Magenta to kolor roku 2023. Komu w nim do twarzy? 

Paula Tybon, stylistka i doradca wizerunku

Paulę Tybon, stylistkę – spotkałam kilka lat temu. Przez krótką chwilę, patrząc na mnie życzliwym wzrokiem (miałam na sobie spodnie rurki, letko za wielką bluzę i adidaski), zapytała czy znam spodnie typu boyfriend i sukienki szmizjerki. Dodała, że będę w nich dobrze wyglądać. Była przy tym tak normalną i ciepłą osoba, że przekonała mnie. Co godne uwagi… Paula nie zarzuca sobą mediów społecznościowych. Robi to z szacunku do odbiorów, którzy i tak topią się w ilości zdjęć, przykładowo osób owiniętych szalikiem i zjadających lody, a mimochodem zdradzających ich markę. Ona woli robić swoje. Pomagać ludziom dobrze wyglądać bez względy na trendy.

Magenta kolorem roku 2023. Ten kolor ma podnosić na duchu, zbliżać nas do natury i inspirować. Dawać sygnał, że żyjemy w „ciekawych” czasach – i że ma pomóc nam je przetrwać…

Paula Tybon: Za każdym razem, gdy Pantone ogłasza kolor roku, ubiera to w filozoficzną otoczkę. Zawsze się dobrze bawię, czytając te uzasadnienia. Cóż… marketing rządzi się swoimi prawami. Nie, ten kolor nie pomoże nam przetrwać (śmiech).

Natomiast z całą pewnością jest bardzo korzystny i twarzowy dla wielu typów kolorystycznych (w odróżnieniu od zeszłorocznego bardzo chłodnego Veri Peri). Ogromnie się cieszę, że magenty, we wszelkich jej tonacjach będzie więcej w sklepach, bo lubię ten kolor. Zachęcam klientki do dania mu szansy, bo pięknie się komponuje z urodą. 

Każdemu w tej barwie piękne?

Magenta to mieszanka czerwonego i niebieskiego, ale w sklepach pojawi się zapewne w wielu „około fuksjowych” odcieniach. Czerwień arbuzowa, malinowy, czerwień wina, kolor „biskupi”. Zobaczymy go też w wersji wściekłego różu. Tu niespodzianka… pasuje, zarówno ciemnowłosym paniom o jasnych karnacjach, ale też „surferskim” blondynkom. Wersje nieco spokojniejszej magenty, polecam osobom o delikatnej, „mysiej” urodzie. Jaśniejsze jej odcienie są dobre dla osób o jasnych brwiach i włosach. Natomiast ciemne i głębokie, pasują wszystkim brunetkom. To oczywiście są uogólnione porady. Do sprawdzenia, jaki odcień magenty (i oczywiście innych barw), jest dla nas najlepszy, służy analiza kolorystyczna. To odkrywcze i praktyczne narzędzie. 

Z jakimi kolorami łączyć magentę? 

To odcień charakterny i rzucający się w oczy. Nie oznacza, że osoby, które nie lubią zwracać na siebie uwagi czy wyglądać zbyt ekstrawagancko mają go unikać. Magenta wystarczy za jeden akcent w stylizacji. Mogą to być np. spodnie czy szalik.

Możemy też stonować tą mocną barwę- kolorem achromatycznym czyli: białym, czarnym lub popielatym, a także z granatowym lub zielenią szmaragdową i będzie pięknie! 

Typy kolorystyczne kontrastowe mogą sobie pozwolić na zestawienia trochę bardziej „szalone”, na przykład z fioletem lub z pomarańczowym, bez obawy, że będą w nich wyglądać zbyt papugowato (śmiech). 

To co, mam pędzić do sklepu i kupować wszystko w tym kolorze- odcieniu? 

O rany, tylko nie to! Jestem ogromną zwolenniczką podejścia zdrowo rozsądkowego do trendów i do zakupów ogólnie. Czasami presja bycia „modnym” wpędza moich klientów we frustrację i osiągają efekt odwrotny do zamierzonego. Po pierwszym zachwycie w przymierzalni, nasze trendy-nabytki lądują potem na dnie szafy.

Zanim zdecydujesz się na nowy odcień czy spodnie dzwony- zadaj sobie pytania: czy ja tę rzecz naprawdę polubiłam od pierwszego założenia? Czy doceniam za skład, jakość i uniwersalność? Warto zrobić sobie w tym zdjęcie i wysłać do konsultacji przyjaciółce. Lub dać sobie dzień przerwy na podjęcie decyzji. 

Chodzenie po sklepach bywa męczące. Masz sposób, by wybrać się po ubrania… raz na rok? I co kupić? 

Z uwagi na to, czym się zajmuję, moją naturalną odpowiedzią będzie: zakupy raz na rok – tylko ze stylistką (śmiech). Co wtedy kupić? Komplet ubrań pasujących do siebie i do nas, czyli skomponować szafę kapsułową. 

To kolejny modowy koncept…

Wyobraźmy sobie, że kapsuła do taka mała walizeczka, w której zmieścimy, z łatwością nasze ukochane ubrania, na jeden sezon. Takie, pewniaki w których czujemy się najatrakcyjniej. Nosimy je na okrągło, zestawiając z innymi rzeczami tak, że nam się nie nudzą. Ludzie myślą, że taka mała walizeczka to mało, ale czy my nosimy więcej niż 15-20% tego, co mamy w szafie? No nie. Jest styczeń, sezon zimowy w pełni i możemy z pamięci wymienić ubrania, które ogólnie najchętniej zakładamy, aż od listopada.

Czyli co?

Kilka swetrów, t-shirtów, może jakiś kardigan, bluza dresowa i spodnie, kurtka i płaszcz. „Spodniary” mają tylko kilka par ulubionych spodni. Miłośniczki sukienek i spódnic noszą je nawet zimą. Osoby, które chodzą do pracy do biura, pewnie dorzucą do tego, jakiś bardziej formalny zestaw: dwie ulubione koszule i dyżurna marynarka.

Ci co pracują w domu, noszą przeważnie… dresy!

Tak, i uznają pewnie, że wymieniona lista i tak jest za długa… Wniosek jest taki, że nosimy naprawdę niewiele! Każdy z nas, w pewnym sensie szafę kapsułową już ma (śmiech). Kupujemy zdecydowanie za dużo, niż jesteśmy w stanie założyć w ciągu tygodnia, miesiąca! A szafa kapsułowa to taki pomysł, żeby posiadać mały, ale użyteczny zbiór ubrań. Dzięki temu pomagamy sobie oraz środowisku. 

Jak nosimy w kółko te same ubrania, to już jest szafa kapsułowa?

Tylko w sensie ilości. Idealna i użyteczna szafa kapsułowa zawiera ubrania dobrej jakości, które długo wyglądają jak nowe. Powinny być dopasowane do naszej sylwetki, urody, stylu życia. Z niewielkiej ilości, możemy stworzyć ogromną ilość kombinacji. Idealnie jest, gdy lubimy nasze ubrania i czujemy się w nich pewnie.

W internecie jest wiele gotowych rozwiązań i przykładów takiej szafy.  

Tak, tylko te gotowce są przede wszystkim piękne wizualnie. Widzimy w internecie minimalistyczne obrazki prawie pustych szaf i zestawienia bazujące na beżach, czerni i bieli – super się to ogląda. A nie każdy lubi takie kolory i nie każdemu w nich dobrze. Dlatego inna szafa kapsułowa będzie dla osoby, która pracuje z domu, a wychodzi tylko na spotkania towarzyskie. Inna dla tej, która pracuje w biurze. Ile ludzi tyle idealnych szaf. 

Czyli wybór tego, co ma się znaleźć na naszych wieszakach jest praktycznie równoznaczny z odpowiedzią na odwiecznie zadawane pytanie: jak znaleźć swój styl (śmiech).

Tak, bez znajomości siebie ani rusz. To, co już mamy w szafie jest dobrym drogowskazem, aby zdefiniować swoje preferencje. Zanotuj, co widzisz na najczęściej zajmowanych wieszakach i półkach. Np. dzianinę w szafie mają Ci, co lubią wygodę i nie muszą wyglądać formalnie albo pracują z domu. Odpowiedz na pytanie: czy to, co nosisz, to twoje pomysły, czy przekonania wyniesione z domu?

Najczęściej przekonania dotyczące naszej sylwetki czy urody są negatywne.

Trzymając się tego, tracisz swój styl. Zamiast widzieć potencjał i piękno swojego ciała, myślisz tylko, by się za nimi schować i nie rzucać w oczy. Niestety, mam klientki, które nawet wybierając suknie na swój ślub zastanawiają się, czy spodoba się ich mamie…

Inną ważną rzeczą jest wspominana analiza kolorystyczna?

Rozwiązuje raz na zawsze nasze rozważania „jaki kolor do mnie pasuje”. Wystarczy poznać i wyodrębnić zaledwie kilka ulubionych i bazowych odcieni oraz kilka neutralnych, aby zakupy stały się nieporównanie prostsze!

Do pakietu „mój styl” oprócz znajomości sylwetki i kolorystyki dochodzi wybór charakteru ubrań, jaki do nas przemawia, na przykład, czy lubimy ekstrawagancję, prostotę, styl boho czy smartcasual…

Jak się tego dowiedzieć?

Polecam przez dłuższy czas obserwować ludzi, zbierać zdjęcia ikon stylu i stworzyć tablicę inspiracji, wtedy łatwo się przekonać, jakich elementów jest najwięcej. Dla osób, które dopiero zaczynają zabawę z szafą kapsułową i są zupełnie pogubione, polecam, jak najwięcej klasycznych rozwiązań, bo na nich buduje się najlepiej.

Zdradzisz top 5 rzeczy, które zawsze warto mieć w szafie?  

Z przekory podejdę do sprawy nieco inaczej (śmiech). 

Numer jeden: rzeczy schludne i dobrze utrzymane, estetycznie poskładane i zawsze gotowe, by w nie wskoczyć. Zadbanego wyglądu nie da się przecenić. To wyprasowana koszula, swetry bez zmechaceń, dobrze utrzymane buty. Jeśli masz zwierzaka – nie pozwól mu wchodzić do Twojej garderoby, bo jego zapach przenosi się na ubrania. Rolka z klejem powinna zamieszkać w Twoim aucie, torebce i przedpokoju, aby móc pozbyć się łatwo sierści.

Po drugie – w szafie warto mieć stojak na telefon i robić sobie codziennie zdjęcie. Co powiesz na taki np. dwu-tygodniowy challange? Już samo obejrzenie wszystkich zdjęć pomaga zrozumieć wiele własnych błędów modowych. A jeśli jeszcze podzielisz się zdjęciami ze swoją przyjaciółką, to na pewno wyciagnięcie wiele wniosków (o ile przyjaciółka potrafi być obiektywna).

Numer trzy – polecam mieć na półce w szafie kartkę i notować to, czego nam brakuje. Gdy denerwujemy się, że „nie mamy, co na siebie włożyć”, na zakupach nie stracimy głowy i kupimy, co potrzeba.

Numer cztery – wizerunek to także zapach – perfumy dopełniają, to, co zakładamy.

Pięć: Kończę listę hasłem: jakość ponad ilość. Rzeczy dobrej jakości, są bardziej estetyczne i służą nam dłużej w dobrej kondycji. 

Skoro już wymieniłaś, co warto mieć w szafie, to czego nie warto?  

Wyrzucamy rzeczy stare, których już nie da się uratować. Ciuchy w kiepskiej jakości, które pogrążają nas wizerunek oraz te, których nie nosimy od lat. Ich miejsce powinny zająć ubrania z bawełny (najlepiej z recyklingu bądź organicznej).

Czyli sztuczne out!

Najczęściej nasze ubrania z poliestru są, jak kubeczki jednorazowe. Fajne na raz, a potem się okazuje, że sweter stawia włosy dęba i wyładowuje się elektrostatycznie na twoich bliskich. Ubrania poliestrowe i akrylowe nie pozwalają skórze oddychać i oddawać wilgoci z ciała. Przez to zatrzymują pot i obniżają nasz komfort oraz potrafią niemiłosiernie wpłynąć na poczucie pewności. Przykładowo, w czasie kolacja z teściami, zaczynamy czuć, że piękna falbaniasta bluzeczka płonie z gorąca i pojawia się zapach potu… Nie wstydźmy się tego: człowiek w poliestrze śmierdzi. 

Nawet z pozoru topowe marki mają w ofercie tonę rzeczy, ze sztucznych materiałów, które zalewają wieszaki.

Musimy wiedzieć, że za metką „premium” nie idzie automatycznie wysoka jakość. Skład większości swetrów nawet za 500 zlotych z działu damskiego woła o pomstę do nieba. Morze akrylu i poliestru, a etykietka „with wool”, to chwyt marketingowy, bo wełny jest zwykle 5-10%… 

Wracając do trendów. Prym wiodą chyba nadal oversizove ciuchy. To styl dla młodych?  

Wszystko co nam się podoba jest do noszenia bez względu na wiek. Prawdziwy styl wyrasta na naturalności i swobodzie noszenia. Ale też na znajomości własnej sylwetki i jakim jesteśmy typem kolorystycznym. We wszystkim może pomóc konsultacja u doświadczonego doradcy. 

Paula Tybon: doradca wizerunku i osobista stylistka.

Konsultuje (też online), doradza i wspiera zmianę wizerunku. 

Z przyjemnością obserwuje, jak nowy wizerunek klientów daje im energię i odwagę do zmian na lepsze w obszarach zawodowych, jak i osobistych.

Fascynatka szeroko pojętej estetyki ubioru, kolorów oraz psychologii i mowy ciała.

Ukończyła lingwistykę, zarządzanie zasobami ludzkimi oraz psychologię. Prywatnie żona i mama 2 dzieci.

ww.paulatybon.pl

https://www.facebook.com/paula.tybon.stylistka

ww.instagram.com/paulatybon_pl/

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: