Krystyna Gucewicz: dziennikarka i pisarka z pasją

Jest pani wielką fanką teatru i ról ma pani wiele. Wymienię tylko kilka: poetka, publicystka, pisarka, satyryk, reżyser, krytyk sztuki, teatrolog, wykładowca uniwersytecki, dziennikarka i autorka ponad 20 książek…

Od kiedy pamiętam zajmowałam się przede wszystkim pisaniem i różnorodnym dziennikarstwem. Zresztą cały czas aktywnie uczestniczę w życiu kulturalnym, piszę recenzje teatralne, ale  głównie piszę książki.

Najnowsza „Wakacje gwiazd w PRL, cały ten szpan”, brzmi dość plotkarsko, ale to zmyłka, w środku jest bardzo poetycko.

Małe wyjaśnienie. W czasach, o których opowiada książka, nie mówiło się PRL tylko Polska Ludowa.  W pierwotnej wersji tytuł książki brzmiał: Cały ten szpan, czyli Polska Ludowa blues, ale wydawca uznał, że niektórym, słowo blues może kojarzyć się z muzyką, a tak nie jest….

Książka jest utkana z opowieści o pani znajomych, którzy dla widzów byli topowymi artystami czasów peerelu.

Niemal wszystkie osoby opisane w książce to moi znajomi. Kiedy ją pisałam wymyśliłam sobie trasę po Polsce, która jest zresztą graficznie przedstawiona i podróżowałam jej tropem. Od morza do gór po Mazury i inne miejsca, gdzie gwiazdy spędzały wakacje. Kiedy chciałam potwierdzić swoje wspomnienia, po prostu sięgałam po książki zaprzyjaźnionych autorów.

 O tak! Bibliografa jest w niej powalająca. Jak długo pani ją pisała, chyba większość treści powstała w bibliotece?

Ależ skąd! Dokumentalnej roboty praktycznie nie było, bo pisałam ją w czasie przymusowego pobytu spowodowanego pandemią w domu. Nie było to dla mnie łatwe zadanie z innego powodu… ciągle mnie nosi, muszę gdzieś latać, biegać do czego przyzwyczaiłam się, kiedy pracowałam jako dziennikarka. A tu proszę… siedziałam w domu, wertowałam książki i wspomnienia. Z książkami był pewien problem…

Jaki?

Na drabinę już nie mogę wchodzić, ze względu na kręgosłup, bo jestem po kilku operacjach, dlatego sięgałam po te książki, które miałam pod ręką i do tych wspomnień, które zostały w głowie.  

Książka to niezła cegła… podobno w trzy miesiące ją pani napisała?

Nie powinnam się publicznie do tego przyznawać, bo wszyscy wokół mówią, jak ciężko pracują, a ja  muszę mieć przyjemność z tego, co robię, bo inaczej tego, po prostu nie robię. W moim przypadku praca w stylu Mordoru, nie wchodzi w grę.

Na czym najbardziej zależało pani, by przedstawić w książce?

Czytelnik dostanie obraz czasów trzech pokoleń artystów i pejzaż PRL-u. Na przykład, jak wyglądał pierwszy program telewizyjny lub jak funkcjonowały prywatne inicjatywy. Opowieści połączyłam ze wspomnieniami innych,  czyli w przypadku działalności prywatnej od razu w głowie pojawił mi się Michał Urbaniak. Po szczegóły zapraszam do lektury książki „Wakacje gwiazd w PRL, cały ten szpan”.

Pochodzi pani z inteligenckiej-artystycznej rodziny i od najmłodszych lat uczestniczyła pani w życiu kulturalnym PRL-u.

Wtedy to było normalne, przynajmniej we wspomnianym środowisku, że się jeździło z rodzicami,  przyjaciółmi w określone miejsca. Wynajmowało się wille przy plaży i wspólnie odpoczywało. Chodziło się na wszystkie wydarzenia kulturalne, na przykład programy kabaretowe Wagabundy czy recitale. Uczestniczyłam w tym wszystkim jako bachor, a potem jako dorastająca panienka. Następnie jako dorosła osoba zajmowałam się dziennikarstwem –  tematyką kulturalną. Starałam się być wszędzie, gdzie działo się coś interesującego i tym sposobem zakolegowałam się ze wszystkimi osobami, o których piszę w tej książce.

Można powiedzieć, że to wyróżnienie, ale czy też nie jest to jakoś obciążające, takie ciągłe pamiętanie – pisanie o osobach, których już nie ma?

Od tego są wspomnienia. Swoją poprzednią książkę napisałam, żeby zachować ludzi tamtej epoki. Dziś niszczy się pamięć o Andrzeju Wajdzie czy po prostu nie mówi o Andrzeju Łapickim czy Gustawie Holoubku. Ostatnio ktoś zapytał mnie przez jakie h pisze się Holoubek. Czułam, że jestem winna tym wybitnym ludziom przypomnienie o niezwykłym świecie sztuki, którzy stworzyli.

W książce  „Wakacje gwiazd w PRL, cały ten szpan” chciałam przeżyć swoją własną prywatną przygodę. Na wielu zdjęciach – jestem ja. W dużej mierze napisałam tę książkę dla siebie, żeby sobie przypomnieć  jak było kiedyś, żeby pospacerować po Monciaku w Sopocie czy po Krupówkach w Zakopanem. Zresztą całe życie mam i miałam w głowie scenki filmowe: flesze, sytuacje, obrazki. W książce opisałam wszystko, co miałam w pamięci.  

Książka fajnie przenosi do innego świata…

Żyjemy w czasach, w których z każdej strony nas atakują. Chcą nas wciągnąć w niedobre emocje i spory. Książka jest moją obroną przed tym.  

Tęskni pani za Polską Ludową?

Mówi się, że każdy człowiek tęskni za czasami, w których był młody. Nie mam w sobie tego typu tęsknot, tylko potrzebę opowiedzenia jak to było naprawdę. To nie była koszmarna epoka, jak mówią niektórzy. Dowcip polega na tym, że dziś opowiada się o PRL-u publicystycznie. Poza tym to nie było tak, że w każdej komórce siedział ruski żołnierz z karabinem… Ludzie normalnie żyli, kochali się i cierpieli. Mimo opresji próbowali żyć. W przypadku kultury cała zabawa polegała na tym, jak wykiwać cenzora. Każdy z nas znajdował swoją niszę. Moją była kultura.

Jak ocenia pani współczesną?

Pochłaniam jak jamochłon, większość produkcji, które są dostępne i jeżdżę po kraju po swoich ulubionych miejscach, czyli teatrach. Teatr bardzo się zmienił na przestrzeni ostatnich lat.  Gra dużo dla powszechnego widza, ale też  na szczęście sztuka przez wielkie S się uchowała. Ostatnio zachwyciło mnie przedstawienie „Piknik pod wiszącą skałą” w Teatrze Narodowym, a u Krzysztofa Warlikowskiego „Odyseja”. Byłam dzieckiem wychowanym przy pianinie, dlatego regularnie odwiedzam Filharmonię. Śledzę wystawy, muzea i galerie sztuki. Mam to we krwi, byłam dziennikarką, która codziennie musiała coś relacjonować, więc mam nakaz – imperatyw,  że muszę wszystkiego sama dotknąć! Mam własne zdanie i co gorsza się z nim zgadzam.

Ma pani ulubioną postać z książki Wakacje gwiazd w PRL, cały ten szpan” lub z życia nawet dziś?

Inaczej na to patrzę. Mogę się zachwycać inscenizacją,  rolą czy wydarzeniem, ale nie prowadzę rankingów. Dlatego, między innymi przestałam pracować w telewizji, bo pojawiła się moda na programy zbyt rozrywkowe – uznałam, że jest to poniżej mojej wrażliwości. Mam wiele atencji dla ludzi sztuki, a wielu po prostu kocham. Aktualnie oszalałam na punkcie Kasi Figury, która zagrała Fedrę. Moim zdaniem jest największą współczesną tragiczką naszych czasów.

 Skąd ma pani tak niesamowitą energię?

Sądzę, że dostałam najmarniej pięć życiorysów i to przeżywam. Po prostu nie ma opcji, żeby coś przeszkodziło mi w realizowaniu pomysłów.

Jakie ma pani pomysły na najbliższy czas?

Chciałabym, żeby wreszcie wrócił Ostry Dyżur Poetycki, który prowadzę od ponad 20 lat w Teatrze Narodowym w Warszawie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s