Rzuciła pracę w korpo i została przewodnikiem po Izraelu

Skąd pomysł na tak odległy kraj, dlaczego właśnie Izrael?

AGATA FALĘCKA: Izrael – to był kompletny przypadek, i tak czasami myślę, że chyba tak po prostu musiało się stać. Nigdy nie był nawet na szczycie mojej listy krajów do odwiedzenia. Po prostu, była okazja, znajomi lecieli, atrakcyjna cena na lasta – no, to siup! No, i wpadłam. 🙂

Po Izraelu naszym przewodnikiem był fantastyczny człowiek, zwany „Józiem z Wałbrzycha”. Pokazał nam Izrael swoimi oczami, jego historia, osobiste doświadczenia, zarówno z życia w Polsce jak i w Izraelu, uwypuklenie stereotypów, nietolerancji, która miała potem wpływ na całe jego życie – a przy tym energia, spojrzenie na świat, otwartość i dowcip – sprawiły, że zupełnie inaczej spojrzałam na tej kraj.

Jego historia jest niesamowita, w Polsce powstał o nim film dokumentalny – bardzo polecam – „Józio chodź do domu” – dostępny chyba na Ninateka.pl. Film zdobył wiele nagród, bo magia Józia, humor i specyficzne spojrzenie na świat – urzeka. Tytuł filmu też jest znamienny – „Józio chodź do domu” – po tym jak wyemigrowali, całą rodziną z Polski w 1968 roku do Izraela, mama wołała go do domu, a dzieci myślały, że tak ma na imię – „Józio chodź do domu”. Nikt z nich nie znał jeszcze hebrajskiego…

Nasz Józio, czyli Josef Wilf, jak wita turystów mówi: „Dzień Dobry. – Jestem Józio z Wałbrzycha.” To syn ocalonych z Holokaustu, o swoim pochodzeniu dowiedział się jako dziecko. Nauczyciel w szkole nazwał go przy wszystkich dzieciach Żydem, a następnie ksiądz w Wielkanoc nie pozwolił mu wejść do kościoła – mówiąc „Żyd nie ma wstępu do Kościoła”… Wybrał się tam ze swoim najlepszym przyjacielem Piotrusiem, chciał być po prostu jak inne dzieci. Jak sam mówi „Aż do tego dnia ze wszystkimi się bawiłem, wszyscy byli moimi przyjaciółmi i nagle cofnęli się” – jakbym nagle, brzydko mówiąc, zaczął „śmierdzieć” – wspomina. To tego dnia sam dowiedział się, że jest Żydem – do tej pory nie wiedział. Został pobity przez rówieśników. Po tym wydarzeniu rodzina wyjechała do Izraela, ale i tam traktowano go jako obcego.

Kolejnym bolesnym doświadczeniem, już w Izraelu, była sytuacja, kiedy jako nastolatek pracował z innymi dziećmi w kibucu – po pracy wszyscy poszli pod prysznic – i wtedy to się stało – dzieci zaczęły się z niego śmiać, wyzywać, nazywać szpiegiem… dlaczego? Nie był obrzezany! Krzyczały, że nie jest Żydem. Znowu na ten jeden raz – wszyscy się od niego odsunęli… bo był inny. Krzyczał: „Jak nie jestem Żydem?! Ja musiałem wyjechać z Polski, bo jestem Żydem!”

Po latach psycholog powiedział, mu że to wydarzenie, jak i to z kościoła w Polsce, zaważyły na całym jego życiu…

Do końca obozu w kibucu nie wyszedł ze swojego pokoju, żadne dziecko nie chciało się z nim bawić! Ba, nawet rozmawiać! Po powrocie dowiedział się kolejnej rzeczy na temat historii swojej rodziny. To wtedy rodzice, a właściwie tata – powiedział mu o piekle, jakie przeszli podczas Holocaustu.

Mama Józia była w Auschwitz – była ofiarą eksperymentów doktora Mengele. Nie pozwoliła obrzezać syna, bo cały czas się bała, że Niemcy wrócą – tak się bała o swoje dziecko, że nie chciała by było wiadomo, że jest Żydem. Jak wspomina Józio – trzymała w domu całą szafę wypchaną puszkami, mówił, że te puszki były już tak przeterminowane, że „wybuchały” – nie dała ich ruszyć – mówiła: „Co Ty wiesz! Byłeś tam?! Niemcy są silni, oni na pewno wrócą – trzeba być przygotowanym”.

Wstrząsające historie ludzkie – przez pryzmat takich ludzkich doświadczeń i opowieści odkryłam Izrael. Dalsze losy Józia były równie ciekawe, był żołnierzem, handlarzem haszyszem, jego pierwszą żoną była piosenkarka, która wygrała Eurowizję przebojem „Hallejuah”, był w więzieniu ze względu na narkotyki, uzależnił się, potem pomagał młodzieży wyjść z nałogu. Jednym słowem, historia jak z filmu, a także ogromna lekcja na temat tolerancji, jej braku i jej wpływu na losy człowieka.

Zaprzyjaźniliśmy się z Józiem i to nie był koniec tej niesamowitej historii. Józio całe życie marzył, żeby przyjechać do Wałbrzycha, gdzie się wychował. Umożliwił mu to reżyser filmu „Józio chodź do domu” – Marcin Chłopaś i ten film jest właśnie o tej podróży do Wałbrzycha. Co ciekawe, reżyser filmu też poznał Józia podczas swojej wycieczki do Izraela – dokładnie w taki sam sposób jak ja.

Potem Józio przyjechał do Polski na premierę filmu. Film był prezentowany w Fabryce Schindlera w Krakowie i Muzeum Polin w Warszawie. Pamiętasz, wspominałam Piotrusia, przyjaciela Józia z dziecięcych lat w Wałbrzychu, chłopca, z którym chciał iść poświęcić jajka do kościoła. Józio zawsze marzył, żeby go jeszcze kiedyś spotkać.

Udało się go odnaleźć – to też kolejna niesamowita historia. To była niespodzianka dla Józia – coś niesamowitego. Po 50 latach, dzięki ogłoszeniom w gazetach, zaprzyjaźnionym dziennikarzom i znajomym znajomych – którzy publikowali informację w wałbrzyskich serwisach lokalnych – Piotrusia udało się znaleźć. Od razu, z dnia na dzień, przyjechał na premierę filmu do Krakowa, spotkali się z Józiem na dworcu. Podszedł do Józia ze zdjęciem, które ten mu dał, jako mały chłopiec przed wyjazdem do Izraela. Czujesz? Miał to zdjęcie przez 50 lat! To było, jak magia, przyjaciele odnaleźli się po 50 latach. Do dziś są w kontakcie. No, ale przy Józiu dzieje się właśnie taka magia… 50 lat – Piotruś mógł już dawno nie żyć, być, ja wiem, menelem, kimkolwiek. I cały ten czas miał to zdjęcie! O tych wydarzeniach można poczytać w Internecie – o Józiu i jego niesamowitej historii pisał Newsweek, Gazeta Wyborcza i inne media.

Miałam przyjemność być świadkiem tych wydarzeń, i towarzyszyć Józiowi podczas wizyty w Polsce, jak również jego pierwszej wizyty w Auschwitz, w baraku gdzie była trzymana jego mama.

To były niesamowite przeżycia i wydarzenia. I tak to spotkanie „Józia z Wałbrzycha” wpłynęło również na moje losy.:-)))) Jego jedne życie, a scenariusz jak na wiele żyć i filmów. To wtedy zaczęłam myśleć, że szkoda życia, na jałowe zamknięcie w szklanej puszce korpo-klatki, mało istotne sprawki typu: kto z kim, dlaczego, po co i ile tej premii? 🙂

Nie jestem odosobniona, na premierę filmu z Józiem przyjechali ludzie z całej Polski. Raczej niszowy, dokumentalny film, skąd to zainteresowanie? Ano, większość z nich to byli turyści Józia.:) Dowiedzieli się, nie wiadomo skąd i przyjechali, zobaczyć, uściskać, podziękować za emocje, za prawdziwe przeżycia! Jechali na jeden dzień, a właściwie na 2 godziny, po to tylko, żeby go zobaczyć! Magia człowieka i jego historii.

Ot i cała moja historia. 🙂

Co cię najbardziej fascynuje w tym kraju?

Izrael to taki cały świat w pigułce. Mała pesteczka, która na mapie świata wygląda jak przecinek, z nazwami miast wyrastającymi nad Morzem Śródziemnym – bo nie ma ich jak zapisać na tak małym skrawku mapy.:-) Wybuchowa mieszanka wielokulturowa, kraj powstania trzech największych religii monoteistycznych świata i jednocześnie zarzewie największych światowych konfliktów – oczywiście w imię… Boga.

Konglomerat składający się z ludności z prawie 120 krajów. Jedyne państwo demokratyczne w tym regionie i – jednocześnie – jedyne państwo demokratyczne na świecie, gdzie dotychczas nie uchwalono Konstytucji. Państwo zbudowane na zasadach religijnych, w którym większość obywateli jest niewierząca, gdzie małżeństwa homoseksualne są legalne, a geje i lesbijki mogą adoptować dzieci. Kraj paradoksów, z bogatą kulturą, historią, która dotyczy nas wszystkich. Chyba nie ma osoby, która nie słyszała o Betlejem czy Jerozolimie.

Kraj, który można odkrywać na bardzo wielu poziomach: tym religijnym, duchowym, historycznym, kulturowym czy przyrodniczym. Tym, co mnie zafascynowało, bo było dla mnie kompletnie nowe, nieznane, przez to też fascynujące – to judaizm, z jego często dziwnymi dla nas zwyczajami, ortodoksyjnymi dzielnicami, gdzie świat wygląda jak z XIX-wiecznych filmów. No wiesz, drugą moją pasją, oprócz podróży był zawsze teatr.:-) Żydowska kultura ma w sobie coś z teatru, mistycyzmu i magii… W końcu to tam narodziła się kabała.:-)))

Jednym słowem w Izraelu nie można się nudzić. Do tego dobra kuchnia, wino – też.:-) I zróżnicowana natura: od Morza Martwego – najniższego miejsca na Ziemi, po atrakcje przepięknej pustyni Negew, rafę koralową Morza Czerwonego czy zielone wzgórza i wodospady północy. Mogłabym tak długo. Trzeba po prostu pojechać i zobaczyć. Jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie. Z Izraelem jest tak, pojedziesz i niby nic… ale wrócisz i zaczynasz szukać informacji, czytać i chcesz więcej. To nie tylko moja przypadłość, obserwuję to stale wśród moich turystów.:-)

Kobiety w Izraelu, szczególnie w tradycyjnych rodzinach, nie mają chyba dobrej pozycji…

To znowu stereotyp. Izrael był jednym z trzech pierwszych krajów na świecie, gdzie kobieta została Premierem Państwa. Golda Meir, nazywana „Żelazną Damą” izraelskiej polityki, na długo przed przylgnięciem tego określenia do Margaret Thatcher. Kobiety na równi z mężczyznami odbywają obowiązkową służbę wojskową, zajmują wysokie stanowiska w Armii. A pozycja wojska, jest z wiadomych względów bardzo wysoka w tym kraju. Pewien dziennikarz powiedział – cytuję: „że w sensie obyczajowości Izrael to klimaty śródziemnomorskie zmiksowane z Orientem i polskimi Kresami, chasydami, hip-hopem, jogą i kabałą, japońszczyzną” – na marginesie, czy wiesz, że w Izraelu jest najwięcej restauracji sushi przypadających na jednego mieszkańca na całym świecie? – „mix buzuki, arabskiego tańca debka i – oczywiście – najnowocześniejszych technologii wymieszanych z globalizmem.”

Oczywiście środowiska ortodoksyjnych społeczności mają charakter patriarchalny, ale to jest margines izraelskiego społeczeństwa. W tych społecznościach jest tradycyjny podział ról – stereotyp kobiety, strażniczki domowego ogniska. I jest to kolejny ciekawy, izraelski paradoks, że mniejszość ta to margines – paręnaście procent społeczeństwa – a ma wpływ na życie i funkcjonowanie większości. Pamiętasz? Wspominałam, że zdecydowana większość Izraelczyków jest niewierząca, a muszą się stosować do zasad narzuconych przez wierzącą mniejszość. Jak chociażby zasady szabatu, kiedy to od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę nie działa np. komunikacja miejska. Kompletnie nic – pamiętajcie o tym, wybierając się w piątek do Izraela.:-)

Czy w Izraelu jest bezpiecznie?

Powiem, tak… wiele osób jest zaskoczonych po wizycie w Izraelu, że tak dobrze się tu czują. Pamiętam sama swoją pierwszą wizytę w tym kraju. Myślałam, będąc w Betlejem, czyli na terenach Autonomii Palestyńskiej, że zaraz wyskoczy jakieś dziecko, brudne, zapłakane z glutem do pasa i kamieniem w ręku… Pierwsze dni oglądałam się za siebie, jakby miał spaść zaraz jakiś grom z jasnego nieba. Nic takiego się nie stało…

To jest pierwsze spostrzeżenie turystów i robię czasami zakłady, po ilu dniach od przyjazdu do Izraela usłyszę – o, kurczę, jak tu normalnie, w ogóle nie czuję napięcia ani sytuacji, że jest tu niebezpiecznie. No właśnie, nie warto opierać swoich wyobrażeń tylko na doniesieniach telewizyjnych serwisów… często pokazujących jeden obraz, bo tak najłatwiej, coś się dzieje, sensacja się sprzedaje. I wiem, co mówię. Heloł, przecież jestem pijarowcem.

Ale oczywiście, nie można zapominać, w jakim zakątku świata się znajdujemy, jest to punkt zapalny i zarzewie wielu światowych konfliktów. Może właśnie dlatego, że Izrael jest otoczony, delikatnie mówiąc, mało przyjaźnie nastawionymi krajami arabskimi, kwestie bezpieczeństwa są tu bardzo ważne i stoją na najwyższym poziomie. Powiem tak, ja czuję się tu bezpieczniej niż powiedzmy we Francji, czy Londynie. Bo wiem, jak sprawnie i dobrze działają tu wszelkie służby od spraw bezpieczeństwa i jak to jest dla nich istotne. Właśnie dzięki temu, że wiedzą, w jakiej sytuacji geopolitycznej się znajdują. A działania tych służb są właściwie w przestrzeni publicznej niewidoczne.

Ile razy odwiedziłaś te gorące rejony i jak znosisz wysokie temperatury, jakie tam panują? Kiedyś nie znosiłaś nawet upalnych dni w Łebie…

To też kolejny paradoks, widocznie też już wpadłam w spiralę paradoksów Izraela.:-) Z upałami dalej się nic nie zmieniło, w dalszym ciągu nie jestem ich zwolenniczką i słabo je znoszę. Ale nie wiem, jak to się dzieje, może to kwestia wilgotności albo wszechobecnej klimatyzacji w Izraelu, ale tamtejsze gorące temperatury są dla mniej lepiej znośne niż w Polsce. Serio! Sama się dziwię. Jak wracam do Polski, np. w lecie – to umieram, jak jest około 30 stopni. No, tak… w domu nie mam klimy… 🙂 Wszystko się zmienia, klimat się zmienia, chyba czas pomyśleć o zainstalowaniu…

Polskie stosunki z tym krajem pozostawiają wiele do życzenie. Ciekawe jak w realu jest? Jak reagują tubylcy na polskich turystów?

Do Izraela podróżuje cały świat, polski turysta nie jest więc tam jakimś wyjątkiem. Jako Polska mamy bardzo wiele wspólnego z tym krajem. Pierwszym premierem Izraela był Polak żydowskiego pochodzenia, albo Żyd polskiego – jak kto woli. Nazywany ojcem – założycielem Państwa – Dawid Ben Gurion, urodzony w Płońsku. A język polski miał być nawet drugim językiem urzędowym Izraela. Do tego Menachem Begin, twórca porozumień pokojowych z Egiptem czy Szimon Peres, który jako dziecko nazywał się Perski. Znany na całym świecie orędownik pokoju z Palestyńczykami, laureat pokojowej nagrody Nobla, otrzymanej wspólnie z Icchakiem Rabinem i Jasirem Arafatem. Wszystkie te znane w świecie nazwiska łączy jedno – a mianowicie polskie korzenie.

W Izraelu mieszka bardzo wielu Polaków…

I współpracuje z miejscowymi przewodnikami i w większości mają polskie korzenie. Tak… Tak… Pracuję też z Józiem z Wałbrzycha.:-) W sumie to niesamowite, prawda? Jak to się wszystko potoczyło.

Myślę, że nadal jest sporo nieporozumień i to po obydwu stronach. Polacy, albo Żydzi polskiego pochodzenia, no widzisz… już w samym przylepieniu etykietki jest trudność, wyjechali z Polski w większości – przynajmniej tych, których znam – nie do końca na własne życzenie. To były kwestie Holocaustu, tego, że życie w Polsce było dla tych, którzy stracili tu całe rodziny, zbyt bolesne. Kwestie Marca ‘68. Czuć trochę podskórnie taki żal – jakby czuli się zdradzeni – że zmuszono ich do wyjazdu, potraktowano jak „nie swoich”, obywateli gorszej kategorii.

Wstyd się trochę przyznać, ale zanim zaczęłam swoją przygodę z Izraelem, niewiele wiedziałam, o Marcu ’68 i o tym, że Żydzi zostali zmuszeni do wyjazdu z Polski. Albo o tym, że historia Żydów na ziemiach polskich, sięga 1000 lat. To, co wiedziałam – znowu stereotypy – jakaś Żydokomuna, itp. A umówmy się, choćby to, że jestem Warszawianką z dziada, pradziada – mieszkam w Warszawie od urodzenia, a Warszawa przed wojną, była jednym z największych skupisk ludności żydowskiej na świecie – no, coś niecoś, powinnam wiedzieć…. I w dodatku, byłam przecież przewodnikiem…

Oczywiście, wiedziałam, że Żydzi żyli w Polsce, pojawiali się we wspomnieniach mojej Babci z czasów okupacji. No, ale właśnie, były to wspomnienia i wiedza dotycząca przede wszystkim tematów wojny, Holocaustu, getta warszawskiego. A przecież, żydowska kultura towarzyszyła nam od 1000 lat! Polska była jednym z bardziej tolerancyjnych krajów w Europie – nie bez powodu tylu Żydów tu mieszkało i tu znalazło swój dom. Wzbogacili naszą kulturę i często ją współtworzyli – ulubione bajki z dzieciństwa, Tuwim, Brzechwa – to wszystko Polacy żydowskiego pochodzenia. Ale, kto by się nad tym zastanawiał…? Jak żyć bez Brzechwy, czy Tuwima jako dziecko?:-) Szkoda, tak myślę, tej bogatej kultury, która praktycznie znikła z powierzchni Polski.

Z kolei w Izraelu nie do końca rozumieją jak kwestie komuny, żołnierzy AK, Stalina miały na nas wpływ i na nasze postawy. Dla wielu z nich Stalin – wyzwolił ich bliskich z Auschwitz. Oczywiście wiedzą, czym pachnie stalinizm, itp. Także są to bardzo trudne kwestie, ale ja zdecydowanie wolę od polityki – poznawanie i odkrywanie tego, co inne i nieznane na własną rękę, i przede wszystkim, dzięki spotkaniom z ludźmi. I taką drogę na zrozumienie zawiłej historii i stosunków polsko-żydowskich polecam!

wywiad przeprowadzony dla portalu DAMOSFERA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s