Wciąż zaczynam wszystko od nowa

Zacznijmy od początku. Chciałaś zostać aktorką, ale wyleciałaś z warszawskiej PWST. Były to lata 70. Nie było innych możliwości, by nią zostać. Co zrobiłaś?

Bogusława Schubert: W Teatrze Żydowskim tworzyło się akurat studio aktorskie, gdzie kształcili sobie narybek, aktorów młodych, grających w języku jidisz. Zapytałam Szymona Szurmieja, nieżyjącego już dyrektora teatru żydowskiego, czy goje też mogą zdawać: powiedział zapraszam. Zostałam przyjęta. Spędziłam tak około roku, a może mniej. Nauczyłam się mówić, śpiewać, pisać , czytać w jidysz. To  wyjątkowo piękny, miękki i śpiewny język. Jako jedyna gojka, byłam najlepsza i najszybciej ten język opanowałam. Ale od strony aktorskiej , jako ze studio dopiero się tworzyło, nie było za ciekawie. I wtedy spotkałam ludzi ze Zjednoczonego Przedsiębiorstwa Rozrywkowego, którzy zajmowali się imprezami na estradzie w kabaretach czy cyrkach.

Zaczęłaś pracę w cyrku?

Tak! Znalazłam się w Cyrku Rozmaitości. Stałam się częścią  najdziwniejszego teamu składającego się z aktorów, artystów cyrkowych, technicznych  i niedźwiedzi brunatnych (sztuk 3 duże i 2 baby). Pomysł tego przedsięwzięcia może nie był zły, ale realizacja wolała o pomstę do nieba, choć publicznosc małych miasteczek była zachwycona. Namiot wielki, 2000 miejsc.

Pracowałaś jako aktorka?

Graliśmy przedstawienia dla dzieci O sierotce Marysi i gąskach. Grałam 5 różnych postaci w tym królową Tatr i stara babcię czarownicę.  Dla dorosłych zagrałam główną rolę główna rolę – Azę Cyrankę w  adaptacji Chaty za wsią.

Uczyłaś się aktorstwa w praktyce!

O tak! To była moja realna szkoła teatralna, pozostawiona sama sobie, robiłam to, co uważałam za słuszne i prawdziwe z ciałem, głosem. Grałam po 2 przedstawienia dziennie. Każde dla 2000 widzów. Hardkor total. Można napisać księgę o tym tournée, o tym życiu. Podróżowałam z cyrkiem  całe 10 miesięcy. Mieszkaliśmy w wozach Drzymały. Zajmowałam pól takiego wozu. Moim sąsiadem drugiej polowy wozu był Pan Bolek, drugi najmniejszy człowiek świata.

Kosmos… Następnym przystaniem był Paryż?

Gdy skończyłam tourne z cyrkiem byłam zmęczona i zagubiona. Wymarzone aktorstwo stawało się nierealnym mirażem. No, bo jak  miałam zdawać egzamin eksternistyczny, skoro przewodniczącym komisji egzaminacyjnej był nie kto inny, jak Tadeusz Łomnicki, który mnie wywalił z PWST.

Zycie toczy się dalej. Dlatego postanowiłaś zdawać na iberystykę?

A dlaczego nie, skoro nie aktorstwo, to reszta była mi dość obojętna. I wtedy stały się dwie rzeczy. Po pierwsze zakochałam się. Po drugie w dniu egzaminów wylądowałam w szpitalu.  No, więc pomysł ze studiami na iberystyce miałam z głowy.

Ale zakochałaś się, co z tego wynikło?

Mój Ukochany był Niemcem i pracował w Paryżu. No i tak, któregoś pięknego dnia znalazłam się w Paryżu. Z miłości, dla miłości. Mieszkaliśmy pod Paryżem w domu z wielkim ogrodem, to znaczy głownie ja mieszkałam. Ukochany był businessmanem, podróżował bardzo dużo.

Znałaś język francuski?

Nie, komunikowaliśmy się po angielsku. Jak wspomniałam on podróżował, pracował, ja siedziałam sama, dość zagubiona. Postanowiłam studiować. Zapisałam się na Sorbonę – literaturę współczesną. Któregoś dnia pojechałam na uczelnię dowieźć jakieś dokumenty. W hallu, na polkach pełno było różnych ulotek. Moje oko wyłowiło –  Conservatoire National Superieur D’Art Dramatique de Paris. Byłam zdziwiona, bo  myślałam, że we Francji są tylko prywatne kursy i szkoły aktorskie, a tu Państwowa Wyższa Akademia Teatralna. I tak Sorbona straciła być może wybitną przyszła studentkę. Pognałam do Conservatoire realizować swoje pasję…

Na co stawiałaś najbardziej? Chyba nauka języka była priorytetem?

Uczyłam się francuskiego właściwie bez przerwy: czytałam, oglądałam telewizję i  chodziłam do kina, teatru, ale przede wszystkim do szkoły na codzienne zajęcia. Zajmowało mnie przygotowywanie scen. Uczyłam się  monologów na pamięć, no z kolegami też próbowałam się dogasać. To był czas nieprawdopodobnego skupienia przez które miałam straszliwe bóle głowy.

Ale robiłaś coś, o czym niektórzy mogą tylko pomarzyć…

Paryż stał się częścią mnie i mojego życia. No właśnie, co mnie tak zaprowadziło? Przypadek, przeznaczenie? Wcześniejsze spotkanie z Łomnickim? Gdyby Łom mnie nie wyrzucił, za brak talentu aktorskiego, nie znalazłabym się w Conservatoire w Paris i nie spotkałabym Antoine Vitez.

Antoine Vitez, ojciec współczesnego teatru we Francji, reżyser, profesor, także aktor. 

Krol Słonce, idol teatromanów, marzenie aktorów…. Byłam w jego klasie i dzielnie prezentowałam mu moje monologi. Któregoś dnia wszystko się zmieniło. Wyszłam na scenę powiedzieć kolejny monolog z kulką plasteliny. Rzucałam, deformowałam ją, przetwarzałam kształt kulki. Kiedy skończyłam Vitez wygłosił długą przemowę. Wiele z niej nie zrozumiałam, ale mówił, że moja gra jest wyjątkowa, genialna, powtarzał też słowo ” ludique”, co znaczy taki, co potrafi z niczego stworzyć świat swój i zabawę. To zmieniło moje życie w Conservatoire.  Wszyscy chcieli ze mną pracować.  Antoine był moim profesorem, potem reżyserem. Dopiero dziś dociera do mnie, że to dzięki niemu zaistniałam jako aktorka, w wielkim teatrze, teatrze kultowym – Theatre National de Chaillot.

Co grałaś?

Na otwarcie na nowo tego mitycznego teatru, którego został dyrektorem zagrałam rolę Małgorzaty w Fauście Goethego. Mój francuski, gdy kończyłam Conservatoire był już doskonały, mimo, że  miałam jeszcze akcent, który z czasem tez zniknął. Grałam po francusku, mówiłam po francusku i śniłam po francusku, nawet po powrocie do Polski  wiele czasu upłynęło nim przestałam śnić po francusku.

Potem ważne były też spotkania w Paryżu z Agnieszką Holland czy Krzysztofem Kieślowskim, u których grałaś.

Te spotkania, te role były tym, z czego powstała moja droga aktorska, bardzo specyficzna, ale też bardzo konsekwentna. 

Łatwo było o pracę w Paryżu?

To nie było najważniejsze. To były magiczne czasy – lata szkoły, lata szalone, role, spektakle, po nich zawsze z ekipa lub przyjaciółmi kolacje, wino, nikt do domu nie wracał po przedstawieniu. To było ciągle świętowanie. Aktorzy nie chodzą do domu, jak po każdej innej pracy. Może wynikało to z tego, że bardzo trudno było dostać rolę, że czy w teatrze, filmie, radiu czy telewizji to były kontrakty na role, nie etaty, wiec byliśmy cały czas ” tymi , co pracy szukają”.

Dlaczego wróciłaś do Polski?

Wydawało mi się, że wracam tylko na chwilkę. Wyjechałam za miłością do mężczyzny, uciekłam od miłości do mężczyzny, ale nie na chwilę, bo ona trawa już prawie 30 lat.

Co robiłaś po powrocie?

Wróciłam do Polski, ale nie bardzo marzono tu o wielce dojrzałej aktorce z paryskim CV. Znów pomyślałam, że można żyć bez aktorstwa, więc z siostrą założyliśmy firmę Bloody Sisters Karamazow, awangarda totalna. Były to czasy,  gdy wszystko pakowano w woreczki foliowe – my proponowałyśmy super specjalne papiery do pakowania świeżej żywności. No i napadła na nas plajta (choć przez ponad 10 lat nie najgorzej działaliśmy).

Plajta jest wielce niemiłym przeżyciem składa się ze straszliwej ilości komorników, ze straszliwymi roszczeniami, groźbami etc. No i w tym upojnym czasie wrócił do mnie zawód aktorski. Sam wrócił, zagrałam w Julia wraca do domu Agnieszki Holland, rolę Bogusi, taki prezent od reżyserki. Przez kilka lat, grałam w teatrze, filmie, występowałam w telewizji. Nawet wróciłam do Paryża zagrać główna rolę. W Polsce pracowałam z Agnieszką Holland, Magdaleną Łazarkiewicz, Kasią Adamik,  Krystyną Jandą, Krzysztofem Warlikowskim i…

Nie mów, że postanowiłaś rzucić aktorstwo?

 Był 2010 rok.  Tak,  zostawiłam zawód aktorski z dnia na dzień. No i przez około 5 lat zajmowałam się pustelnikowaniem, medytowaniem, myśleniem.

Swoją historią mogłabyś wypełnić kilka życiorysów. Ciekawe, co teraz robisz?

Dziś jestem Cytrynową Królową (założyłam nową firmę z siostrą) i zamykam kolejne koło, by zacząć „encore une fois” – życie moje tworzyć.

Powodzenia!

wywiad przeprowadziłam dla portalu Damosfera.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s