Krystian Hanke: wkraczam do krainy nastolatków

Fot. Albert Zawada

Z zawodu jesteś prawnikiem, pracujesz jako dziennikarz w radiu, a znany jesteś z Tatowania. Jest jakaś kolejność, ważność tych zadań?

Prawnikiem jestem tylko z wykształcenia, dziennikarzem w Trójce właśnie chyba być przestałem, więc „the winner is…” oczywisty. A poważnie… Mówią, że z zawodu taty-celebryty-influencera da się żyć, ale jaki ze mnie celebryta-influencer? Na razie powinienem mieć więcej czasu na tatowanie, a czy tak się stanie, zobaczymy. Przecież muszę coś robić w życiu, rozwijać się, czuć wiatr w żagle. Inaczej będę bardziej dziadkiem niż tatą. Zdrowie mi ostatnio przypomniało, że trzeba o siebie dbać, więc to idealny moment zamknięcia pewnego etapu i poukładania klocków na nowo. Pierwszy etap tatowania też chyba się właśnie kończy. Już zaczynam czuć, że powoli wkraczam do krainy nastolatków. To będzie jazda!

Patrząc na okładkę książki miałam wrażenie, że jesteś starym punkiem 😉 Totalnym autsajderem, który nagle staje się super tatą. Jak w ogóle nauczyłeś się nim być? Czytając książkę i słuchając audycji – ma się wrażenie, że jesteś couchem, specjalista w temacie dzieci.

Ależ skąd! Gdzie mi tam do specjalisty! A swoją drogą czy jest coaching parentingu? Może właśnie odkryłaś nową niszę? W każdym razie, ja się na to nie piszę. Przepraszam za rym. Mimo wszystko fajnie jest poznawać i  przedstawiać różne kierunki wychowania, wzorce, pokazywać świetnych i zaangażowanych ojców, czy w ogóle rodziców. Jest ich wielu i mogą być przykładem dla tych zagubionych, zabieganych, niepozbieranych. To mi się podoba. Ojcowie niekoniecznie znani, za to pomysłowi i gotowi na wyzwania. To jest w pewnym sensie to co robiłem w „Projekcie Tata” w radiu. Bo gdyby nie radio, dziennikarstwo i przypadek, tata byłby pewnie ze mnie inny. Może miałbym w sobie więcej tego młodzieńczego buntu nie punkowca, ale bardziej grunge`owca dorastającego w latach 90-tych wśród płyt Pearl Jam i Nirvany.  Obowiązkowego, ale ceniącego sobie swój własny świat. Oddzielającego różne role znacznie wyraźniej To jest chyba odpowiedź na pytanie skąd się to u mnie wzięło. Przez przypadek stałem się trochę radiowym tatą. Dzięki temu, że w pierwszej edycji „Projektu” opowiadałem o ciąży oczami faceta, dobrze się przygotowałem do roli, a potem to już z górki było, choć nieraz i pod górkę.

Od lat robisz swoje, czyli jesteś tatą i chętnie dzielisz się tym z innymi. Nie ogranicza cię taka rola? Nie chciałbyś robić czegoś innego?

Nie. A to znaczy, że lubię to, co robię, czyli jestem szczęściarzem. Nie można stać w miejscu, więc dobrze jest myśleć o tym, jakich nowych form spróbować i dużo o tym myślę. Jak wykorzystać tę moc ojców, zapał, bo jest jeszcze tyle do zrobienia. Wciąż pokutują szkodliwe mity, stereotypy, które niektórych ojców ograniczają, a dzieciom psują dzieciństwo. Stereotyp mniej ważnego taty wciąż wpływa na orzeczenia sądów rodzinnych i tu też warto głośno dopominać się o równe prawa. By sędziowie dokładnie badali każdy przypadek, bo każdy jest inny. Bez tego trudno obalać schematy, że ojciec to, a matka tamto i inaczej się nie da. Da się. Poza tym, przecież nie byłoby taty, gdyby nie mama. I odwrotnie. Więc nie chodzi o jakie sztywne podziały ról. Jesteśmy teamem. Ale tak jak mamy lubią się spotykać, działać razem, dzielić się radami, tak ojcowie też tego potrzebują. W swoim gronie. Ale nie przeciwko mamom. Czasem tego nie wiedzą, ale kiedy spróbują, odkrywają ojcostwo na nowo. I bywa, że stają się też lepszymi mężami, partnerami. Na tym polu tatowania, jako szerszego zjawiska czeka nas jeszcze wiele niespodzianek, nie wybieram się więc nigdzie indziej.

Ponoć przypadek rządzi twoim życiem, to prawda? Jak to się objawia?

Po prostu, nie zawsze stawiam opór i podążam tylko zaplanowanym szlakiem. Do klasy z rozszerzonym językiem angielskim w liceum trafiłem niemal prosto ze szkoły muzycznej, na prawo, bo nie było dziennikarstwa, a skończyłem je, o grałem w kapeli rockowej, a po obronie magisterki poszedłem do radia, a w wolnych chwilach ćwiczę latte art (mleczne worki na kawie).Tu nic się przecież nie trzyma kupy. Kupa  śmichu raczej.

W książce piszesz, że przy pierwszy dziecku strasznie się człowiek przejmuje itd. Nadal lubisz być tatą? Jak odpoczywasz, spędzasz czas sam?

Lubię, choć nieraz pod wieczór padam z nóg. Ale jak tu nie lubić, kiedy poza tymi wszystkim radościami z obserwowania i słuchania (podsłuchiwania też), moich trolli, mam wreszcie kompana do gry w piłkę, gier na konsoli, kumpelę do zakupów, która nie marudzi, nie pogania i doradzi, towarzystwo do wycieczek, planszówek, a niedługo do kina na filmy nieco poważniejsze niż „Kaina Lodu”, czy „Coco”. Czas dla siebie mam głównie w samochodzie i w pracy. Słucham zaległych płyt i audiobooków, omawiam z kolegami mecze, wyścigi i wszystko, co omawia się z kumplami. Fakt, mało tego, ale zaraz znów go przybędzie. Alicja i Tosiek zajmą się swoim towarzystwem. Na razie nie mam zamiaru sam rezygnować z czasu spędzanego z nimi, bo fajnie jest im tłumaczyć świat, a „to se ne vrati”.

Teraz mówi się projekt dziecko. Musi być idealnie, bo przecież rodzic ma zadanie do wykonania. Wychować jednostkę, która poradzi sobie z wyzwaniami współczesnego świata… straszne… Jak się czyta Twoją książkę, to ciągle też kombinujesz, jak edukować – rozmowy podczas powrotu do domu, rozwijające kreatywność…

Kreatywność to cecha, którą cenię ogromnie. Pozwalam dzieciakom kombinować, wymyślać zabawy, rymy, piosenki, pomysły na filmiki, a nawet swoje własne brzydkie wyrazy. Język to doskonała forma komunikacji, chciałbym aby nie zatraciły umiejętności korzystania z niej, a wiadomo, że im dalej w las, tym starszaki zaczynają używać skrótowców, coraz mniej można od nich wyciągnąć. Może uda mi się temu jakoś zapobiec. A sprawy ważne, trudne… Jak ja im tego nie opowiem, to ktoś to zrobi za mnie. I tak to zrobi, więc chcę, żeby miały kilka poglądów, które mogą sobie w głowie poukładać, zgodnie z systemem wartości, który też im wpajamy z żoną. 

Dajesz sobie czas na bycie… sobą. Lubisz być facetem 😉,  a nie ciągle tatą?

Oczywiście. Kiedy podczas jakiejś przerwy dzieci lądują na kilka dni u babci, oddycham inaczej, mecz czerpię garściami z życia albo się wysypiam, to też niezwykle ważne. Wyspany tata, to aktywny tata.

Tak sobie myślę, że ciężko być teraz dzieckiem. Nie to w naszych czasach PRL. Jak było, tak było, ale takiego parcie na bycie tip top nie było. Chciałbyś mieć znów 10 lat?

Chciałbym. Ale w tamtym świecie. Myślę, że dziś bycie dziesięciolatkiem to tylko na pozór świetna sprawa, bo kolorowo, bo markowo, tyle atrakcji, taki wybór, taki pęd. Przecież dziecko i tak nie skorzysta z wszystkiego a wszystko kusi. I ciągle jest niedosyt. I poczucie pokrzywdzenia. I porównania z innymi, ocenianie przez rówieśników, parcie na pokazanie się w  internecie, wreszcie hejt. Trochę musi upłynąć czasu, żebyśmy się nauczyli korzystać mądrze z osiągnięć cywilizacji. No i samo się nic nie zrobi. Dobrze, kiedy dziecko ma kogoś, kto mu będzie przewodnikiem. Czy miałbym kogoś takiego? Moi rodzice byli zapracowani, w edukacji stawiali na sprawdzone rzeczy, które znali. A dziś trudno podążać za nowinkami, trendami. Na dodatek, w świadomości dzieciaków to co nowe, modne, jest ważne. Nie, zdecydowanie dziś nie chciałbym być dziesięciolatkiem dzisiaj. Ale coś z dziesięciolatka mam w sobie do dziś. Notorycznie podkradam słodycze z szafki i lubię eksperymentować, czyli praktykę przedkładam nad teorię. Czasem nie wierząc w prawa fizyki muszę sam się przekonać o ich istnieniu. Nawet niecelny rzut koszulą przez salon, by wylądowała na wieszaku zawsze kusi bardziej niż zrobienie kilku kroków i powieszenie jej. Jak dziecko…

Czy twoje dzieci mają świadomość, że tata na ich… podstawie z ich życia – pomaga innym zrozumieć dzieci? Podoba im się to? Słuchali cię w radiu?

Słuchali, nawet był to wabik, żeby rano się pospieszyli, bo inaczej nie zdążą na „Projekt Tata” (wiem to z relacji zony). Byli dumni, że słyszeli o swoich przygodach, czy grzeszkach w radiu. Śmiali się. Nurtowało mnie to, czy dla nich to zabawa, jakiś atut? Z tego co podsłuchuję z relacji rówieśniczych , nie są specjalnie przemądrzali, ale nie chcę hodować ich „ego”, więc trzeba będzie inaczej stawiać akcenty. Dać im więcej samodzielności, wsparcia, a niekoniecznie medialnego szumu. Rosną. Więc muszę też być bardziej ostrożny, bo ktoś może to wykorzystać przeciwko nim. Z tego też względu nie szafuję ich zdjęciami w internecie.

Na koniec… żeby nie było, że jesteś taki idealny – perfekcjonista. Co ostatnio zrobiłeś głupiego? Tak w kontekście swoich dzieci i w ogóle w życiu? 😉

Jako zakręcony tata, robiący w pandemii zakupy raz w tygodniu, za to duże, kupiłem 734 kajzerki. Przynajmniej za tyle zapłaciłem, kupując cztery. Nie zauważyłem, bo płaciłem kartą, a kiedy spojrzałem na paragon, jakoś sobie wysoki rachunek zracjonalizowałem. Dopiero w domu mnie tknęło i wracałem w te pędy do sklepu. Uznali błąd kasjera. Ja się uśmiałem. A z rzeczy wychowawczo mało mądrych, często mówię Tośkowi: „Nie ma grania!”, a potem go naciągam na meczyk w FIFĘ na konsoli, bo chcę się odegrać, po ciągłych porażkach. Ten spryciarz gra Bayernem z „Lewym”  składzie, więc wiecznie dostaję baty. Na domiar złego, kiedy jestem w domu sam, to często zamiast pracować, trenuję… Po prostu wzór ojca…

Krystian Hanke – niedoszły: fryzjer, kierowca autobusu, piłkarz, komentator sportowy, pianista, rock’n’rollowiec i ilustrator. Doszły: prawnik (z wykształcenia), dziennikarz (z zawodu), tata (z doświadczenia) i pisarz (na co dowodem jest Tatowanie). Pomysłodawca facebookowych „Odklejek”. Autor i prowadzący cieszącego się od lat olbrzymią popularnością cyklu „Projekt Tata”, emitowanego na antenie radiowej Trójki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s