Napady furii były przekleństwem Berthe Morisot

Była malarką. Jedną z trzech wielkich dam impresjonizmu. Piekielnie zdolną, piękną (pozowała do najbardziej znanych obrazów Éduarda Manet’a) z tak wybuchowym temperamentem, że niektórzy mówili, że drzemią w niej demony! Całe życie walczyła, by być malarką zawodową, a kiedy umarła napisali jej na grobie: wdowa.

Malowała tak zajadle, że zdarzało jej się mdleć przy sztalugach. Była panienką z dobrego domu, którym nie wypadało pokazywać emocji. Tłumiła je i czasem, by dać im ujście, niszczyła swoje prace. Kochała malarstwo najbardziej na świecie, tak jak i pewnego malarza…

Był nim Éduard Manet, który szybko poznał się na talencie Berthe i jej siostry. Powiedział: panny Morisot są urocze. Co za niefart, że nie są mężczyznami. Były to czasu, kiedy sztuką zajmowali się panowie. Pierwszy raz zobaczyła się z Éduardem w Luwrze, gdzie przychodziła szkicować. Maneta uderzyła jej tajemnicza powściągliwość w zachowaniu i duże, prawie czarne oczy, które wielokrotnie będzie malował. Poznanie Maneta stanowiło moment przełomowy w karierze malarki, gdyż otworzyło jej drzwi na tzw. „salony” i spotkania towarzyskie z takimi artystami jak: Emil Zola czy Auguste Renoir.

Relacja Maneta z malarką była bardzo twórcza. Bethe, dziewczyna z dobrego domu, pozowała malarzowi, na którego płótnach gościły wcześniej tanie prostytutki i luksusowe kurtyzany.  Manet stał się też jej mistrzem i to właśnie on, co widać na obrazach, powodował, że szalona i zimna malarka, rozluźniała się. W jego towarzystwie potrafiła się zrelaksować i otworzyć.

„Nawet jej rysy się rozluźniały. Ułożona wygodnie na otomanie, pozowała do obrazu półsiedząc, wpółleżąc, z wysuniętą stopą, nieprzyzwoicie widoczną  spod sukni, aż po kostkę. Nigdy nie pozowała mu nago lub w negliżu”.

(źródło: Kobiety z obrazów, nowe historie. M. Czyńska, wyd. Marginesy, 2021 r.)

Na coś takiego, jak akt- kobieta z jej sfery nie mogła sobie pozwolić. Berthe miała i tak szczęście, że urodziła się (w 1841 roku) w zamożnej rodzinie, która bardzo dbała o dostęp dla kobiet do nauki. Szokujące dla rodziny było natomiast postanowienie malarki o sprzedawaniu swoich obrazów. Kochała, to co robiła i chciała wykonywać swój zawód w pełni.  W swoich zapiskach notowała: nieustającą rozkoszą jest wykonywać swoją codzienną udrękę, czyli pracę. Wzorem zawodowych malarzy wystawiała też swoje obrazy w Paryskim Salonie. Kiedy krytycy początkowo zaliczali jej prace do grona „malarek domowych”, nie przejmowała się tym specjalnie, tylko konsekwentnie robiła swoje.

Rodzina naciskała na nią by wyszła za mąż. Berthe miała jednak na ten temat własne zdanie:

Mężczyzna chętnie wierzy, że wypełnia kobiecie całe życie; ale ja uważam, że pomimo uczucia, jakie można żywić wobec męża, mam ma się ochoty zrywać z życiem zawodowym; uczucie jest czymś uroczym pod warunkiem, że dołączy się do niego coś, co pozwoli na wypełnienie dni.

W końcu wyszła za mąż za wielbiącego ją brata Maneta, Eugene. Znalazła w nim przyjaciela i adoratora, który nosi za nią sztalugi, farby i wbijał gwoździe w ściany sal wystawowych. Pozował też do je obrazów. Miał jednak swoje słabe strony… był bardzo nerwowy, szczególnie, kiedy w czasie pozowania psuła mu się fryzura.

W latach 70. Morisot była już uznaną malarką, której jasna, rozbielona paleta barw i lekkość nakładania farby zwracały uwagę wielbicieli malarstwa. Edgar Degas pisał: uważamy, że nazwisko i talent Berthe Morisot za bardzo są naszą sprawą, abyśmy mogli się bez niej obejść. Bardzo cenna ta uwaga, w czasach, w których mężczyźni nie traktowali kobiet jako równych sobie.

Malarka do końca życia stała przy sztalugach. Mają 37 lat urodziła córeczkę, która rosnąc, sięgnęła po kredki, co zachęciło i Berthe do rysowania nimi. Na autoportretach wykonanymi nimi jej twarz złagodniała, choć krytycy wciąż dostrzegali w niej: wyraz milczącej melancholii i nieokiełznanej dzikości.

Mimo, że całe życie walczyła, by robić to co kocha i była w tym mistrzynią, kiedy umarła (miała 54 lata) w akcie zgonu w rubryce zawód wpisano: bez zawodu, a na płycie nagrobnej: Berthe Morisot, wdowa po Eugenie Manecie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s