Czy Stanisław Lem wymyślił google?

Tablet,  e-booki, smartfony, sztuczna inteligencja, a może nawet Google zostały wymyślone przez autora „Solaris” Stanisława Lema już w połowie XX wieku? I jak udało się namówić astronautę ESA Thomasa Pesqueta, by opowiedział o Lemie na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej upamiętniając go i mówiąc o jego wpływie na świat? Pytam Łukasza Marka Fiema, przewodniczącego Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej.
 
Stanisław Lem tablety,  e-booki, smartfony, Google wymyślił już w połowie XX wieku?

Sporym nadużyciem byłoby twierdzić, że te konkretne urządzenia czy rozwiązania wymyślił właśnie Stanisław Lem. Istotnie, koncepcja tabletu działającego jak e-book, czy nawet audiobook,  pojawiła się w jego powieści „Powrót z Gwiazd” wydanej jeszcze w 1961 roku, a powieść „Obłok Magellana”, która ukazała się sześć lat wcześniej, zawiera opis czegoś co przypomina ogromną bazę danych, opartą na radiowo ze sobą połączonych modułach pamięci. Tyle, że geneza tabletu obsługiwanego dotykowo sięga jeszcze przedostatniej dekady XIX stulecia, kiedy amerykański inżynier Elisha Grey opatentował urządzenie nazwane „Teleautografem” pozwalające zapamiętywać i przesyłać pismo odręczne, kreślone za pomocą rysika. Ekran dotykowy opatentowano w latach czterdziestych zeszłego wieku, a w kolejnej dekadzie pojawiło się urządzenie elektroniczne, na którym można było za pomocą rysika pisać oraz wprowadzać dane. Przy czym tak jak w lemowskich optonach i lektonach poniekąd słusznie dopatrujemy się współczesnych cyfrowych książek, bo są im najbliższe, tak odżegnywałbym się od porównywania Biblioteki Trionów do sieci Internet czy tym bardziej wyszukiwarek takich jak Google. Pamiętajmy, że połowa ubiegłego stulecia to dynamiczny rozwój radioelektroniki i układów scalonych. Stanisław Lem starał się zaś być na bieżąco z osiągnięciami naukowymi oraz technicznymi, umiejętnie wyławiając różne ciekawostki ze specjalistycznej literatury oraz prasy, którymi się zaczytywał. W oparciu o posiadaną wiedzę, po części intuicyjnie, po części logicznie wnioskując, trafnie przewidział pewne trendy, ale w żadnym razie nie można powiedzieć, że cokolwiek tutaj wymyślił. Nie powinniśmy przy tym postrzegać Stanisława Lema jako orędownika postępu technologicznego, odwołując się do niego wszędzie tam, gdzie ten postęp obserwujemy. Podejście takie jest z gruntu błędne i obnaża nieznajomość istoty jego twórczości.

Co jest takiego w twórczości Lema, że współcześni fani kosmosu w USA wspominają go w statku kosmicznym?

W powieściach Stanisława Lema podróże międzyplanetarne i międzygwiezdne stanowią ważną osnowę fabularną. Jednakże nie są one jej głównym elementem, będąc tylko tłem dla pokazania wyzwań, jakie stoją zarówno przed cała ludzkością w obliczu tego co niepoznane bądź niepojęte, jak i przed pojedynczym człowiekiem, zmagającymi się z własnymi słabościami oraz ograniczeniami. Kiedy pewnego dnia faktycznie wyruszymy w przestrzeń kosmiczną, powracając na Księżyc, a później udając się jeszcze dalej, na Marsa, księżyce Saturna i do planet obcych słońc, technologiczne cuda nie uchronią nas przed porażką jeżeli zawiedzie najsłabsza składowa tych wypraw – człowiek. O tym właśnie przypomina nam twórczość Stanisława Lema na progu epoki, w której tak jak planuje Elon Musk, staniemy się gatunkiem międzyplanetarnym.

Jak się Panu udało zainteresować Międzynarodową Stację Kosmiczną – postacią Lema? Z okazji setnej rocznicy urodzin Stanisława Lema astronauta ESA Thomas Pesquet dokonał prezentacji jego osiągnięć na pokładzie!

Inicjatywa uhonorowania Stanisława Lema na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej spotkała się z przychylnością wszystkich osób oraz instytucji, do których się zwróciłem. Pomysł od samego początku konsultowałem z dr Krzysztofem Kanawką, założycielem portalu Kosmonauta.net, natomiast nieocenionej pomocy merytorycznej udzielił mi pisarz fantastyki, Wojciech Gunia. Przedsięwzięcie uzyskało również aprobatę i wsparcie Polskiej Agencji Kosmicznej. Ponieważ misje europejskich astronautów koordynuje Europejska Agencja Kosmiczna, należało jeszcze przekonać tę organizację, że setna rocznica urodzin Stanisława Lema jest okazją dostatecznie doniosłą, aby upamiętnić polskiego pisarza na orbicie okołoziemskiej, przypominając o jego wkładzie w światową literaturę. Nie było to zadanie łatwe, ale ostatecznie się udało. Chociaż należy przy tym wspomnieć, że harmonogram zadań wykonywanych w kosmosie przez astronautów jest zawsze ściśle określony jeszcze przed startem i cała akcja musiała zostać zaplanowana z wielomiesięcznym wyprzedzeniem.

https://www.youtube.com/watch?v=sZzyGCtS8Vc

Thomas Pesquet wspominając Lema mówił o tym, że Lem przewidział też sztuczną inteligencję. Jak to u niego wyglądało, gdy to pisał?

Stanisław Lem słusznie wnioskował, że rozwój maszyn cyfrowych doprowadzi kiedyś do powstania urządzeń, mogących rozwiązywać rodzaje problemów, z jakimi wówczas mógł uporać się tylko ludzki umysł. Dziś takie urządzenia wraz z funkcjonującym na nich oprogramowaniem określamy mianem sztucznej inteligencji. W czasach kiedy powstawały jego pierwsze powieści temat ten jednak był już często wykorzystywany przez pisarzy science fiction. Przykładem może tu być zbiór opowiadań „Ja, robot” Isaaca Asimova, wydany w 1950 roku zeszłego wieku, czy książka „Pozytonowy detektyw” tegoż samego autora, która pojawiła się kilka lat później. Lata pięćdziesiąte to również okres, kiedy stworzono podwaliny pod zagadnienie symulowania ludzkiej inteligencji. Na początku wspomnianej dekady Alan Turing zaproponował słynny test odnoszący się do możliwości używania przez maszynę języka naturalnego i sprawdzający jej zdolność udawania człowieka w zwykłej konwersacji. Jak więc widzimy, motyw robotów oraz sztucznej inteligencji był już w nauce obecny a w fantastyce naukowej zakorzeniony zanim Stanisław Lem szerzej do niego sięgnął w swoich dziełach. Z pewnością był on natomiast zaznajomiony z bieżącym stanem badań nad tego rodzaju systemami, przez co umiejętnie znajdował dla nich zastosowanie w fabule swoich powieści.

Czy według Pana Lem dobrze czuł by się dziś, kiedy się okazuje, że wszystkie jego proroctwa książkowe się sprawdziły?

Przede wszystkim niewłaściwym jest określanie pewnych elementów twórczości Stanisława Lema mianem proroctw. Spektrum jego zainteresowań nie tylko literackich, ale filozoficznych było bardzo szerokie i niejednokrotnie udało mu się właściwie rozpoznać tendencje rozwoju społecznego czy technologicznego. W innych z kolei przypadkach kompletnie się pomylił. Wszak chociaż mamy już solidną namiastkę rzeczywistości wirtualnej, a roboty i komputery z każdym rokiem stają się coraz doskonalsze, to załogowe loty międzyplanetarne dopiero są przed nami. A czy Stanisław Lem czułby się dobrze w dzisiejszych czasach? No cóż, biorąc pod uwagę ostatnie jego spojrzenie na naszą cywilizację obawiam się, że byłby rozczarowany, choć nie zaskoczony tym, jak świat obecnie wygląda. Nie byłby zapewne również zachwycony współczesną recepcją swoich dzieł. Parafrazując bowiem jedną z myśli Stanisława Lema –  chętnie dziś się na niego powołują ci, którzy jego książek nie czytali. A nawet jeśli  czytali, to go nie zrozumieli. Jeśli zaś mimo wszystko zrozumieli, to już zapomnieli, co było ich sednem.
 
Łukasz Marek Fiema, przewodniczący Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s