Agnieszka Szydłowska: nie chcę żyć w bańce

Ludzie piszą na forach, że twoja obecność w mediach zapełnia dziurę w świecie dziennikarstwa opowiadającego o kulturze. Niewielu jest takich dziennikarzy. W telewizji, osoby kojarzone ze skrajnie prawicowymi poglądami, komentują świat kultury.

To skomplikowana sprawa. Są dziennikarze, którzy nabijają oglądalność i przekazują informacje  komercyjne. Inni wyrażają swoją opinie na każdy temat, co mnie przeraża bardziej niż to, że ktoś się sprzedaje. Jest też niewielka liczba dziennikarzy, którzy zajmują się określoną dziedziną. Ja zajmuję się kulturą i znam sporo takich osób.  

Czujesz się dinozaurem w zawodzie?

Znika dziennikarstwo jakościowe. Jeśli tak, na to patrzeć, to faktycznie, czuję się dinozaurem. Pamiętajmy, że media się zmieniają. Idą w stronę 10 sekundowych relacji np. na Instagramie, a tam nie ma miejsca na skupienie czy głębsze przemyślenia. Liczy się szybkość i atrakcyjna forma przekazu.

Mówiłaś w jednym z wywiadów, że będziesz chciała wrócić kiedyś do mediów publicznych. Myślisz, że będzie jeszcze do czego? Nie zmienią się w narodowe?

Nic nie może wiecznie trwać! Jestem już na tyle dorosła, że widziałam liczne zmiany kursu. W zawodzie trzyma mnie przekonanie, że wszystko na świecie jest w naszych rękach. Dynamika socjologiczna, psychologiczna powoduje, że zmiana musi nadejść! Nie wierzę w żadne ruchy na świecie, bez wymiany energii między różnymi ludźmi.

I wierzysz też w bunt, niezgodę na to, co jest! Tak było, kiedy zaczynałaś swoją pierwszą pracę w kultowej już dziś – „Rozgłośni Harcerskiej”!

Tak, bunt był naszym paliwem. Robiliśmy stację, jakiej nie było. Byliśmy sami dla siebie autorytetami, czyli przychodził ktoś, kto się znał np. na muzyce typu minimal techno i robił swoje, najlepiej jak potrafił! Kiedy zaczęłam pracę w Trójce, to patrzyłam na znanych radiowców z uznaniem, ale jednocześnie nie chciałam być taka jak oni. Mówić: Proszę Państwa i otwierać płyty na antenie. Radiostacja ustawiła mnie na całe życie. Dzięki niej wiedziałam, czego nie chcę. Dała mi wiarę, że zawsze można coś zmienić. Wtedy ciągle nas straszyli, że zamkną stację, bo nikt nas nie słucha. A było odwrotnie. Zahartowało mnie to i zapamiętałam, że jak czuję jakiś pomysł, to się w niego angażuję z kopytami  i nie ma znaczenia wtedy świat zewnętrzny.  Trzeba iść po swoje…

Teraz zmierzasz w stronę Internetu. Ruszacie z nagraniami do „Nowego Tygodnika Kulturalnego”, który powraca w nowej formule on-line. Po  usunięciu programu z ramówki „TVP Kultura” w sierpniu 2020, szukaliście miejsca. I się udało! W sieci siła, szczególnie, że to projekt obywatelski, bo na produkcję macie środki z „Patronite”.

Mamy narzędzia do nagrań, czyli przestrzeń w „Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy”. To wielkie wyzwanie, bo tylko od nas będzie zależeć, czy ludzi będą chcieli oglądać program w Internecie.

Nie jest to obciążające? Raz ktoś zapłaci raz nie…

To bardzo uczciwy układ. Kiedy coś ci się nie podoba, przestajesz być patronem. Sieć daje ogromne możliwości – publikujesz wypasione treści, długie rozmowy, których nikt nie przycina ze względu na komercyjne układy. Ludzie chcą słuchać. Setki tysięcy osób poszukują informacji na temat kultury.

Zmieni się formuła programu? Nadal przy stole usiądą różni ludzie, z odmiennymi poglądami?

Tak. Wiele osób oczekiwało od nas, że skoro wyszliśmy z „TVP Kultura” to teraz określimy się konkretnie ideologicznie. Nas to nie interesuje. Obok siebie usiądą krytycy z odmiennymi poglądami i będą mówić o tym samym filmie. Nie chcemy być w bańce.

Bańce?

Najprostszy przykład. Zapraszasz na imprezy zawsze tych samych znajomych. Bawicie się świetnie przez lata, ale nagle wpadasz na pomysł, żeby zaprosić kogoś z zupełnie innej przestrzeni. W moim prywatnym przypadku byli to przyjaciele – prokuratorzy. Okazało się, że stali się najbliższymi mi ludźmi, a ich świat i zainteresowania mega poszerzyły mój. To bardzo otwiera i powoduje, że zaczynasz mówić pełnym głosem, w swoim imieniu. Dobrze jest zrobić coś innego.

Coś nowego będzie w „Nowym Tygodniku Kulturalnym”?

Trochę się program zmieni, ale niewiele, bo doceniam formułę jego zwyczajności. Siadamy i rozmawiamy. Nie będzie u nas napuszczania jednych na drugich, jak jest to teraz modne w mediach. Nie mam siły i ochoty słuchać tych samych przewidywalnych wypowiedzi, które nic nie wnoszą do mojego życia.

Twoją mocną stroną jest, że lubisz ludzi. Słuchać i przebywać z nimi. Bez gadania o sobie i wdzięczenia się do widzów. Tak było jak prowadziłaś „Niedzielę z…”. To było coś. Wtapiałaś się w świat swoich rozmówców przez 15 lat!

Tak rozumiem dziennikarstwo. Wielką frajdą były spotkania z tak niezwykłymi ludźmi. Nigdy nie byłam napięta w czasie nagrania, bo szybko zorientowałam się, że zlikwiduję ten stan dzięki przygotowaniu się do niego. Przewalałam tony materiału szykując program. To powoduje, że w trakcie rozmowy nie patrzysz w kartki, tylko masz wszystko poukładane w głowie. Nie uzyskasz bliskości z ludźmi, jeśli nie jesteś przekonana do swojej wiedzy. Strasznie żałuję tej roboty, bo była to dla mnie świętem za każdym razem.

Jak wygląda przewalanie materiału?

Załóżmy, że robię program o Danucie Szaflarskiej. Od tej pory jestem jak oszalała na jej punkcie. Czytam, oglądam spektakle – po prostu uwielbiam etap przygotowywania się do spotkania z gośćmi.

Gdzie szukasz informacji o świecie, kulturze?

U ludzi. Ktoś mi powie, czego słucha, co ogląda. Rozmawiam, nadsłuchuję u wszystkich, którzy mnie otaczają. Mam stałe miejsca w sieci, które obserwuję. Wykorzystuję też media społecznościowe. Na przykład na Instagramie skroluję wiele osób, które przeczesują internet w poszukiwaniu nowości. Wielokrotnie do sprawdzenia czegoś była wzmianka na instastory, którą zobaczyłam u kogoś.

To kiedy znów można Cię będzie zobaczyć na wizji w „Nowym Tygodniku Kulturalnym”? Bo w radiu już działasz. 

Do radia newonce zapraszam cały czas. Data pierwszego odcinka „Nowego Tygodnika Kulturalnego” jest uzależniona od szybkości zebrania funduszy na „Patronite” (Patronite Nowy Tygodnik Kulturalny), mamy jednak nadzieję, że Nowy Rok będzie też startem programu.

wywiad przepowadzony dla portalu Damosfera/Onet

Foto: Oskar Szdzuji/ newonce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s