Pan od Francuskiego!

foto: Monika Płusa

Jacek Mulczyk-Skarżyński, znany pod pseudonimem Pan od Francuskiego. Całkiem możliwe, że znasz go z popularnych filmików, w których uczy języka francuskiego, wcielając się w różne postaci. Kiedyś chciał być aktorem, ale miłość do francuskiego zwyciężyła wszystkie inne plany życiowe. Całkiem niedawno zrealizował swoje wielkie marzenie… otworzył szkołę w Paryżu. Pomogła mu w tym polityka… Jak to możliwe?

Jak to się stało, że się przeprowadziłeś do Paryża?

Coraz bardziej doskwierało mi życie w Polsce rządzonej przez PiS. W końcu z moim partnerem podjęliśmy decyzję o emigracji. Poza tym, otworzenie własnej szkoły w Paryżu to chyba największe wyzwanie dla nauczyciela francuskiego. A ja lubię wyzwania.

Parolerie – twoja butikowa szkoły w sercu Montmartre, między Sacré-Coeur i Moulin Rouge, nieopodal kawiarni, w której kręcono kultową „Amelię”. To brzmi jak z bajki.

Z marzeń! Najpierw znalazłem mieszkanie, a potem spacerując z pieskiem zauważyłem w sąsiedztwie butik do wynajęcia. W samym sercu Montmartre! Zgłosiłem się i przekonałem właścicielkę, żeby mi wynajęła ten lokal. W sierpniu będę świętować pierwsze urodziny mojej szkoły. Parolerie to urzeczywistnienie moich najskrytszych marzeń, całkowicie autorska szkoła w mojej ukochanej części Paryża.  

Jak się czuje człowiek, który zrealizował swoje marzenia?

Każdego dnia, kiedy chodzę ulicami Paryża zachwycam się tym wszystkim i nie dowierzam.

Jak wygląda Twoje życie w Paryżu? Co robisz w wolnym czasie?

Przede wszystkim żyję. W Polsce tak dużo pracowałem, że niemal otarłem się o wypalenie zawodowe. Dlatego tworząc ofertę mojej szkoły wiedziałem jakich pomyłek nie popełniać, żeby zachować zdrowy rytm. W Paryżu odkrywam na nowo swoje dawne pasje: wręcz kompulsywnie chodzę po teatrach, uczęszczam na zajęcia z improwizacji, angażuję się w inicjatywy pozarządowe, o których nawet mi się nie śniło w Polsce. Życie w innym kraju pozwala na zamknięcie wielu spraw, rozpoczęcie nowych… Każdy przeżywa to inaczej. Mój Paryż jest bardzo lokalny. Mieszkam i pracuję na Montmartre. Mam tu swoje ulubione sklepy, knajpy, okolice do spacerowania. Jestem przeszczęśliwy, bo naprawdę czuję się na miejscu.

Masz bardzo francuską urodę. Czy to dar z genów od króla Ludwika?

Nie jesteś pierwszą osobą, która mnie o to pyta. Chyba język rzeczywiście ma wpływ na wygląd. Ciekawe, czy przypominałbym Niemca, gdybym był Panem od niemieckiego? Ale serio to przyznam się, że w Polsce lubiłem chodzić z bagietką po ulicy (śmiech).

Skąd taka miłość, sympatia do Francji i języka?

Zdecydowanie miłość! Moja babcia była deportowana do Francji w czasie wojny. Mieszkała tam przez kilka lat, nawet poznała generała De Gaulle’a, który podarował jej korek od szampana… Wojna się skończyła, rodzina wróciła do Polski, a w sercu babci pozostały wspomnienia, którymi dzieliła się z nami. Do końca życia śpiewała Marsyliankę. Jej miłość do tego, co francuskie przeszła na mnie. Nie wiedziałem, że z tego ziarenka wykiełkuje takie drzewo!

Chodzi mi o styl życia, modę?

Jeżeli chodzi o styl życia to daleki byłbym od takich uogólnień, bo są bardzo niebezpieczne. W dobie Instagrama ciężko odróżnić, kto z jakiego kraju pochodzi: nosimy podobne ciuchy, słuchamy tej samej muzyki, oglądamy te same seriale, jemy te same rzeczy… Jest jednak „francuskość wewnętrzna”, ciężko ją zdefiniować, bo to właśnie taki „je ne sais quoi”: jest w tym i niezależność, i trochę filozofii, i zamiłowanie do drobnych pięknych rzeczy jak chociażby chrupiący croissant na śniadanie czy różowe wino wypite przy zachodzie słońca nad Sekwaną.

Skąd pomysł na prowadzenie tak szalonego bloga o języku?

Nie mogłem trzymać tej bulgoczącej we mnie wiedzy i miłości tylko dla siebie i moich uczniów.

A skąd czerpiesz inspiracje do scenek? I te genialne charakteryzacje, rekwizyty, kostiumy to istny teatr! Sam go tworzysz?

Tak, wszystkie filmiki to mój autorski projekt. Łącze w nim moją pasję do nauczania i aktorstwa. Sprawia mi to ogromną radość!

Planujesz zrobić jakieś show językowe w prawdziwym teatrze na scenie, nawet takie edukacyjne? Jakiś monolog?

Tak, chciałbym wystawić monodram!

Czy jest jakieś słówko-zwrot francuski, który nie wiesz jak przedstawić w swoich filmikach?

Nie. Wszystko da się przedstawić i wszystkiego da się nauczyć. Trzeba tylko znaleźć na to odpowiedni sposób.

Podasz linka do swojego ulubionego edukacyjnego filmiku, który zrobiłeś?

Ciężko wskazać jeden, bo każdy jest inny. To tak jak kazać matce wybrać, które dziecko kocha najbardziej. Powiem tak: swoje możliwości przekroczyłem, kiedy odegrałem scenę porodu w filmiku o przeczeniach w języku potocznym. Prawie zemdlałem w czasie nagrywania. Ale warto było!

O nauce francuskiego marzę od dawna, ale to trudny język i chyba już za późno na naukę, tak większość z nas myśli.

Moja najstarsza uczennica miała 73 lata. Nigdy nie jest za późno na spełnianie swoich marzeń!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: