W Hiszpanii życie po prostu ma lekkość

A.K.Majewska, archiwum prywatne

Anna Klara Majewska, pisarka od 25 lat ma swój drugi dom na Majorce. Ze strachu przed dłuższym odcięciem wyspy od dostaw żywności w czasie pandemii, pierwszy raz w życiu wysiała warzywa, a ostatniej jesieni nawet kupiła kury. Teraz znów mieszkańcy boją się zarazków jakie przywieźli ze sobą turyści i kolejnego zamknięcia…

Majorka to Twoja miłość już bardzo dojrzała, bo trwa 25 lat. Najbardziej fajne jest, jak podkreślasz, że tam słowo: amor jest często używane. Kiedy ostatnio padło w twojej obecności?

Wyłączając najbliższych, bo mówienie w rodzinie „kochanie” jest chyba normalne w każdej kulturze, faktycznie zdarza mi się usłyszeć zarówno „mi amor” jak i częściej „cariño” od zupełnie obcych osób. Dzieje się to zwykle w sytuacjach stresowych; gdy wpadam zdenerwowana do weterynarza z psem, który właśnie zjadł tabliczkę czekolady albo gdy niecierpliwię się w jakimś urzędzie czy na poczcie. To naprawdę działa kojąco – spróbujcie!

Nauczyłaś się więcej czułości do świata czy ludzi mieszkając tam?

Na pewno inaczej rozmawiam z ludźmi, bo łatwo odpowiadać czułością na brak agresji, nawet tej biernej. Chyba nie zdarzyło mi się jeszcze podnieść głosu, nawet gdy na początku bardzo ostrego lock down’u zostałam złapana dalej niż przepisowe 50 m od domu na spacerze z psem, spisana (pies też) i tylko cudem uniknęłam grzywny.

Skąd takie nastawienie mieszkańców? Pogoda wam sprzyja… w Polsce wciąż te senne, smutne niże…

Nie wiem, czy to tylko pogoda, w zimie potrafi być dość zimno i mokro. W Hiszpanii życie po prostu ma lekkość, nawet religijne obrządki (poza wielkanocną procesją) często zamieniają się w wesołą uliczną zabawę.

Polakom Majorka kojarzy się przeważnie z miejscem, gdzie się baluje dnie i noce. Zdarzyło ci się tak funkcjonować?

Niestety tak się Majorka kojarzy, dlatego chciałam pokazać w moim przewodniku jej inną stronę– jej piękną twarz, a nie, za przeproszeniem, zapitą mordę szemranych imprezowni w Magaluf czy El Arenal. Oczywiście przebalowałam na wyspie niejedną noc, ale nie w tych okropnych, turystycznych mekkach, gdzie ludzie często budzą się we własnych wymiotach wprost na ulicy. W Palmie jest sporo fajnych klubów i dyskotek. Kiedyś był to legendarny Pacha i Titto’s (które opisuję w mojej majorkowej serii*), a także jazzowy Bar Barcelona czy dawna mekka Pięknych i Bogatych – Red Door. Teraz szczerze mówiąc nie wiem, gdzie się bywa, może jeszcze w Bar Cuba. I czas i pandemia wiele zmieniły.

Jakie miałaś wyobrażenie o Majorce, kiedy tam pojechałaś i jak się zmieniło na przestrzeni tych 25 lat?

Ponieważ mieszkałam wtedy w Austrii, uważałam jak wszyscy Niemcy i Austriacy, że jest to tandetna Putzfraueninsel dla bardzo niewymagających turystów, symbolicznych sprzątaczek, więc unikałam tego miejsca. Znalazłam się tam pierwszy raz zupełnym przypadkiem w 1997 roku i od razu zaczęłam od wysokiego C – w uroczej górskiej wiosce Deia. Porażenie pięknem było tak silne, że ślepa miłość przetrwała do dziś. Im bardziej poznaję Majorkę, tym bardziej ją kocham, choć uważam, że i od największej miłości trzeba czasem odpocząć, dlatego na lato wracam do Polski. Uwielbiam Warszawę w lecie, kiedy wszyscy z niej wyjadą, a pogoda pozwala wygodnie korzystać z niezłej infrastruktury dość zielonego miasta.

Jaką potrawę na Majorce  lubisz najbardziej?

Lubię gotować, więc nie mogłam się powstrzymać z zamieszczeniem  w książce kilku przepisów potraw, które uważam za najsmaczniejsze. Ale kuchnia hiszpańska, pomijając fantastyczną kuchnię Kraju Basków, jest dość mało fantazyjna i ciężka. Szczególnie ta majorkańska jest bardzo mięsna i tłusta, i co tu dużo mówić – niesmaczna, więc poza sałatką Trempó, pamb oli i ciastem migdałowym raczej jej unikam. Za to moim zeszłorocznym odkryciem jest karob, moda tu obecnie roślina, z którego piekę nieziemsko pyszne brownies.

Podobno maszyny do wyciskania soku pomarańczowego stoją w każdym markecie. Przyjeżdzasz z pomarańczami, by je wycisnąć? Zdarzają się miejsca, gdzie rosną cytrusowe drzewa, tak, że można za darmo sobie pozbierać? 

Nie, pomarańcze są na miejscu, w sklepie, dokładnie tak jak w niektórych polskich supermarketach, różnica jest tylko w cenie – w sezonie pomarańcze kosztują kilkadziesiąt centów. Nigdy nie próbowałam przyjeżdżać tam z własnymi, ale może porwę się na ten eksperyment.

Jakoś lekko się zniechęciłam do Majorki, kiedy przeczytałam, że ich nazwijmy to sport narodowy, czyli korrida znów jest legalny. Są szanse, że obrońcy praw zwierząt powalczą w tej sprawie. Kto według ciebie zasiada na trybunach w czasie walk? Jak tu sie odnaleźć ze słowem „amor” i miłym podejściem do innych stworzeń.

Tak, niby korrida znowu jest legalna, ale w praktyce nie odbywają się ostatnio żadne występy. Myślę, że ta krwawa tradycja odchodzi w niebyt wraz z najstarszym pokoleniem. I bardzo dobrze! Czasem zwierzęta potrafią obronić się same. Tak stało się sto lat w miasteczku Fourques, gdy wypuszczony na arenę byk zaatakował torreadorów, a potem zdemolował trybuny. Zginęło wtedy kilkanaście osób. Głosy broniące korridy jako kulturowego dziedzictwa i niewątpliwie atrakcyjnego „tańca” torreadora jakoś mnie nie przekonują. Nie każda tradycja jest godna kontynuacji, w końcu czarownic i feministek już nie palimy na stosach, choć obawiam się, że dla niektórych grup w Polsce to tylko kwestia czasu.

Jest coś, co cię wkurza wśród mieszkańców Majorki?

Zależy u których. Z prawdziwymi, stuprocentowymi tubylcami mam niewiele do czynienia, znam raczej rodziny mieszane, bardziej otwarte na obcych. Z kolei cudzoziemców staram się w większych ilościach unikać. W tej grupie jest zresztą najwięcej podejrzanych typków, oszustów i naciągaczy. Kiedyś wkurzała mnie niska jakość miejscowego serwisu, wyrobów, rzemiosła, marny dizajn. Toporna galanteria skórzana i moda jako pojęcie bardzo umowne. To nie Bella Italia niestety. Daleko im też do choćby polskich standardów, szczególnie jeśli chodzi o budownictwo. Są rozpuszczeni brakiem mrozów, więc budują byle jak i to niestety widać. Ale z drugiej strony takie podejście nauczyło mnie luzu i dystansu do rzeczy doczesnych – przecież przy krzywym stole smakuje tak samo dobrze, a jeśli jeszcze towarzystwo i pogoda dopiszą, to już w ogóle raj!

Jakie polecasz miejsca, zakątki Majorki do zwiedzenia. Takie nie opisane w przewodnikach?

Polecam i te opisane i te nie opisane w innych przewodnikach. Po prostu wybrałam te według mnie najładniejsze i najciekawsze. Wystarczy kupić „Majorkę nie tylko pod palmą” by się przekonać jakie.

Na koniec… jak się miewa pandemia u was? Jesienna fala przed wami? Straszą nią tak, jak w Polsce?

Przeżyłam na Majorce najdłuższy i najsurowszy lock down; pierwszy od połowy marca 2020 do lipca 2020, a potem drugi przez całą zimę 20/21. Teraz pewnie wprowadzą następny, bo turyści przywlekli nową porcję zarazy. Wtedy, na wiosnę zeszłego roku, było strasznie, wojsko na ulicach, kary aresztu za wychodzenie z domu, puste sklepy. Ze strachu przed dłuższym odcięciem wyspy od dostaw żywności, pierwszy raz w życiu wysiałam warzywa, a ostatniej jesieni nawet kupiłam kury. Szkoda tylko, że nie przewidziałam, że na plony trochę trzeba poczekać, a młode kury potrzebują bardzo długiego „rozbiegu” (śmiech).  Ale uczę się, a lektury dla hodowców drobiu (mam ich raptem 10 sztuk) sumiennie czytam. I przyznam, że potrafią być wciągające jak najlepsza powieść.

A.K.Majewska: Pisarka, felietonistka, projektantka, redaktor naczelna ekskluzywnego magazynu podróżniczego. Prywatnie mama dorosłego już syna Franka, żona bankowca oraz córka reżysera i pisarza Janusza Majewskiego oraz fotografki Zofii Nasierowskiej. Ma na koncie 8 książek (w lutym wyjdzie 9. powieść historyczna „Bachur” w Wydawnictwie Literackim). W ciągu dwudziestu lat mieszkała w wielu krajach, ale to z Majorki przywiozła najgorętsze wspomnienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s