Typy niepokorne, czyli Sisters from Broniszewice

Na zdjęciu od lewej: Siostra Tymka, autor książki o nich Łukasz Wojtusik, Siostra Eliza, autor książki o nich Piotr Żyłka.
fot. D. Kobucki/Studio Inigo

Siostry Tymka i Eliza są Boskie. Nieziemskie istoty, które nie boją się szczerze mówić, że kobiety w kościele katolickim zajmują pozycję najniższą, księża nie liczą się z ich zdaniem, a przeważnie (są pojedyncze wyjątki) nie szanują tego, co One robią. A robią swoje pięknie. Uratowały i prowadzą Dom Chłopaków, w którym przebywają chorzy i niepełnosprawni chłopcy.

Kiedyś obejrzałam wywiad z jedną z sióstr, która była zażenowana (pewnie większość inteligentnych widzów, wraz z nią), tym, że musi często tłumaczyć ludziom, że ich chłopaki też mają prawo nosić markowe, modne buty, w których chodzą do szkoły, marzyć o super bluzie na topie i wyskoczyć na pizze czy colę do kawiarni. Banał, prawda? Normalne sprawy, ale okazuje się, że nie dla wszystkich. W większość społeczeństwa tkwi chyba jeszcze obsesja, strach(?), który znany był wieki temu. W wyniku tego osoby chore psychicznie czy niepełnosprawne przebywały zamknięte w komórkach bez światła i schowane przed innymi ludźmi. Aktualne takie właśnie typy przekonują siostry, że mieszkańcy Domu Chłopaków – pizzę czy colę mogą zjeść w domu, a nosić mogą rzeczy po innych. To tyle słowem wstępu. Dodam tylko, że księża przeważnie nie zauważają tych chłopaków i nie chcieli pomagać siostrom, kiedy prosiły o wsparcie, by ratować Dom.

„Zdarzają się tacy księża, którzy po przyjeździe sprawiają wrażenie, że robią to „z łaski”. (…) Niedawno z ust pewnego księdza padło: Ciekawe, ile miałyście lewych sponsorów na boku, że taką chałupę żeście wybudowały”.

(źródło: Siostry z Broniszewic, czuły kościół odważnych kobiet. S. Eliza Myk, S. Tymoteusza Gil wyd. WAM, 2021)

Siostry są też regularnie hejtowane przez ludzi, którzy mówią o sobie, że są katolikami, a wyzywają siostry: że się sprzedały TVN-owi. One wszystko nie tak… robią! Dlaczego? Bo są otwarte na ludzi, którzy chcą im pomagać i dzięki którym odnowiły Dom Chłopaków. Kiedy tynk z sufitu sypał się dzieciakom na głowy i zamierzano to miejsce zlikwidować-Siostry zaczęły szukać wsparcia najpierw, nazwijmy to u siebie, czyli w organizacjach katolickich, ale bez skutku. Dopiero po uruchomieniu machiny medialnej i wkręceniu w sprawę zwykłych, często nie wierzących ludzi udało się zachować Dom dla potrzebujących.

Jego mieszkańcy są niezwykli i rozwalają odwiedzających od drzwi. Każdego witają jak dobrego znajomego i cieszą się z rzeczy dla większości z nas zwyczajnych, jak pomarańcza czy czekolada. Są szczęśliwy, bo mają Dom. Miejsce, w którym mieszkają od najmłodszych lat lub trafili do niego, bo rodzina nie dawała sobie rady z opieką.

O samotnej walce na planecie ziemia, Siostry znów przekonały się w czasie pandemii. Brak wsparcia od osób z ich otoczenia, czyli księży wzbudził w nich, jak mówią niefajne emocje. Szczególnie, że zamiast wyruszyć im na pomoc, spokojnie modlili się w Kościele, zamknięci wśród swoich. Woleli też zorganizować pomoc materialną, niż fizycznie przemieścić się do Domu Chłopaków.

„W normalnych czasach by mnie to tak nie ruszało.” (siostra Eliza)

To był jednak wyjątkowy czas i wyjątkowa potrzeba, lęk o własne życie towarzyszył wszystkim. Siostry czuły się bezradne i gdyby nie wsparcie świeckich osób, wolontariuszy (po jakimś czasie dołączyło do nich kilku Braci Dominikanów), którzy z nimi byli w zamknięciu, byłoby ciężko… Nie znam się specjalnie na ewangelii, ale całkiem przemawia do mnie to, co we wstępie do książki o Siostrach napisał kard. Konrad Krajewski, który mimo wszystko jest z innej bajki, niż kościół dominujący w Polsce, bo jest związany z papieżem Franciszkiem. Pisze on m.in. że Bóg bardzo często objawia się w oddaniu, poświęceniu, fantazji w działaniu, a także upadkach i powstawaniu z nich. Dom Sióstr, to opowieść o żywym Kościele, który jak często mówi papież Franciszek – staje się Szpitalem Polowym. To miejsce, gdzie spotyka się Boga!

Nie są to tylko doznania kard. Krajewskiego, ale jest mnóstwo osób, które odwiedzając Siostry, czują, że DOBRO szaleje w powietrzu. Nie wszystko jednak jest takie piękne u nich. Siostry w książce odważnie mówią o swoich kryzysach, rozterkach i słabszych chwilach. Nie boją się też opowiedzieć, że jak trzeba to korzystają z pomocy psychoterapeutów czy psychiatry. Są przecież tylko ludźmi! Byłam lekko zaszokowana, że są -katolicy, którzy widzą zło w korzystaniu z pomocy psychoterapeutów. Zgroza! Przejrzałam filmiki na YT i naprawdę są specjalne nagrania, na których ci normalniejsi z Kościoła muszą się tłumaczyć, że zajmują się nią lub przekonują, że korzystanie z niej jest normalną sprawą. Bywają/ły dni, gdy Siostry czuły się kompletnie wykończone w pandemii.

„Mnie ten czas emocjonalnie wykończył. Tak fizycznie. Byłam wręcz dętką w pewnym momencie. Czasem siadałam na kanapie i zaczynałam płakać, zupełnie nie wiedząc dlaczego”. (siostra Tymka)

„A ja skończyłam na antydepresantach”. (siostra Eliza)

Jak mówi czeski ksiądz Tomas Haliki, łatwiej porozumieć się z ludźmi niewierzącymi, ale refleksyjnymi niż z „chrześcijańskimi” fanatykami albo osobami, które ignorują osiągnięcia nauki i zdrowy rozsądek. Siostrom w byciu niepokornymi i mądrymi kobietami- nie baniu się tego, pomógł ojciec Tomek Gaj. Uzmysłowił im, że wolność w wyrażaniu swoich poglądów to podstawa dialogu. Każdy w kościele ma prawo do wyrażania swojego zdania i każdy musi to uszanować. Nie wolno nikogo zwalczać, gdy ma inne poglądy od tych, którzy czują się jedynymi posiadaczami prawdy o tym, co słuszne i wartościowe. Ojciec Gaj w rozmowach z Siostrami wyjątkowo zwracał uwagę na to, czego oczekuje papież Franciszek.

Żeby unikać przemocy słownej, która rodzi kolejną przemoc w odwecie, nie mówić: wkurza mnie, że jest wojna, ale: marzę o świecie, w którym jest pokój…”.

Może to już najwyższy czas, by przypomnieć sobie, to co mówi siostra Eliza, że Jezus żył jako zwyczajny, świecki człowiek. Nie był w żadnej strukturze władzy kapłańskiej czy hierarchicznej. I dodaje, że jest zażenowana, kiedy słyszy rozmowy części kleryków, którzy już na wczesnym etapie formacji sobie fantazjują, kim zostaną w hierarchii kościoła, w szatach jakiego koloru będą chodzić, gdy w końcu ogłoszą ich kanonikami.

fot. D. Kobucki/Studio Inigo

Na podstawie książki: Siostry z Broniszewic, czuły kościół odważnych kobiet. S. Eliza Myk, S. Tymoteusza Gil wyd. WAM, 2021

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s