Władysław Starewicz – ojciec filmów animowanych

Zdobył sławę już przed pierwszą wojną światową. Wybuch drugiej, przeszkodził mu w otworzeniu wielkiego studia!

Czym jest film animowany?

Może być rysunkowy lub lalkowy. To rozwidlenie torów należy dostrzec i zaznaczyć bardzo wyraźnie.

– W latach 20. i 30. oba składy pędzą poprzez  krainę eksperymentów – i nie są to eksperymenty dla dzieci, bliższe są sztuki niż rozrywki. Rozrywka, a z nią złote czasy rysunkowego filmu animowanego  zaczną się w chwili, w której do wagonu wsiądzie Walt Disney – tłumaczy Ewa Jałochowska, autorka książki „Kolory PRL. Plakat-komiks-film animowany”.

Wtedy ich odbiorcami przestają być dorośli, a stają się dzieci. A z nimi… potężne zyski i biznes.

Zanim jednak to nastąpi…

Władysław Starewicz – filmowiec polskiego pochodzenia, był fanem entomologii, bo fascynował się walecznym jelonkiem rogaczem. Dlatego postanowił uczynić go bohaterem swojego filmu. Zafascynowany różnorodnością i bogactwem form i kształtów świata, z którego pochodził, chciał najciekawsze i najwspanialsze okazy filmować. Wybrany przez niego chrząszcz okazał się jednak płochliwy… Doświadczał paraliżującej tremy przed reflektorem i nie wytrzymywał związanych z tym stresów, więc… odszedł. Starewicz za wszelką cenę chciał jednak z robić z niego aktora i martwy owad stał się dla niego pacynką, którą mógł poruszać do woli.

Oto, jak sam opisał to wydarzenie:

„Kiedy próbowałem sfilmować walkę żywych żuków jelonków o samicę, okazało się, że po zapaleniu reflektorów zamierały one w bezruchu. Wpadłem, więc na pomysł, aby uśpić moich rycerzy. Oddzieliłem ich kończyny i rogi od tułowia, potem z powrotem umieściłem je na właściwym miejscu przy pomocy cieniutkich drucików. Tak spreparowane lalki z uśpionych żuków ubrałem w kostiumy, buty z cholewami, dałem do ręki rapiery.”

Walkę samców o siedzącą samicę filmował Starewicz na tle stylizowanej dekoracji, dzieląc ruch na poszczególne fazy i wykonując zdjęcia klatka po klatce. Po obejrzeniu na ekranie wywołanych zdjęć, miał zawołać:

„Ruszają się, ruszają jak żywe! Co za fantastyczne tworzywo, zdolne kreować cuda!”.

Nagranymi w ten sposób filmami twórca zdobył sławę jeszcze przed pierwszą wojną światową.

Wyjazd do Paryża i otwarcie fabryki snów

W 1910 roku Starewicz wyjechał do Paryża, gdzie otworzył studio filmowe i do 1939 roku produkował animowane filmy lalkowe. Był jednoosobową machiną, bo sam wymyślał, filmował, montował, a wcześniej… samodzielnie wykonywał figury swoich bohaterów. Gdyby nie 1 września i wybuch wojny, nie wiadomo jak potoczyłyby się losy polskiej kinematografii, bo Starewicz planował wrócić do Polski, zamieszkać w Żyrardowie i otworzyć tam studio filmów animowanych.

– Ale wybuchła wojna, pociąg odjechał i polska animacja powojenna pozostała na peronie. Bez Starewicza i udziału jego studia nie udało się wznieść sztuki filmu z lalkami na poziom, na jaki miałby szansę się wznieść – dodaje Ewa Jałochowska.

Najbardziej znane filmy Władysława Starewicza

Animowane żuki powróciły w jego kolejnym filmie lalkowym – „Pięknej Lukanidzie”, gdzie owady wcielały się w … Helenę i Parysa, a także w „Zemście operatora filmowego”, gdzie żuki były bohaterami opowieści o kochanku przyłapanym przez męża. Największymi sukcesami Starewicza były „Konik polny i mrówki”, adaptacja bajki Iwana Kryłowa, która dzięki rekordowej liczbie 140 kopii była oglądana w całej Europie i Ameryce, a także pierwszy pełnometrażowy film animowany na świecie „Opowieść o lisie”. Przez całe życie zrealizował około 70 filmów – w tym kilkanaście fabularnych. Jest również światowym rekordzistą jako twórca największej liczby animacji lalkowych.

Tworzył filmy razem z córką

Przez całe życie Starewicz nie ustawał w walce o realizację wymarzonych filmów i wciągnął do pracy nad nimi swoją córkę, Irenę. Wykonywała ona lalki i je ubierała. Używała do tego takich  materiałów jak: drut, ołów, drewno, korek, ircha, gaza, jedwab, skóra, masa plastyczna. Roboty miała mnóstwo, bo Starewicz eksperymentował, próbował nowych wynalazków (lansował filmy stereoskopowe). To technika, dzięki której widz otrzymywał iluzję trójwymiarowego obrazka odbieranego na podstawie dwuwymiarowych obrazów przeznaczonych osobno do każdego oka.

Doskonalił też ciągle swoją technikę filmową. Pracował nad nowoczesną konstrukcją lalki. Już w szkicach projektu przewidywał mimikę i ruch swoich bohaterów, rzeźbiąc setki mini główek lub używał plastycznych masek. Córka mistrza musiała wykazać się ogromną wprawą,  bo dla lalki grającej pierwszoplanową rolę, musiała stworzyć  aż 1500 różnych wersji.

Powojenne losy artysty

Po wojnie, aż do 1958 roku, zrealizowali we Francji jeszcze kilka filmów dla dzieci. Pierwszym z nich była „Zanzabelle” w Paryżu według scenariusza, który napisali wspólnie na podstawie bajki Soniki Boe. Film ten, jak i następne „Kwiat Paproci”, „Świergotka”, „Niedziela Świergotki”, „Czujny Nos” i „Północna Karuzela” przysporzyły im międzynarodowych nagród. Jednak koszty powstawania filmów były tak duże, że nie pokrywały dochodów, nawet w części. Pod koniec kariery, zabrali się za zrealizowanie „Snu Nocy Letniej”. Tym razem produkcja skończyła się finansową klęską i pogrążyła marzenia twórców o dalszej pracy całkowicie…

Władysław Starewicz (ur.1882 roku) był duchowym ojcem polskiej animacji. Entomolog-amator, karykaturzysta i filmowiec uchodzi za najwybitniejszego twórcę filmów lalkowych w historii kina. Choć karierę rozwijał najpierw w Rosji, a później we Francji, zawsze określał siebie mianem polskiego artysty.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: