Edward Gierek robił swoje…

Dekada gierkowska, czyli okres sprawowania przez Edwarda Gierka władzy w latach 1970–1980, to w pierwszej połowie dynamiczny rozwój gospodarczy. A potem… gigantyczny kryzys gospodarczy… PRL rozpaczliwie potrzebował pieniędzy. Za rządów Gierka, który zaciągał gigantyczne pożyczki od zachodnich banków – dług publiczny wzrósł z 200 dolarów per capita (kwota w dzisiejszych dolarach, uwzględniająca inflację) do 939 dolarów w 1976 roku, 1510 dolarów w 1978 roku i 1881 dolarów w roku 1980. (Dane z: Grzegorz Kołodko, Kryzys, dostosowanie, rozwój, Warszawa 1989).

„Mówimy o astronomicznych kwotach, bo PRL niewiele eksportował do krajów płacących w twardej walucie i nie miał skąd wziąć pieniędzy na spłatę pożyczek, jednak plan Gierka był mniej szalony, niż by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Około 1/3 pieniędzy szło na zakup importowanych dóbr konsumpcyjnych, a 2/3 na inwestycje w branżach produkujących na eksport”. („Całkiem zwyczajny kraj”, B.Porter-Szucs”).

Gierek myślał o tym, by uczynić gospodarkę sprawną i zapewnić ludziom dostatek.

„Dało się odczuć lekki zefirek z Zachodu. Banany, coca-cola, te rzeczy. Ale ustroju trzymaliśmy się mocno, rękami i nogami. Media wzięły ślub z propagandą. W telewizji – sukcesy, w radiu – osiągnięcia”. (Krystyna Gucewicz pt. „Wakacje gwiazd w PRL, cały ten szpan”)

Nie bez powody w szkołach chóry dzieci i młodzieży śpiewały zgodnie „Piękna nasza Polska cała, piękna żyzna i niemała”. Mówiło się też, że jedynymi prawdziwymi wiadomościami w radiu była… prognoza pogody. Gucewicz w książce opisuje bardzo, prawie surrealistyczny, przypadek kiedy to Krzysztof Materna został poproszony o reżyserowanie widowiska plenerowego. Wszystko szło gładko, ale w nocy spadł deszcz, który zniszczył dekorację, czyli całe pole kwiatów. I co? Jak z pomocą magicznej różdżki, władze wezwały wojsko, które w trybie pilnym zawiązało tysiące czerwonych kokardek na łysych łodygach zniszczonych przez pogodę.

W końcu z Gierkiem związane jest powiedzonko: Pomożecie? Pomożemy! Oczkiem w głowie władzy byli śląscy robotnicy. Powstały ekskluzywne sklepy dla górników i zakupy na talony za dodatkową pracę w soboty. Zaczęto budować nowoczesne kurorty dla robotników, na przykład w górach Beskidu powstało sanatoryjne zagłębie dla hutników i górników.

Za słynnej telewizyjnej prezesury Macieja Szczepańskiego, pupila Edwarda Gierka wydano 75 milionów… na budowę jachtu pełnomorskiego. Był on potrzebny na luksusowe bankiety władzy i artystów, w czasie sopockich festiwali. Na sopockie plaże, i nie tylko za czasów Gierka, wtargnęła, jak pisze Gucewicz: rewia mody rozbieranej, im mniej, tym lepiej.

Co innego w szkołach. Tam moda światowa nie dotarła. Jak wspominają osoby, które pobierały nauki w latach 70-tych i 80-tych – szkoła nie różniła się niczym od tej z lat 60-tych – dyscyplina, ideologia i wspaniali nauczyciele (niemal wszyscy).

– Dyscyplina-mundurki (spódnica najlepiej do kolan, marynarka i dowolna bluzka), w szkole chodziliśmy w papciach zwanych wywrotkami (miały śliskie podeszwy), a na wuefie obowiązkowe były tenisówki, najlepiej na białej podeszwie, żeby nie zarysowywały parkietu na sali gimnastycznej. Obowiązkowo należało mieć przyszytą tarczę na rękawie mundurka i płaszcza – wspomina Bożena.

Codziennie rano nauczyciel dyżurny i woźny sprawdzali tarcze. Kto nie miał, był zapisywany na czarną listę. Trzy wpisy to ocena naganna z zachowania.

– Byliśmy tragarzami – torba z książkami i zeszytami, papcie w worku oraz tenisówki i strój na wuef obowiązkowo noszony w torbie. Nauczyciele sprawdzali, czy nie chodzimy w tym stroju cały dzień. Żadnych pryszniców nie było, antyperspirantów też nie, więc nie pachnieliśmy zachęcająco – dodaje Bożena.

Lekcje religii, jeśli ktoś chodził, odbywały się w salkach katechetycznych przy kościołach. Były to najczęściej zajęcia, które odbywały się po lekcjach.

– Zadziwiające, że nie było żadnych szykan, ani wobec uczniów uczęszczających na religię ani wobec tych, którzy nie uczęszczali. Między uczniami panowała tolerancja. Nauczyciele także nie zwracali uwagi – dodaje Bożena.

Ludzie z nostalgią wspominają czasy Gierka, lubią opowiadać o darmowych usługach publicznych, przedszkolach, opiece zdrowotnej i o braku czesnego na uczelniach.

Różnice, wieś – miasto, także nie miały wpływu na wzajemne relacje między uczniami. Trudno stwierdzić, czy była to tolerancja wymuszona, czy po prostu wszyscy klepali taką samą socjalistyczną biedę i nie było sensu walczyć ze sobą.

Obraz polski za czasów obywatela Gierka możemy oglądać m.in. w serialu „Czterdziestolatek” i „O7 zgłoś się”. Inżynier Karwowski budował telewizyjną Warszawę lat 70-tych (widzimy w serialu jak buduje Trasę Łazienkowską i Dworzec Centralny), a jej mieszkańców chronił przed złem porucznik Borewicz.

„Obaj przedstawiciele inteligencji, działającej na rzecz socjalistycznej ojczyzny, obaj bez skłonności do wielkich słów, ale godnie spełniający obowiązki obywatelskie”. („Spacerownik, Warszawa śladami PRL”, Jerzy S. Majewski)

Ambitne plany i założenia Edwarda Gierka skończyły się w połowie lat 70-tych, kiedy mocno dokręcił śrubę i podniósł ceny wysoko drastycznie. Wtedy nastąpił wybuch… zaczęły się strajki, ale to już zupełnie inna historia.

foto: zdjęcie zrobione w klatce stop z serialu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s