Z nudów zacząłem bazgrać żarty

zartownis ponury

Jak się urodził „Żartowniś ponury”?

Żartowniś ponury: Tak jak wszyscy… został wyciągnięty na chama przez kogoś w fartuchu lekarskim… mimo, że była to noc z piątku na sobotę, wychodziłem niechętnie kuszony medycznym spirytusem. 🙂 A tak na serio… to  przypadkowo. Wcześniej nie rysowałem ani nie interesowałem się żartami rysunkowymi. Z nudów zacząłem bazgrać żarty. Stało się to nie tak dawno, bo w 2015 roku.  Na początku rysowałem tylko dla  znajomych, ale po tym jak wypłynął mój jeden żart na szerokie wody internetów postanowiłem założyć stronę i podpisywać żarty.

A nazwa?

Powstała pięć minut przed założeniem strony, trzeba było jakoś ją nazwać.

Pierwsze wrażenie po oglądaniu twoich obrazków jest takie, że tworzy je kobieta. 

Wiele osób pyta, dlaczego głównie rysuję kobiety. Dlatego, że lubię dogryźć sobie i swojemu męskiemu ego. Jeśli trafią się jakieś pikantne żarty w relacji kobieta – mężczyzna, to częściej na moich żartach obrywa się facetowi. Uważam, że jeśli nie potrafimy śmiać się z siebie, to nie mamy prawa śmiać się z innych.

Postacie przedstawiasz tyłem, dlaczego i w której z nich jest Ciebie najwięcej?

Postacie głównie rysuje tyłem, bo nie umiem rysować… szanuję w ten sposób estetykę gałek ocznych moich potencjalnych odbiorców. Identyfikuję się niestety najbardziej z kotem. Pojawił się na rysunkach, by je nieco urozmaicić, a stał się dosyć szybko pierwszoplanową czarną plamą,  która przejęła te najbardziej pikantne teksty. Kot jest słodkim skupiskiem roztoczy, dlatego łatwiej jest przymknąć oko na sierściucha, który sowicie potrafi dogryźć każdemu.

Skąd czerpiesz inspiracje, konsultujesz z kimś żarty?

Nie mam jakiś specjalnych inspiracji. Po prostu wymyślam żarty, chyba, że jakiś temat wisi w powietrzu to podpinam się pod niego. Nie konsultuje ich z nikim. Wymyślam je i wrzucam na stronę. Czasem wpadają mi do głowy pomysły, które powoli dojrzewają i dopiero po jakimś czasie przerzucam je na papier, gdy znajdę odpowiedni kontekst.

Jesteś osobą ponurą?

Chyba nie. Sporo we mnie sprzeczności, ale będąc w towarzystwie nie jestem raczej ponury.

Udaje się żyć z bloga?

Staram się z tego żyć, ale jako pomysłu na biznes to bym tego nikomu nie polecał. Mam swoją stronę z gadżetami  i staram się całość ogarniać biznesowo, ale nie jest to łatwe zadanie. Większość dnia zajmuje mi ogarnianie sklepu, wysyłka i wymyślanie nowych wzorów. Wciąż walczę, bo nie jest to do końca opłacalne zajęcie.

Śmieszą cię Twoje rysunki?

Zrobiłem  ponad dwa tysiące żartów i ich tworzenie przychodzi mi  już z automatu choć bywają chwile kryzysu…, a to czy mnie śmieszą okazuje się zazwyczaj po czasie, czasem cofam się do starych żartów i wtedy je oceniam… zazwyczaj stwierdzam, że większość to jednak gówno. ; P

Pokaż obrazek, który stwierdziłeś, że jest śmieszny.

Szkoda, że musi być mój. : P

dom wariatów

 

A z czego się śmiejesz? Co cię śmieszy w ogóle?

Jakaś abstrakcja, stare komedie polskie typu Miś, Rejs, Alternatywy 4. Doceniam ludzi tworzących żarty w czasie, kiedy trzeba było omijać cenzurę, robili to po mistrzowsku wyśmiewając tragiczną rzeczywistość w której żyli. Dzisiaj nie mam szczęścia do trafiania na jakieś fajne komedie. Jedyne co mi przychodzi do głowy to Kawa i Papierosy Jarmuscha czy Big Lebowski, a te wszystkie komedie z żartami o pierdzeniu i seksie… błagam… nie wspominając o komediach romantycznych, szczególnie polskich.

A serial Przyjaciele? Pojawia się czasem u Ciebie…

Z tego co pamiętam, to mam tylko jeden żart z przyjaciółmi w sensie tych serialowych. 🙂 Lubię go, bo jest to idealny serial na kaca… zdarzyło mi się obejrzeć cały sezon pewnej niedzieli.

Masz jakiś ulubionych rysowników? Jakie filmy, bajki z dzieciństwa, które gdzieś pewnie podświadomie wpływają na twoją pracę?

Z rysowników satyrycznych najbardziej cenię Janka Kozę za najlepszy sarkazm pod słońcem, ale sarkazm, który nie jest tylko dla samego sarkazmu. Jako drugiego wymienię Raczkowskiego za żart i dwie kreski którymi potrafi zbudować całe napięcie na twarzach swoich bohaterów. Niestety, żadne bajki ani filmy z dzieciństwa nie przychodzą mi  do głowy, więc chyba nie są żadną inspiracją nawet tą podświadomą…

Na stronie wyczytałam, że lubisz rzucać kasztany pod wiatr…

Jest to wyzwanie, bo taki kasztan może wrócić i można dostać nim w łeb.

 

Żartowniś Ponury, czyli Konrad Czarnacki

Rysuje, żartuje na wiele tematów, śmieszno, sucho, trochę czarno, trochę chamsko. Jak można przeczytać na jego stronie: studia przerwał po napisaniu pierwszego rozdziału pracy licencjackiej, ukończył pierwszy stopień szkoły muzycznej, a dalsza miłość do muzyki i długoletni z nią romans okazał się jedynie miłością platoniczną i lekko toksyczną. 

Prywatnie…

Odludna dusza towarzyska…

Miłośnik rzucania kasztanami pod wiatr…

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s