Za jej twarz każdy by się zabić dał

Pola Raksa – nieśmiertelna ikona z utworu Perfectu. Publiczność kocha ją od lat. Serial „Czterej pancerni i pies”, w którym wystąpiła, bawi kolejne pokolenia.  A frazę: „Poróżniła nas / Za jej Poli Raksy twarz / Każdy by się zabić dał” wciąż śpiewają fani zespołu Perfekt. Czy to właśnie ten serial miał na myśli autor pisząc „Autobiografię”? Jak to się stało, że aktorka została ikoną, a encyklopedie filmowe niewiele o niej piszą. I najważniejsze… dlaczego zniknęła i od lat nie chce z nikim rozmawiać?

Krzysztof Tomasik (ur. 1978) – publicysta i biograf. Pisze o polskim kinie, historii mniejszości seksualnych i popkulturze w PRL-u. Tym razem na warsztat wziął Polę Raksę i napisał jej biografię, by przywrócić aktorce godne miejsce w świecie filmu. Efekty poszukiwań opisał w swojej najnowszej książce pt. „Poli Raksy twarz”, wyd. Czarne, 2022 r.

Pola Raksa w latach 60. i 70. uchodziła za symbol seksbomby polskiego kina. Najbardziej znana z roli Marusi w serialu „Czterej pancerni i pies”. Na ekranie kochał się w niej Janek, czyli grający go Janusz Gajos. W rzeczywistości faceci, jeden po drugim, tracili dla niej głowy. Była niedościgłym wzorem piękna, ideałem. Odegrała ogromną rolę w życiu Polaków. Jednym z nich był autor tekstu do wspomnianej piosenki. Jednak miał on na myśli inną jej rolę:

„Rok był plus minus 1960 albo 1961. W kinach leciał Szatan z siódmej klasy. Mieszkałem wtedy na Muranowie, ale codziennie rano zapieprzałem tramwajem przez Wisłę do liceum Władysława IV na Pradze. Poszliśmy na tego Szatana całą klasą do kina Praha, a wtedy to była jeszcze klasa męska. To był koniec. Pół klasy od razu się zakochało”.

Czy ten przebój wpłynął na życie zawodowe Poli Raksy?

Na początku lat osiemdziesiątych, kiedy piosenka szalała w radiu, aktorce nie wiodło się najlepiej. Publiczność ją kocha, ale wciąż widziała w niej Marusię, przez co, reżyserzy nie byli zainteresowani dawaniem jej nowych ról.

Nie ma się co dziwić. „Czterej pancerni i pies” nagrywany w latach: 1966-1978 od razu stał się kultowym serialem. Dziś to klasyka polskiej kinematografii. Serial Konrada Nałęckiego powstał na podstawie książki Janusza Przymanowskiego, który jest także współautorem scenariusza. Nakręcono trzy serie przygód załogi „Rudego” – łącznie 21 odcinków. PRL-owskie władze chętnie traktowały serial jako materiał propagandowy, prezentujący obowiązującą wówczas wersję historii z polsko-radzieckim sojuszem na pierwszym planie.

Po nim Pola Raksa długo czekała na kolejne role. W 1981 roku pojawiała się w jednym filmie kompletnie niezauważonym. W kolejnym roku nakręciła na Węgrzech „Stracone złudzenia”, gdzie zagrała niewielką rolę partnerki Bogusława Lindy, lecz film dopiero po latach został pokazany w polskiej telewizji. W macierzystym Teatrze Współczesnym w sezonie 1982/1983 nie znajdowała się też w obsadzie żadnej premiery, a prasa przestała się nią interesować.

Autor książki o niej nie miał łatwego zadania, bo archiwa nie pękają w szwach od informacji o aktorce, a ona sama nie chce od lat z nikim rozmawiać.

„Te wątpliwości towarzyszyły mi przez cały czas pracy nad tą książką. Może dlatego nie jest to tradycyjna biografia (czy zresztą istnieją takie?), a raczej opowieść o pewnym fenomenie aktorskim” – pisze we wstępnie do swoje książki Krzysztof Tomasik.

Ponieważ nie miał możliwości zapytać aktorki, co sądzi na dany temat w książce użył jej licznych, a mało znanych wypowiedzi sprzed lat jako komentarzy do swojego tekstu. Dotarł też do osób, które ją poznały. Rozmowy odmówili mu najbliżsi aktorki: były mąż i syn. Reszta zazwyczaj chętnie ją wspominała, a nawet niektórzy znajomi Raksy, którzy stracili z nią kontakt – pytali pisarza: gdzie teraz Pola mieszka, co robi, jak wygląda, z czego żyje, czy to prawda, że dużą część roku spędza w Londynie.

Ikona z utworu Perfectu materializuje się w maju 1995 roku

Pola Raksa pojawiał się po latach publicznie w czasie koncertu zespołu Perfekt. Przed wykonaniem zwrotki o niej, wokalista – Grzegorz Markowski przestał śpiewać i powiedział: „Proszę państwa, zawsze w tym miejscu wymieniam ją z imienia i nazwiska, nigdy jej nie poznałem, dzisiaj jest z nami – Pola Raksa!”. Publicznie pojawiła się tylko na chwilę. W 1993 roku zagrała jeszcze w „Uprowadzeniu Agaty”, Marka Piwowskiego, który był jej ostatni filmem. Cztery lata później pojawiła się po raz ostatni na deskach teatru w przedstawieniu „Listy naszych czytelników”,  Zbigniewa Herberta. Spektakl dostał wspaniałe recenzje, pisali o jej roli:

„Prawdziwą ozdobą przedstawienia jest Pola Raksa pojawiająca się przelotnie w onirycznym oświetleniu jako projekcja marzeń i ukojenie bolesnych strapień bohatera (zmarła żona?), wypowiadająca w finale „Późnojesienny wiersz pana Cogito przeznaczony dla kobiecych pism”- pisał jeden z recenzentów.

Potem przez jakiś Raksa czas prowadziła w gazecie „Rzeczpospolita” rubrykę o modzie, by zniknąć z jej łamów po kilku latach. Odeszła, by poświęcić się sztuce, projektować kostiumy sceniczne.  To było w 2002 roku. Już wcześniej wyprowadziła się z Warszawy do wsi Kałuszyn. Już nie udzielała wywiadów, nie godziła się na fotografowanie, odmawiała występów w mediach. Wycofała się całkowicie, w sposób u nas nieznany.

„To raczej hollywoodzka tradycja, przywodząca na myśl opowieści o największych ikonach kina, jak Greta Garbo czy Marlena Dietrich. Rodzime gwiazdy, dopóki zdrowie pozwala, wciąż chcą grać albo chociaż odcinać kupony od dawnej sławy” – pisze Krzysztof Tomasik.

Pola Raksa nie chce z nimi rozmawiać

Do Kałuszyna jeździli polscy dziennikarze, którzy chcieli z nią porozmawiać. Dawid Karpiuk z „Newsweeka” rozmawiał z miejscowymi: „Cicha, grzeczna – mówi sklepowa, wycierając ladę fartuchem. – Na początku się niewiele odzywała, teraz jak przyjdzie, to zamieni parę słów. Czy często przychodzi? Raz na tydzień, raz na dwa”. Jedna z kobiet pod sklepem dodaje: „Oczywiście każdy wie, kim jest”.

Zdaniem autora książki o niej: decyzję Raksy trzeba uszanować, nawet jeśli budzi sprzeciw.

Pamięć o aktorce jest jednak wciąż żywa. W internecie wciąż pojawiają się jej zdjęcia, choć najczęściej ograniczają się do zachwytu nad dawną urodą gwiazdy.

Na zakończenie swojej książki Tomasik pisze o Poli Raksie:

„Można powiedzieć, że i tak miała wyjątkowe szczęście. Tylko kilka aktorek dorobiło się statusu ikony lat sześćdziesiątych. Nieliczne mają na swoim koncie rolę, dzięki której są powszechnie rozpoznawalne. Zupełny wyjątek to zainteresowanie publiczności i mediów ich obecną sytuacją życiową”. 

Jej się udało…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: