O trzech robotnikach budowlanych, którzy opowiadają dzieciom bajki

Teatr w Ogrodzie. Od prawej: Kacper Kubiec, Adam Organista, Bogusław Byrski

Mówią o sobie biedatrupa. Są aktorami, grają od ogrodu do ogrodu. O plenerowych występach, poczuciu humoru Polaków i jak wpłynęła na widzów pandemia opowiada ekipa z Teatru w Ogrodzie.  

Jest was trzech i… tworzycie teatr w ogrodzie? Kim jesteście, proszę się przedstawić.

Bogusław Byrski – jestem aktorem, animatorem kultury, tworzę muzykę, pracuję z dorosłymi i z dziećmi. Bardzo lubię rozmawiać z ludźmi o ich problemach. Czasami udaje mi się spotkać na swojej drodze ludzi, z którymi eksperymentuję artystycznie.

Kacper Kubiec – również jestem aktorem oraz animatorem kultury. W pracy z dziećmi i dorosłymi lubię obserwować i słuchać innych. Lubię być uważny i poznawać nowe. Dlatego tak bardzo podoba mi się improwizowana część naszych spektakli!

Adam Organista – kiedyś jeden reżyser pomylił moje nazwisko i powiedział na mnie Ogrodnik. Tak trafiłem do zespołu z chłopakami. (śmiech) Zawsze byłem ciekaw formy teatru ulicznego. Nie sądziłem, że można pójść krok dalej i stworzyć nową formę teatru w ogrodzie. Benek potrafi zaszczepić w człowieku każdą ideę i już po kilku spektaklach pokazał mi, że to fantastyczny pomysł. Od dziecka należałem do harcerstwa i kontakt z naturą był dla mnie oczywisty. Po studiach tego kontaktu było coraz mniej. Teraz mogę łączyć to, co kocham, z tym, co lubię. Teatr, ludzi, ciekawe historie i naturę.

Chcemy, by jeszcze z nami grała Basia Szarwiło, ale to już opowieść na inny wywiad.

Jesteście taką, jak za dawnych lat trupą teatralną, co wędruje od miasta do miasta?

Adam: Ha, ha, ha, raczej trupą wędrującą od ogrodu do ogrodu. A tak naprawdę od wielu lat współpracujemy ze sobą i w czasie pandemii postanowiliśmy stworzyć projekt „Teatr w Ogrodzie”. To nieformalny twór, w którym prezentujemy spektakle dla dzieci. Myślę, że tworzymy zgraną ekipę, trochę szaloną. Dajemy sobie nawzajem znak, co moglibyśmy zagrać, dla kogo i z kim, i działamy. To taki pomysł na ciężkie czasy, który, mamy nadzieję, się rozwinie.

Bogusław: Myślę, że obecnie brakuje nam kapitału, żeby stworzyć coś większego. Duża część kultury jest dotowana, my tworzymy z tego, co mamy. To taka biedatrupa.

Kacper: Niesamowite jest to, że wędrując od ogrodu do ogrodu, w każdym z nich spotykamy dużą grupę widzów, którzy cieszą się razem z nami. 

Co macie w repertuarze tego lata? Jest coś stałego, co widzowie zawsze kochają i chcą oglądać?

Gramy głównie autorskie spektakle na bazie znanych historii. „Improwizowana księżniczka” to nic innego jak „Księżniczka na ziarnku grochu” Hansa Christiana Andersena, „Nowe szaty króla” – także Andersena, „Gdzie jest Czerwony Kapturek” wywodzi się z baśni ludowych, a opisana została po raz pierwszy przez Charles’a Perraulta. Mamy także bajkę „Kukułka z zegara”, autorski pomysł Kacpra, i oczywiście bajki na zamówienie. Ostatnio graliśmy „Bajkę amerykańską”. Duża część naszych bajek oparta jest na teatrze improwizowanym. Na spektaklach nieodzownym elementem jest bezpośredni kontakt z widzem i podkręcanie go dla wywołania reakcji. Zdarza się, że dzieci są entuzjastyczne, że wchodzą na scenę… (no, na „trawę”).

Kacper: mamy sytuacje, kiedy słyszymy od widzów, że są kolejny raz na tym samym spektaklu, bo np. graliśmy już gdzieś niedaleko, ale każdy nasz spektakl jest inny! Ogromną radość sprawia nam to, że możemy wprowadzać elementy improwizacji i zaskakiwać siebie nawzajem – aktorzy aktorów i aktorzy widzów. 

Jak się gra poza ścianami teatru?

Teatr w murach jest trochę sztywny. Wbijamy widza w fotel i siedzi, czasem reaguje, a tu nie ma ograniczeń. Chyba lubimy to robić.

Kacper: Spektakle w ogrodach, parkach czy przy placu zabaw są wyjątkowe wyjątkowością danego miejsca. Niepowtarzalne. Czasem przestrzeń i pogoda nam sprzyjają, a czasem nie, i wtedy też trzeba sobie radzić. Granie w wolnej przestrzeni daje też możliwość spotkania teatru przypadkiem, zatrzymania się podczas powrotu z pracy, bez zbędnego przygotowywania się. To daje nam możliwość dotarcia do szerszej i nieoczywistej publiczności. Uważam, że wykonujemy niezwykłą robotę edukacyjną (śmiech).  

Na zdjęciu macie dość realistyczne kostiumy. Z jakiego to spektaklu? Kto szyje ubrania do spektakli?

Większość pomysłów scenograficznych rodzi nam się przy wymyślaniu spektaklu. Pewnie masz na myśli kostium ze spektaklu „Nowe szaty króla”. To są klasyczne ubrania robocze. W czasie prób zastanawialiśmy się, jak możemy wyglądać, i wpadliśmy na pomysł trzech robotników budowlanych. Niby dlaczego taka postać nie mogłaby opowiadać bajki? I tak zdobyliśmy kostiumy. Znaczy się nie zabraliśmy budowlańcom, tylko kupiliśmy.

Do tego namiot, kilka elementów i już można opowiadać historię. „Improwizowana księżniczka” to znów kostiumy malarskie. Tak powstaje bajka, malujemy na starych kartonach postacie, wiatr to folia malarska i tym podobne. Nasza wyobraźnia nie zna granic.  

Gracie sami czy z lalkami?

Można powiedzieć, że gramy tym, co mamy. Zdarza nam się zebrać kilka przedmiotów i zagrać. Lalki są bardzo pomocne, ale czasem kosztują tyle… No właśnie.

Kacper: W moim autorskim spektaklu „Kukułka z zegara” gram mapetem. Zaprojektowanym i przygotowanym przez pracownię teatralną. Bardzo tę lalkę lubię i dzieciaki też ją bardzo lubią. (śmiech)  

Widzicie jakąś różnicę w młodej publiczności po pandemii?

Młodzi ludzie potrzebują oderwać się od komputerów, potrzebują kontaktu z rówieśnikami, a także z żywymi aktorami. Ekran komputera tego nie zastąpi. I choćby nie wiem jak zamykano nas w domach, prędzej czy później wrócimy, i my, i publiczność. Dzieci muszą się wychowywać w kontakcie z innymi, a sztuka w przestrzeni ogrodów („pod chmurką”) daje jeszcze możliwość obcowania z naturą. To jest naturalne miejsce człowieka, nie przed ekranem komputera czy smartfona. Bez drugiego człowieka popadamy w samotność i smutek. Człowiek jest naszym tlenem, a dla nas widz taki jest. I jeszcze ważna rzecz: robimy także po spektaklach warsztaty, bo dzieci muszą i chcą się rozwijać. 

Stawiacie na humor w spektaklach. Łatwo rozbawić Polaków?

Patrząc na to, co robimy, to łatwo. Trochę tak jest, że jeśli my się dobrze bawimy na scenie, publiczność podbija tę radość i śmiech. Czasami dzieci po spektaklach mówią, że to taki kabaret dla nich. W oczach mają tyle uśmiechów, że chce nam się znów dla nich zagrać.

Gdzie można was zobaczyć w najbliższym czasie?

W Polsce. Teraz gramy głównie w Lublinie. To dodatek do naszej pracy. Tak jak mówiliśmy, jesteśmy zgraną ekipą i wystarczy mały impuls i gramy. Tak więc wyczekujemy tych impulsów. Mamy nadzieję na rozwój i na większą ilość spektakli, tych wymyślonych i tych improwizowanych. Bardzo to lubimy, bo po prostu lubimy się przy okazji spotkać ze sobą, no i oczywiście z widzami.

Repertuar Teatru można zaleźć na stronie: https://www.facebook.com/teatrwogrodzie/?_rdr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: