Czy Gabrysia Borejko to alter ego Małgorzaty Musierowicz?

na-jowisza_banner-300x300

Grubą i bardzo ciężką książkę  Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę  można śmiało nazwać biografią. W kolejnych rozdziałach Małgorzata Musierowicz zdradza smaczki z życia swojego i rodzinnego, na które tak bardzo czekali jej fani.

Czy postacie, które opisuje są autentyczne i czy identyfikuje się z którąś z bohaterek? Takie pytania od ponad 40 lat słyszy autorka. Okazuje się, że tak… Realia ukazane w powieściach są kawałkami z życia pani Musierowicz.

Książki – niezawodne przejście do lepszego świata

Najpiękniejsze, według mnie jest wspomnienia autorki, które przypisała Ignasiowi w Kalamburce, a dotyczy zachwytu nad dziecięcą biblioteką, do której w latach 50. zaprowadziła ją i jej brata (wybitnego Stanisława Barańczaka) – mama.

„Biblioteka była już, na szczęście , otwarta, więc Ignaś wkroczył do niej z uczuciem człowieka, który prosto z mroźnej nocy wchodzi do jasnej, olbrzymiej i ciepłej komnaty o tysiącach lamp”. (fragm. Kalamburki)

Autorka wyznaje, że oddała Ignasiowi swoje własne odczucia. To ona, w czasach,  kiedy była małą dziewczynką oniemiała z zachwytu natychmiast po pierwszym wejściu do biblioteki. Zdawało jej się, że od wszystkich książek naraz bije ciepły blask. W mnogości ciasno wyładowanych regałów było coś nieopisanie kuszącego, magnetycznego, a zarazem kojącego i napawającego  pewnością oraz poczuciem bezpieczeństwa.

Początkowo byłam onieśmielona tym cudownym nadmiarem, nie wiedziałam, co mam wziąć do pierwszego czytania, ale miła pani bibliotekarka zaraz mi pomogła! I przepadłam – wspomina na łamach książki.

Odtąd spędzała tam wszystkie wolne popołudnia.

Magiczne znaczenie światła

Inną piękną wspólną przypadłość ma autorka z bohaterką Dziecka piątku, Aurelią- Geniusią. Obie lubią łowić światła.

„Śliczny był ten ogieniek w pierścionku. Poruszyła palcami, żeby odrobinę zmienił położenie. Strasznie lubiła tak łowić światło. Kusiły ją lusterka, krawędzie kieliszków, dna szklanek, skuwki długopisów  i wiecznych piór”.  (fragm. Dziecko piątku)

Światło, a dokładnie to, co pozostaje w bliskich z nim relacjach, czyli  szkło – fascynuje p. Musierowicz. Chodzi o ich zdolność do gromadzenia, przepuszczania i załamywania światła. Autorka nie może odżałować tego, że poznańska PWSSP nie miała pracowni szkła artystycznego. Pewnie zrobiłaby drugą specjalność, obok grafiki użytkowej. I umiałaby zaprojektować, a może nawet i wykonać: piękne okazy!

Pozostaje jej obecnie kolekcjonowanie szkiełek, butelek, które sprawia też radość!

Dzbanuszki, płyty i popielniczki w dużych ilościach przygarnę…

Skoro jesteśmy przy kolekcjonowaniu, to autorka – jest prawdziwym maniakiem w tym temacie. Zamiast kupić jedną płytę Mozarta, kupuje wszystkie jego utwory, i to w różnych wykonaniach. Podobno w tym przypadku popada w jakiś rodzaj obsesji. Wydaje się, że owo kolekcjonowanie wynika z praktycznej potrzeby kontynuacji, dopełniania, a może z nawyku zaprowadzania logicznego porządku? Dlatego kolekcjonowanie przez jedną z bohaterek książki – Pulpecję Borejko popielniczek jest dla niej działaniem całkowicie zrozumiałym. Do niej należą też dzbanuszki do śmietanki, których kolekcję widzimy w Tygrysie i Róży.

Balkonowe smuteczki

Musierowicz kocha też balkony i tak jak Gabrysia w książce Nutria i Nerwus spędzała na nim upalne noce,  zamartwiając się nad przyszłość swojego małego synka. Musierowicz przyznaje, że przypisała bohaterce wiele swoich myśli i lęków. Ten sam balkon posłużył też rodzinie państwa Żaków. W Szóstej klepce ta ich prostokątna donica, w której rosło drzewko-samosiejka, jest wzięta z rzeczywistości. Drzewko też. Balkon autorki był namiastką ogródka, o którym marzyła.

Ze wszystkich łakoci…

… najbardziej lubię boczek! Tak mawiał dziadek Małgorzaty Musierowicz. Miał sporo takich rytualnych powiedzonek, które uwielbiała cała rodzina. Bez wahania włożyła te słowa w usta dziadka z Szóstej klepki.  Książka jest wręcz nafaszerowana domowymi powiedzonkami dziadka, ale też autorki i jej brata. Chodzi o zwrot „li i jedynie”. Usłyszeli je z ust któregoś z nadętych polityków i okraszali nim niemal każde ważniejsze zdanie, póki im mama nie zabroniła, wołając, że w końcu oszaleje!

W tej międzypokoleniowej książce znajdziecie wszystko, czego nie wiedzieliście o Jeżycjadzie.  Ja na przykład marzyłam, by dowiedzieć się jak wyglądał Ignacy Borejko w wieku dziecięcym i skąd się wziął kultowy serwis Nowakowskich. I już wiem! Książka pełna jest też zdjęć, nigdy dotąd niepublikowanych ilustracji, ciekawostek i ulubionych cytatów p. Musierowicz.

Niektóre postacie i sytuacje z Jeżycjady powstały dzięki emocjom, przeżyciom i oczywiście fantazji autorki. Czy zresztą mogło być inaczej? To chyba nie możliwe, bo jak pisze we wstępie do Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę : wszystko, cokolwiek człowiek tworzy, nieodmiennie musi wyrastać z tej gleby, z której on sam wyrósł.

Proste!

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s