Jak Justyna Machnik wróciła do czasów PRL-u

foto: oludziach.pl

Na 130 metrach kwadratowych Justynie Machnik, szczecińskiej przewodniczce udało się zgromadzić niesamowitą liczbę eksponatów z czasów Polski Ludowej. Odkurzacze, suszarki,  kasety magnetofonowe, proszki do prania – nie sposób wymienić wszystkich. Jedno jest pewne: każdy znajdzie przedmiot, który stał w jego domu. Justynie udało się odtworzyć prawdziwy PRL-owski klimat w stworzonym przez nią Muzeum Szczecin w PRL. 

W czasach Polski Ludowej do żadnego muzeum nie udało się wejść bez założenia na buty- filcowych kapci. To był standard. Nie cierpieli ich dorośli, za to dzieci je kochały, bo doskonale można było się ślizgać na nich po muzealnych podłogach. Na szczęście nie trzeba ich zakładać w założonym przez Justyną – Muzeum Szczecin w PRL.

Zamiast nich… przed wejściem można założyć krawat, bo – jak to było w filmie „Miś”: „klient w krawacie jest mniej awanturujący”. Potem elegancko przechodzimy do pokoju z kultową meblościanką i portretem ślubnym na ścianie. Zaglądamy do pokoju dziecinnego, by odsłuchać na magnetofonie tzw. kaseciaku – hitów z kaset magnetofonowych wyprodukowanych w Wiskordzie, topowej szczecińskiej fabryce (po transformacji ustrojowej spółka zaczęła mieć problemy finansowe,  a w 2000 roku ogłosiła upadłość). W kolejnym miejscu poznajemy modę tamtych lat. Następnie przechodzimy przez przedpokój z boazerią do kuchni, która kompletnie nie przypomina dzisiejszych w stylu minimalistycznym, bo jest tak naładowana eksponatami z życia codziennego, „jak dobra kasza skwarkami” (cytat z filmu „Sami Swoi”). Na tym etapie zwierzania przypominamy piskliwym głosem, jak panie przewodniczki na muzealnych salach w PRL: Nie dotykać eksponatów! Potem wpadamy do sklepu z ladą pełną towarów i butelek, w jakich sprzedawano mleko i oranżadę; kolekcją „siatek”, z jakimi chodziło się na zakupy i  zerkamy do zeszytu z przeprowadzonej kontroli kas. Uf… wszystko w porządku! Czujecie się zmęczeni? Nie dobrze, bo to dopiero początek zwiedzania…

Ile eksponatów jest w Muzeum Szczecin w PRL? Jak udało ci się zgromadzić tak potężną i drobiazgową kolekcję?

Tysiące! Choć nigdy nie liczyłam. Większość eksponatów dostałam od mieszkańców Szczecina. Pomocni byli internauci z grupy na Facebooku „Uwaga śmieciarka jedzie – Szczecin”, którzy aktywnie mnie oznaczali, gdy coś było wartego przekazania do Muzeum. Sama też jeździłam na odbiory, biegałam po śmietnikach.  Trochę kupowałam, a o część się wystarałam, jak na przykład o ladę chłodniczą czy drabinkę z placu zabaw.

Jak w ogóle się zaczęła twoja dorosła historia z PRL-em?

Od 15 lat jestem licencjonowanym przewodnikiem miejskim. W 2018 roku ruszyłam w miasto trasą nietypową, bo autorską: Szczecin szlakiem PRL. Spacer był odmienny – byłam wystylizowana na dziewczynę z tamtych lat. Bardzo angażowałam uczestników. Były zagadki, nagrody, dźwięki. Po roku od inauguracji tych spacerów, otworzyłam wystawę na 18 metrach kwadratowych, a udało mi się upchać 7 stref tematycznych (śmiech). Od tego wydarzenia zakiełkowała myśl, by stworzyć coś przynajmniej na 100 metrach kwadratowych.  

PRL to miłe wspomnienia, ale życie w tamtych czasach było ciężkie…

Tak, na jednej z plansz jest informacja, że w tamtych czasach Polska była zależna od Związku Radzieckiego, co miało wszelkie przykre konsekwencje. Narracja w muzeum dotyczy codzienności niepolitycznej. Pokazuję jak wyglądała codzienność życia. Jak się ludzie ubierali, jak wyglądały mieszkania, jakie były zakłady pracy. Najważniejsza jest opowieść poprzez przedmioty.

Założenie Muzeum to niezłe wydarzenie!

Prawie rewolucja życiowa! Zawodowo pracuję w szczecińskiej firmie informatycznej. Piątki i poniedziałki spędzam w Muzeum.  Za tę możliwość jestem bardzo wdzięczna pracodawcy. Nie ukrywam, że praca za biurkiem jest kotwicą zawodową.

Najbardziej zaskakujący komentarz zwiedzających? Wzruszeń jest pewnie moc!

Dzieciom podobają się kolory w muzeum, jedno z nich powiedziało nawet, że są… starożytne. Kiedy jestem pytana, po co stworzyłam to miejsce, odpowiadam, że dla uśmiechu osób tu przychodzących. Kiedy patrzy się na te wszystkie przedmioty i pamięć się „odkurza”, to natychmiast każdy się uśmiecha, przywołując wspomnienia.

Które najbardziej działają?

Pewnie te, których już nie ma albo bardzo się zmieniły. Odkurzacz, telewizor, butelka po mleku. Wrażenie robi wspomniana drabinka z placu zabaw, która została zamieniona na regał, na którym pokazuję zabawki. Osoby dorastające w PRL szczególnie uważnie oglądają tę ekspozycję.

Twój ulubiony przedmiot?

Jest mały i uroczy. To lista zakupów na kawałku plastiku z wypisanymi produktami spożywczymi, przy których są suwaczki. Zaznaczało się nimi, co jest do kupienia. Co ciekawe na tej liście są… cytrusy! A jak wiadomo nie był to produkt łatwy do kupienia w sklepach w Polsce Ludowej.

Godne miejsce na wystawie mają też szczecińskie produkty, jak znany wszystkim smakoszom „Paprykarz Szczeciński”.

Paprykarz nadal jest produkowany w Podjuchach w Szczecinie! Zwiedzający poznają jego historię i … zapach, ale szczegółów nie zdradzam, by nie psuć niespodzianki. Kasety z nieistniejącej Fabryki Wiskord prezentowane są w dwóch kolorach: niebieskim i czerwonym – zależały one od ich długości taśmy. Ze Szczecinem w PRL, kojarzony jest też browar, który po dzień dzisiejszy funkcjonuje. Na wystawie też ma swoje należne miejsce. Jak i zakłady odzieżowe już nieistniejące: Odra produkująca kultowe jeansy i Dana szyjący ubrania dla kobiet. No, i Junak – motor ze Szczecina, nazywany przez niektórych polskim harleyem.  

Justyna Machnik: licencjonowana przewodniczka turystyczna po Szczecinie, organizatorka wydarzeń kulturalnych, założycielka stowarzyszenia POMIEŚCIENOGA 2, autorka projektów: Usługi dla Ludności (dokumentacja starych zakładów rzemieślniczych – materiały radiowe, wystawy, spacery po zakładach, mapa), Szczecin szlakiem PRL (tematyczny spacer i wystawa), Kamienice Szczecina (popularyzacja szlaku „Niezwykli szczecinianie i ich kamienice”). W latach 2007–2012 dziennikarka Polskiego Radia Szczecin i Szczecin FM. Autorka artykułów o szczecińskich wątkach i miejscach (palarnia kawy Korona 1912, zespół big-beatowy Nieznani, rzemieślnicy). Dwukrotna finalistka plebiscytu Gazety Wyborczej „Szczupaki i kiełbie”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: