymi od 2015 roku spotykamy się na modlitwie, lekturze Pisma Św., rozmowach, warsztatach, seminariach…

Jak tworzysz muzykę?

Nie wiem, czy tworzę. Gdy piszę muzykę, ważny jest dla mnie cel. To bardzo ułatwia odnaleźć harmonie, teksty, melodie….

W życiu często wpadamy na zakręty, masz jakiś sposób na ich wyprostowanie?

Swoje drogi prostuję przy pomocy Rodziny i Przyjaciół, ale też… snu. To prawdziwa sztuka to spanie!!! Mam przyjaciółki w Chórze Akademickim UW, które wymyśliły profil na Instagramie @sztuka_spanka. Taka prawda, spanie jest sztuką, sztuka skłania niekiedy do zaśnięcia, a w każdym razie do snucia wizji, które uspokajają, pobudzają do nowych pomysłów, dają siłę.

Jesteś też inicjatorką akcji „Listy kobiet do świata”. Która kobieta z tego projektu jest dla Ciebie szczególnie ważna?

Każda z moich bohaterek była święta. W jakimś sensie. Uwielbiam je!!! Dorothy Day, moja Tereska z Lisieux, ale też Edyta Stein czy nawet Faustyna. W każdej widzę coś ciekawego, szanuję ich różne wybory, podziwiam upór, konsekwencję, przykład, niezrażanie się głupotą.

Kobieta w kościele nie ma chyba wiele do powiedzenia…

Co do kobiet w Kościele, odsyłam do artykułu Aleksandry Zbroi po „Kobietach Kościoła” opublikowany w „Wysokich Obcasach” pt. „Maryjny protest song”. To były feministki… ale kościelne feministki. Uważam, że bardzo wywrotowe. A to co zrobiono z ich spuścizną, owszem, jest dalekie od postaw feministycznych. „Mały kwiatek”/ Mała Tereska to była gigantka katolickiego feminizmu!!! Wydaje się to temat na osobną rozmowę… 🙂

Kto miał na Ciebie w życiu wpływ?

Wpływ – na pewno moja Ciocia Iwonka i jej siostra, czyli moja Mama. Obie mają 5 dzieci, są moim wzorem, choć nie zawsze się zgadzamy we wszystkim. J Mam też Ciocię Anię, która ostatnio dostała odznaczenie, bardzo ważne, od Prezydenta RP. Wiele jest osób, które wpływają na mnie, mam ogromne szczęście do wybitnych nauczycieli. Bez pani Haliny Polak, prywatnie przyjaciółki x. Romana Indrzejczyka, czy  p. Anny Perzanowskiej-Tarasiuk, nie wybrałabym zawodów: historyczki sztuki, czy dyrygentki chóralnej.

Co jest dla ciebie w życiu ważne?

Ważne są dla mnie relacje, nawet te krótkie. Każda uczy czegoś, daje siłę na krócej lub dłużej… Inspiruje. Ważne jest dla mnie kształcenie się, śpiewanie i działanie dla Sprawy. Nie wiem, co jest ważne dla Wszystkich, dla mnie osobiście – wiara, nadzieje i miłość J Jakkolwiek szumnie to brzmi.

Czego się w życiu trzymasz, masz jakieś motto?

Trzymam się, bo wierzę. Tak bym to ujęła, ale nie jest to moje motto. Wierzę w ludzi, w ich moc tworzenia niesamowitych (w pełnym tego słowa znaczeniu) rzeczy, działań, kreacji. Uwielbiam burze mózgów i pracę z oraz dla ludzi. Od kilku lat moim ulubionym słowem jest… CELEBRACJA. Wcale nie dlatego, że jako dziecko bawiłam się w odprawianie mszy św. Lubię celebrować życie, najchętniej w otoczeniu bliskich. Dziękuję serdecznie za lekturę i pozdrawiam świątecznie wszystkich Czytelników!

Teresa Gręziak

Dyrygentka chóralna i historyczka sztuki. Lubi działać z ludźmi. Jej przygoda ze światem muzyki chóralnej trwa już ponad 20 lat. Jest inicjatorką projektu katolicko-feministycznego pt. „Kobiety Kościoła” (2014). Więcej informacji: http://www.kobietykosciola.pl.

Jego swoistą kontynuacją było przedsięwzięcie „LISTY KOBIET DO ŚWIATA” (2016) z licznymi prawykonaniami muzyki chóralnej współczesnych kompozytorek warszawskich.

Od 2016 roku współpracuje z Iriną Bogdanovich na rzecz dwóch formacji muzycznych: Zespołu wokalnego EMotivo i Chóru Akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s